Jedna z naszych czytelniczek (mama z małym dzieckiem) poprosiła redakcję „Tygodnika Płockiego” o interwencję. Chodzi o ułatwienie dostępu do wybudowanego dzięki zaangażowaniu finansowemu ORLEN-u placu zabaw na Podolszycach Południe w Płocku.
Od ulicy Jana Pawła, na wysokości ulicy Świętego Zygmunta na Podolszycach Południe w Płocku sięgaczem można dojechać do parkingów zawiadywanych przez Międzyzakładową Spółdzielnię Mieszkaniową „Chemik” w Płocku. Wzdłuż sięgacza oddany jest także do użytku chodnik dla pieszych. Można nim, przynajmniej teoretycznie, dotrzeć do parku w lasku brzozowym i placu zabaw.
Nowoczesny i dobrze wyposażony plac zabaw powstał na terenie lasku brzozowego przy al. Jana Pawła II. Zagospodarowanie tegoż lasku kosztowało wówczas ponad 3 mln zł. Muniserwis zajął się m.in. wycinką drzew i krzewów, położył infrastrukturę deszczową, wodociągową, elektryczną i kable potrzebne do zainstalowania monitoringu. Powstały alejki spacerowe, ustawiono ławki, kosze na śmieci oraz tablice informacyjne. Są też specjalne stoliki z planszą do gry w szachy.
Głównym punktem lasku jest ogrodzony plac zabaw. Na jego wyposażenie Fundacja ORLEN Dar Serca przekazała 920 tys. zł, a ORLEN 56 tys. zł. Został on oddany do użytku w roku 2010. Cieszy się ogromnym powodzeniem wśród małych płocczan. Jest na tyle atrakcyjny, że korzystają z niego nie tylko dzieci z osiedla Podolszyce Południe; przychodzą tutaj także całe rodziny z dużo większych Podolszyc Północ.
Niestety, jest problem z przedostaniem się do niego od strony tegoż właśnie sięgacza, szczególnie dla mam z wózkami. Pobudowany wzdłuż sięgacza chodnik kończy się około 100 metrów przed placem zabaw. Drogę zamyka szlaban (jest to teren Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Chemik” w Płocku). Za szlabanem i jezdnią jest oczywiście chodnik prowadzący prosto do placu zabaw, ale są ogromne trudności z pokonaniem tej przeszkody. Choćby dlatego, że kawałek chodnika tuż za szlabanem jest całkowicie zastawiony przez parkujące na nim non-stop samochody. Niektórzy wybierali sobie skrót po łące, po lewej stronie szlabanu, ale ostatnio Spółdzielnia zakleiła taśmą to nielegalne przejście. Stąd zatem interwencja naszej czytelniczki w redakcji „Tygodnika Płockiego”.
Każda sprawa, nawet najdrobniejsza, zgłoszona przez naszych czytelników jest dla nas ważna, dlatego uważnie przyjrzeliśmy się temu tematowi. Fakt, nie da się przejść do parku, szczególnie z małymi dziećmi. Skontaktowaliśmy się zatem w tej sprawie z właścicielem terenu – Międzyzakładową Spółdzielnią Mieszkaniową „Chemik”, pokazaliśmy zdjęcia obrazujące temat. Panu prezesowi zaproponowaliśmy dwa teoretycznie możliwe rozwiązania problemu. Po pierwsze – przesunięcie szlabanu w głąb ulicy o około 2 metry. Wówczas nie byłoby problemu z dojściem do prowadzącego do lasku chodnika po drugiej stronie jezdni. Drugie rozwiązanie to wykorzystanie innego chodnika, będącego niejako przedłużeniem sięgacza i – kilka/kilkanaście metrów dalej – położenia odbijającego od niego na prawo dodatkowego utwardzonego przejścia w kierunku placu zabaw.
Spółdzielnia „Chemik” także dokładnie przyjrzała się temu problemowi. I znalazła trzecie rozwiązanie. Poniżej treść pisma, jakie otrzymaliśmy od prezesa Spółdzielni.
„W pierwszych słowach chciałbym podziękować za podejmowanie interwencji dotyczących problemów mieszkańców Płocka – czytamy w piśmie podpisanym przez prezesa zarządu Spółdzielni Piotra Gwoździa.
- Jako zarząd MSM Chemik od roku robimy bardzo dużo, żeby naszym członkom żyło się wygodniej na ich osiedlach. Dlatego między innymi tam, gdzie to jest możliwe, staramy się generować nowe miejsca parkingowe na bardzo zatłoczonych osiedlach, w szczególności problem ten widoczny jest na Podolszycach.
Doskonale problem obrazuje Pana zdjęcie, ponieważ samochód widoczny na zdjęciu nie powinien być zaparkowany na chodniku tuż za szlabanem.
Reklama
W mojej ocenie zaproponowane przez Pana Redaktora rozwiązanie dotyczące przesunięcia szlabanu w głąb ogrodzonego parkingu nie zda egzaminu, ponieważ mieszkańcy osiedla będą dalej blokować chodnik, zostawiając na nim swoje samochody, tylko że przed szlabanem. Odnośnie Pańskiej drugiej propozycji: na chwilę obecną nie mamy wolnych środków finansowych na przyszły rok, żeby wykonać dodatkowy chodnik na terenie należącym do Spółdzielni. Dlatego aby spróbować rozwiązać problem, wdrożymy trzecie rozwiązanie, mianowicie zamontujemy (w miejscu, gdzie został zaparkowany samochód) za szlabanem, na wysokości przejścia na drugą stronę, słupki drogowe, które będą uniemożliwiały pozostawianie w tym miejscu samochodów, tak żeby chodnik mógł spełniać swoją rolę.
W związku z Pana interwencją poleciłem montaż takich słupków w przyszłym tygodniu”.
Reklama
A nas w redakcji TP bardzo ucieszyło, że Spółdzielnia szybko zareagowała na problem. Oczywiście, naszym zdaniem, bardziej sensownym rozwiązaniem byłaby całkowita likwidacja szlabanu albo jego przesunięcie (wówczas nawet parkujący na chodniku samochód nie byłby problemem). Niemniej szanujemy prawo właściciela do decydowania o swojej własności. Pozostaje mieć nadzieję, że nasi najmłodsi nie będą już mieli żadnych przeszkód, by móc korzystać z placu zabaw.
Fot. T. Szatkowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze