Nie ma jeszcze na szczęście obowiązku posiadania własnego samochodu. Choć z danych statystycznych wynika, że Płock jest miastem, w którym jest w każdej rodzinie przynajmniej jeden pojazd osobowy, to nie znaczy, że każda rodzina dysponuje autem i może wyjeżdżać na wakacje, załatwiać sprawy w stolicy, spotykać się z rodziną. Czy zatem należy zgodzić się ze stwierdzeniem, że Płock jest odcięty komunikacyjnie od reszty kraju, czy można znaleźć środek lokomocji, który dowiezie nas do celu?
Do redakcji przyszedł list od pani Marty z prośbą, by zająć się tematem odcięcia komunikacyjnego naszego miasta. „Problem narasta, ale odsuwa się go w kąt. Buduje się kolejny zbędny basen, który będzie pusty, a mamy dworzec PKP/autobusowy, tyle że z miasta nie można się wydostać” - pisze w liście.
Na potwierdzenie swoich słów przedstawia kilka sytuacji. „Zatrzymuje mnie w godzinach około południowych w Płocku pan z Włocławka, który sprzedał tu samochód. Prosi o pomoc w informacji, jak ma wrócić do Włocławka. Jestem niedaleko dworca. Pomagam w szukaniu. Nie ma w ogóle żadnego połączenia w tamtym kierunku nawet przez Włocławek. Jedyne wyjście: autobus do Warszawy, a stamtąd do Włocławka. Sytuacja druga: sąsiedzi, emeryci około 80 lat dostali skierowanie na turnus rehabilitacyjny do Olsztyna. Szukamy połączeń... Brak. Oczywiście wiemy, że tacy ludzie nie znajdą sobie połączenia w Internecie typu Bla Bla Car, ale i tam jest ciężko coś znaleźć” - czytamy.
Ale to nie koniec przykładów. „Sytuacja trzecia: sąsiadce zmarła daleka ciotka w Żurominie. Pani jest starsza, około 70 lat, samotna, nie ma samochodu, bo przecież z najniższej emerytury nie utrzyma siebie, mieszkania i samochodu. Połączenia nie ma żadnego, można jechać ewentualnie trzema środkami transportu, ale to prywatne linie i pani w tym wieku nie da sobie rady między miasteczkami, w których nigdy nie była - trzeba tam znaleźć słabo oznakowane prywatne przystanki - o ile w ogóle są. Sytuacja czwarta: mama wracała z pogrzebu z Iławy - nie było danego dnia żadnego połączenia z Płockiem. Musiała jechać do Warszawy i potem dopiero do Płocka” - opisuje czytelniczka zdarzenia z ostatnich dni.
Dodaje także, że sama jest matką samotnie wychowującą dwoje dzieci, które teraz chcą iść na studia. Jedno do Olsztyna, drugie na studia podyplomowe do Ostródy. „Niestety my również nie mamy samochodu - ze względów ekonomicznych” - tłumaczy i pokazuje na tym przykładzie, że trzeba będzie skorzystać z czterech środków transportu, by dojechać do Ostródy lub wrócić do Płocka. Jej zdaniem zajmie to bardzo dużo czasu.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze