Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki
27 maja mają się spotkać przed Sejmem RP przedstawiciele nauki polskiej, aby żebrać u przedstawicieli narodu o zwiększenie nakładów na naukę oraz na poprawę kondycji finansowej uczonych, przede wszystkim młodych adeptów nauki, doktorantów, asystentów, którzy nie są w stanie przeżyć za żebracze pensje, jakie dla nich przewidzieli reprezentanci „wspaniałego i dumnego narodu polskiego”, jak niektórzy patetycznie charakteryzują nas w przypływie nieszczerych uczuć. Bo jakże tu nazywać „wspaniałym i dumnym” naród, który nie chce rozwijać nauki, a nauczycieli i uczonych traktuje jak parobków, co już kilkadziesiąt lat temu wytknął mu głośno Manfred Kridl, jeden z największych humanistów polskich XX wieku, który swoją karierę naukową wolał dokończyć w Stanach Zjednoczonych. Nic to jednak nie dało, dlatego wielu młodych i zdolnych badaczy woli czym prędzej czmychnąć z naszego pięknego kraju, który zamieszkuje tak dumny ze swojego traktowania nauki naród. Chciałoby się powiedzieć „durny”, bo jak inaczej sądzić o narodzie, który ma w pogardzie zarówno nauczycieli, jak i uczonych. Jedni i drudzy muszą żebrać od 37 lat po upadku tzw. „komuny”, żeby ich traktowano z jako taką godnością. Ponoć nastał lepszy ustrój, ale sytuacja kluczowych sektorów życia społecznego, do których trzeba zaliczyć naukę i oświatę, nie poprawiła się. Jest to ewidentnie wynik „priorytetowego” traktowania tych dziedzin przez rządzących, jak twierdzi jedna z czołowych reprezentantek „dumnego narodu” z naszego regionu.
Czyli nic się nie zmieniło w tym zadłużonym i skolonizowanym kraju, rozdzieranym przez gangi partyjne, afery finansowe, dziwne i tajemnicze zgony, ratowanym przez filantropię. Nic się nie zmieniło od czasu Prusa, który już w XIX wieku, ale to było w czasie zaborów, narzekał, że młodzi i zdolni uczeni nie widzą dla siebie miejsca w „kraju, w którym wszystko zmierza do spodlenia”. Dziś w wolne ponoć Polsce, choć rządzonej metodami państw zaborczych, też nie widzą. Już w „Lalce” młody Ochocki zauważa, że u nas nie ma „naukowego klimatu”, niestety nie ma go do dziś, dlatego młodzi uczeni wegetują albo czmychają za granicę. „To kraj karierowiczów, między którymi istotny badacz uchodzi za gbura albo wariata. Ludzie uczą się nie dla wiedzy, ale dla posady, a posadę i rozgłos zdobywają przez stosunki”. Z kolei o „wielkich przemysłowcach”, którzy mogliby wesprzeć naukę i edukację, ma młody uczony jeszcze gorsze zdanie – „oni mają takie wyobrażenie o nauce jak gęsi o logarytmach”, interesują ich tylko „wynalazki, które pozwalają na „zwiększenie dywidend” albo na okpienie kontrahenta „bądź na cenie, bądź na towarze”. O losie młodych naukowców ma Prus jednoznaczne zdanie: „spróbujże pan między takimi ludźmi pracować dla nauki. Zdechniesz z głodu albo zidiociejesz”. Smutne to, ale nic się nie zmieniło do dziś w kraju, w którym nauka i edukacja „są traktowane priorytetowo”.
Aby bronić się przed takim losem, młodzi adepci nauki zbierają się 27 maja przed Sejmem, czyli miejscem, gdzie spotykają się dumni reprezentanci „dumnego narodu”. Z czego ten naród i jego reprezentanci są tak dumni? Z tego że nie stawiają na edukację młodych pokoleń, na rozwój i naukę? Z tego, że młodych i zdolnych naukowców skazują na wegetację, na wynagrodzenie, za które nie da się przeżyć w wielkim mieście, gdzie przecież znajdują się ośrodki naukowe, bo „wynagrodzenie osoby z doktoratem rozpoczynającej pracę na stanowisku adiunkta to niecałe trzy czwarte średniego wynagrodzenia w sektorze małych, średnich i dużych przedsiębiorstw, zaś część osób zatrudniona na stanowiskach asystenckich, mimo posiadania doktoratu, zarabia zaledwie 19 złotych powyżej pensji minimalnej”. I to się dzieje w kraju, w którym, jak głoszą etatowi propagandyści z naszego regionu, władze traktują edukację tak priorytetowo. Od lat priorytetem tych prymitywnych ludzi zarządzających tym nieszczęśliwym krajem jest oszczędzanie na czym się da, ale przede wszystkim na oświacie i na nauce. Może ktoś przemówi do tych zakutych łbów, aby zaczęły oszczędzać na sobie. Zacząć trzeba od zmniejszenia Sejmu o połowę, a Senatu o dwie trzecie. A dalej już pójdzie z górki.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze