Złoty Potok to wioska w dolinie niewielkiej rzeczki Wiercicy, w północno-wschodniej części województwa śląskiego. Po mazowieckiej Opinogórze jest to drugie miejsce w Polsce, w którym zachowało się najwięcej pamiątek po polskim wieszczu narodowym Zygmuncie Krasińskim. Jest tutaj Muzeum Regionalne jego imienia oraz wiele perełek architektonicznych i przyrodniczych, cieszących oczy i serce złaknionego piękna turysty.
Złoty Potok leży na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, trzydzieści kilometrów na południowy wschód od Częstochowy. Zaliczany jest do szlaku Orlich Gniazd, bowiem w pobliżu znajdują się ruiny zamku Ostrężnik, jednej z dwóch najbardziej zaniedbanych warowni jurajskich. W okolicy jest też wiele samotnych ostańców skalnych o fantastycznych kształtach, naturalna pustynia, pierwsza w Europie pstrągarnia, szereg jaskiń, kamieniołomy i rezerwaty dziewiczej przyrody.
Wioska z ponad dziewięćsetletnim rodowodem, wcześniej nie wyróżniająca się niczym szczególnym, weszła na karty wielkiej historii w momencie, gdy tutejszy majątek ziemski nabył w 1851 roku carski generał Wincenty Krasiński, ojciec Zygmunta. Był weteranem wojen napoleońskich, generałem armii francuskiej i polskiej w utworzonym pod auspicjami Napoleona Księstwie Warszawskim. W Królestwie Polskim dowodził korpusem rezerwowym. Był też pierwszym ordynatem stworzonego przez siebie majątku ziemskiego w Opinogórze na Mazowszu oraz fundatorem jednej z największych ówczesnych warszawskich bibliotek, dzisiaj już nieistniejącej.
Po śmierci żony Marii został jedynym opiekunem dziesięcioletniego syna, którego wychowywał bardzo rygorystycznie. Dla Zygmunta Krasińskiego jedyną okazją na wyrwanie się spod kurateli apodyktycznego ojca były wyjazdy zagraniczne. Poeta, który swoje pierwsze utwory napisał jako nastolatek, rozsmakował się w podróżach, podczas których leczył nadwątlone zdrowie, a w wolnym czasie wdawał się w kolejne romanse. Jako pierwszą zwiedził Szwajcarię, gdzie poznał rodzący się wówczas romantyzm. Regularnie odwiedzał najmodniejsze wówczas francuskie, włoskie i niemieckie kurorty i uzdrowiska.
W lipcu 1843 roku na żądanie ojca poślubił Elżbietę Elizę Branicką, córkę Władysława i Róży z Potockich, wnuczkę targowiczanina Franciszka Ksawerego. Młodzi małżonkowie w prezencie ślubnym otrzymali dwór w Opinogórze. Mimo posiadania czworga dzieci ich małżeństwo było nieudane. Poeta ledwie tolerował swoją młodą, piękną i bardzo uzdolnioną artystycznie żonę, całkiem jawnie ją lekceważył, często też publicznie poniżał i upokarzał. Eliza natomiast żywiła w stosunku do męża dużą sympatię, przywiązanie, a później miłość, ciągle licząc, że ich wzajemne relacje z czasem się poprawią. Nie było na to jednak większych szans, bowiem pięć lat przed ślubem poeta poznał Delfinę Potocką, jedną z najpiękniejszych kobiet tamtej epoki, w której zakochał się z wzajemnością. Romans, mimo zmniejszenia częstotliwości kontaktów pod koniec życia poety, trwał niemal do samej jego śmierci.
Eliza afronty okazywane ze strony męża znosiła ze spokojem, jednakże odbijały się one na jej zdrowiu. Sumiennie wypełniała obowiązki matki i opiekunki rodzinnego majątku. Troskliwie zajmowała się mężem, w trakcie jego częstych chorób, cierpiał bowiem na choroby oczu, stawów i nerwicę. Po matce odziedziczył też gruźlicę, która stała się przyczyną jego śmierci.
Od połowy lipca 1857 roku na żądanie ojca Zygmunt spędził letnie wakacje w Złotym Potoku wraz z rodziną. Generał Krasiński chciał najprawdopodobniej zbliżyć małżonków do siebie, pragnął by w atmosferze sielskiego krajobrazu, w bajkowej scenerii wiejskiej rezydencji mogli się wreszcie lepiej poznać. Krasińskim towarzyszyły dzieci, trzynastoletni Władysław, jedenastoletni Zygmunt, siedmioletnia Maria Beatrix oraz niespełna czteroletnia Elżbieta. Piękna letnia pogoda, romantyczne otoczenie, sprawiły, że rodzina zbliżyła się do siebie, zapomniano o codziennych problemach.
[paywall]
Zygmunt troskliwie zajmował się dziećmi, czytał im na głos książki, dyskutował o literaturze, organizował konne i piesze spacery po okolicy. Również Eliza była szczęśliwa i zadowolona, pływała po dworskim stawie, spacerowała po parku, szkicowała, podziwiała rajską przyrodę oraz dużo czytała. Między małżonkami zapanowała niespotykana wcześniej harmonia i zgoda.
Rodzinną sielankę przerwała nagła choroba i śmierć najmłodszej córki Krasińskich. Elżbieta z nieznanego powodu zachorowała na owrzodzienie gardła, które spowodowało uduszenie. Zmarła 12 września 1857 roku. Dziewczynkę pochowano w miejscowym kościele parafialnym w dobudowanej do jego zewnętrznego muru krypcie, ozdobionej głowami aniołków i inskrypcją żałobną napisaną przez poetę.
Po zakończeniu ceremonii pogrzebowych rodzina rozjechała się. Krasiński wyjechał do Niemiec, a jego małżonka z dziećmi do Opinogóry. Rok później zmarł w Warszawie Wincenty Krasiński, a parę miesięcy po nim w Paryżu sam poeta. Sprawami majątkowymi ordynacji zajął się trzynaście lat młodszy od Elizy kuzyn Krasińskich Ludwik, właściciel majątku Krasne, jej późniejszy drugi mąż. Ze względu na traumatyczne wspomnienia Eliza już nigdy nie powróciła do Złotego Potoku. Po jej śmierci złotopotocki majątek stał się wyłączną własnością Marii Beatrix, żony hrabiego Edwarda Raczyńskiego. Jego gniazdem rodowym był Rogalin, w Złotym Potoku rodzina spędzała czas głównie latem i wczesną jesienią. Maria czuła do tego miejsca olbrzymi sentyment.
Po drugiej wojnie światowej w stojącej przy pałacu oficynie powstało muzeum biograficzne poety, a po przejęciu tego obiektu przez gminę wspominane wcześniej Muzeum Regionalne. Prezentowane są tam pamiątki pozostałe po poecie i jego rodzinie, meble, obrazy, rzeźby przedstawiające członków rodu oraz kolekcja książek z najważniejszymi dziełami Krasińskiego.
Zakupiony przez generała Krasińskiego pałac, zwany zameczkiem, znajdował się w złym stanie technicznym. Dawniej pełnił funkcje obronne i posiadał, obecnie nieistniejącą, wieżę. Generał rozpoczął jego przebudowę, a dokończyła jego wnuczka Maria Beatrix, wyposażając obiekt w meble i inne niezbędne rodzinie przedmioty. Stworzyła okazałą rezydencję magnacką funkcjonującą do wybuchu drugiej wojny światowej. Ostatnie prace przy rozbudowie prowadził jej syn Karol Raczyński.
Dzisiaj obiekt można oglądać wyłącznie z zewnątrz, ponieważ poza oryginalnymi piecami i żyrandolami we wnętrzach nie zachowało się nic z dawnego wyposażenia. Zrabowali je Niemcy, a dzieła zniszczenia dokończyli Rosjanie, którzy wewnątrz palili ogniska, wrzucając do nich książki, portrety i meble. Przed wejściem do pałacu, nazywanego obecnie Pałacem Raczyńskich, stoją dwa kamienne lwy trzymające kartusze herbowe. Obiekt ma kształt nieregularny, co wynika z przekształceń podejmowanych przez kolejnych właścicieli. Otoczony jest ponad dwudziestohektarowym parkiem w stylu angielskim z licznymi stawami, z których największy nazywany jest „Irydionem”.
Nazwę nadał mu na cześć głównego bohatera swojego utworu Zygmunt Krasiński. We wsi zachował się także stary, jednonawowy kościół pw. Jana Chrzciciela, w którym znajduje się grób córki Krasińskich. Obok niej w krypcie spoczywa także wnuk poety – Karol Raczyński. Jednonawowa świątynia nie ma wyraźnego stylu architektonicznego, ale robi bardzo interesujące wrażenie. Uwagę przyciąga szczególnie wysoka wieża, której budowę rozpoczęła Maria Beatrix. Czuła się odpowiedzialna za świątynię, w której spoczywa jej siostra. Niestety nie ukończyła swojego dzieła ze względu na nagłą śmierć. Kościół udało się wyremontować i doprowadzić do obecnego stanu dopiero wiele lat później.
Jak informuje umieszczona obok pałacu tablica, Zygmunt Krasiński, urzeczony pięknem przylegających do Złotego Potoku lasów, bogatą rzeźbą skał i jaskiń, postanowił objąć ten teren ochroną i wyłączyć z użytku gospodarczego. Zakazał wyrębu drzew i otoczył go nadzorem i opieką. Obecnie istnieje na tym obszarze Rezerwat Przyrody „Parkowe”. Podczas spacerów po okolicy poeta nadawał skałom, stawom, oczkom wodnym poetyckie nazwy. Dwa źródła tworzące rzeczkę Wiercicę nazywane są do dnia dzisiejszego źródłami Zygmunta i Elżbiety, a oryginalne ostańce skalne w rezerwacie noszą nazwy: Bramy Twardowskiego czy Diabelskiego Mostu. Takich miejsc jest o wiele więcej, dlatego gmina Janów, na terenie której leży Złoty Potok, nazywana bywa krainą poezji.
Krystalicznie czysta woda ze źródeł Wiercicy dała początek niezwykłej hodowli, założonej na tej rzece ponad sto pięćdziesiąt lat temu przez hrabiego Edwarda Raczyńskiego. Na południe od zespołu pałacowo-parowego, pod kierunkiem wybitnego inżyniera, ichtiologa Wojciecha Girdwoynia, utworzono działające do dziś, nowoczesne gospodarstwo rybackie specjalizujące się w hodowli ryb łososiowatych. Dwadzieścia kilka istniejących tam stawów zarybiono pstrągiem tęczowym sprowadzonym z Kalifornii, utworzono też sztuczną wylęgarnię. Z czasem wprowadzono wiele gatunków innych ryb, powiększono też liczbę stawów.
Była to pierwsza tego typu hodowla ryb w Europie, a jej twórcy wystawiono po stu latach na terenie pstrągarni pomnik. Obecnie działa tutaj także smażalnia, oferująca różne gatunki ryb smażonych, wędzonych, a także w innych postaciach. Gospodarstwo jest obecnie własnością prywatną i wciąż się modernizuje. Można go zwiedzić i zapoznać się ze szczegółami jego działalności.
Ciekawym i tajemniczym miejsce są ruiny zamku Ostrężnik, z którego zachowało się zaledwie kilka fragmentów murów i nieco fundamentów. W okresie świetności obejmował około dziesięciu tysięcy metrów kwadratowych, na których mieścił się zamek górny, dolny oraz podgrodzie. W czasach księcia Władysława Opolczyka był podobno siedzibą rycerzy będących na bakier z prawem i rabujących przejeżdżających nieopodal kupców. Kres tej niecnej działalności położyła wyprawa zbrojna zorganizowana przez króla Władysława Jagiełłę.
W pobliżu zamku w czasie powstania styczniowego obozował oddział pułkownika Zygmunta Chmieleńskiego. Według jego raportów gdzieś w pobliżu ukryto sporych rozmiarów skarb składający się głównie ze złotych monet, drogocennych precjozów, a także broni. Istnieje prawdopodobieństwie, że spoczywa gdzieś w ziemi, albo w którejś z okolicznych jaskiń, ale dotychczas go nie odnaleziono. Poniżej zamkowego wzgórza znajduje się Jaskinia Ostrężnicka o łącznej długości korytarzy około stu metrów, a niedaleko niej okresowo wybijające Źródło Zdarzeń.
To nie jest jedyna jaskinia w tej okolicy. Na wschód od pstrągarni znajduje się Grota Niedźwiedzia, a kilka kilometrów na zachód tzw. Jaskinia na Dupce nazywana też Jaskinią Siedlecką, z trzema wejściami. Warto jej poświęcić uwagę ze względu na to, że jest jaskinią pionową. Tylko jedno z jej wejść, nieco pochyłe, umożliwia penetrację wnętrza bez używania specjalistycznego sprzętu. Niedaleko znajduje się jedna z kilku śląskich pustyń. Nie jest tak duża i tak znana jak słynna Pustynia Błędowska, bowiem ma tylko dwadzieścia pięć hektarów, a jej obrzeża obsadzone są lasem. Pośrodku piaskowych wydm, sięgających do trzydziestu metrów wysokości, jest naturalne, bezodpływowe oczko wodne zwane – nomen omen - „Oazą”. Można się więc tutaj poczuć przez chwilę, jak na Saharze. Pustynia położona jest w obrębie administracyjnym wioski Siedlec, stąd jej nazwa. Interesującym i malowniczym miejscem jest też Kamieniołom Warszawski, z którego czerpano bielutki wapień zdobiący elewacje urzędowych gmachów podczas odbudowy stolicy po drugiej wojnie światowej.
Istnieje możliwość konnego zwiedzania terenu w ramach Jurajskiej Karawany Konnej z Galerią Planet. Trasy o różnym stopniu trudności obejmują setki kilometrów dróg w gminie Janów i jej okolicy. Są wśród nich m.in. trasy: „Śladami Zygmunta Krasińskiego, „W siną dal”, „Jurajska złota pętla” i inne. Żeby obejrzeć wszystkie atrakcje gminy Janów i przekonać się naocznie o pięknie tego zakątka kraju warto wybrać się tutaj osobiście.
Tekst i fot. Ewa i Bogumił Liszewscy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze