Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. "Szykują nas na wojnę?"

Felieton Wiesław Kopeć. Tygodnik Płocki

Czy nie dziwią Państwa ostatnie wypowiedzi premiera rządu i ministra obrony narodowej? Mnie dziwią bardzo, a nawet gorszą, tymczasem w tzw. „wolnych od prawdy mediach” przyjmuje się je z największym zrozumieniem, a nawet chyba z aprobatą. O co chodzi? O osławioną wojnę z Rosją, dla której już wielu tzw. ekspertów wyznaczyło wielokrotnie konkretną datę, a to na rok 2027, 2028, 2030. Tymczasem paręnaście dni temu premier naszego (czy na pewno naszego?) rządu oświadczył, że „wojna z Rosją to kwestia nie kilku lat, ale kilku najbliższych miesięcy”, a minister obrony narodowej, który zasłynął z gotowości bojowej z „plecakiem ewakuacyjnym”, dodał, że „żyjemy w czasie przedwojennym” oraz że „przemysł zbrojeniowy powinien pracować pełną parą dniem i nocą”. To jest aż tak źle, a my, zwykli ludzie, nie zdajemy sobie z tego sprawy? Kto na kogo zamierza napaść – Rosja na nas czy my na Rosję? Ani premier, ani minister tego nie precyzują, dlatego ich wypowiedzi przyjmujemy jako rodzaj prymitywnej propagandowej zagrywki, mającej usprawiedliwić wzięcie od niemieckich lichwiarzy monstrualnej pożyczki na zbrojenia na „preferencyjnych warunkach z długim okresem spłaty” zwanej SAFE „na wzmocnienie obronności, w tym wspólne zakupy sprzętu i rozwój przemysłu zbrojeniowego”. „Bliskość wojny z Rosją” powinna przekonać nieprzekonanych, że zadłużanie Polski jest konieczne i nie ma bardziej priorytetowej branży, w którą trzeba teraz inwestować, niż zbrojeniówka.

Muszą więc zacierać ręce ludzie związani z tą branżą, bo przyszedł na nich „złoty okres” (służba zdrowia przeżyła go w czasie pandemii), by się należycie obłowić. Wszystko oczywiście pod płaszczykiem wzmacniania naszej obronności i naszego bezpieczeństwa. Tymczasem mimo że wojna tak blisko, nic się u nas nie dzieje. Nie widać, aby budowano schrony dla ludności, żeby przeprowadzano jakieś obowiązkowe szkolenia obrony cywilnej, na przykład w miejskich i osiedlowych domach kultury (choćby w POKiS-ie, MDK-u, przy Krzywoustego i gdzie popadnie) albo w szkołach, szczególnie średnich, gdzie już chyba przed dorastającą młodzieżą nie da się nic ukryć. Czyżby ta beznadziejna broszurka, którą rozesłano nam do domów parę miesięcy temu, miała wystarczyć za całe przygotowanie do wojny? No więc straszy się nas wojną i jednocześnie nie robi się nic, żeby nas do niej przygotować? Co tu jest grane i na czyj rozkaz? I to przez tych, których sami sobie wynajęliśmy za sowitą opłatą do zapewnienia nam bezpieczeństwa? Czyżby nie zamierzali się wywiązać z nałożonych na nich obowiązków i nie mamy zamiaru ich za to pogonić na cztery wiatry?

Reklama

No cóż, premier i wicepremier straszą nas wojną, a czy robią cokolwiek, aby do wojny nie dopuścić? Czy w ogóle ktokolwiek ich o to pyta i z tego rozlicza? Przede wszystkim, czy pytają o to tzw. „wolne media”? Czy pytają o to tzw. „posłowie”, że się tak wyrażę w cudzysłowie. Powtarzam więc to proste i oczywiste pytanie, co robi premier i cały rząd, aby nie dopuścić do wojny, do wciągnięcia Polski do wojny w sytuacji, kiedy nikt nic nie jest nam dłużny, ani my nie jesteśmy nikomu nic dłużni? Mówiąc „nikt” i „nic” mam na myśli osławioną Rosję, z którą zamierzają wojować premier i minister obrony, choć naprawdę nie wiem, co nam dziś (w przeszłości owszem) zawiniła Rosja, że mamy narażać nasze dzieci i naszą młodzież na jakąś bezsensowną śmierć? Czy biorą to pod uwagę luminarze naszej polityki i naszego losu, którzy kierują Polską jak jakimś osobistym folwarkiem bez liczenia się z głosem społeczeństwa? Znając Polaków, nagrodzą ich za to kolejnym mandatem do sprawowania władzy. Ale na szczęście nie wszystkim się to podoba, dlatego apeluję do rządzących o opamiętanie, a do posłów o kontrolę poczynań tych szaleńców, którzy są w stanie wciągnąć nas w wielkie niebezpieczeństwo pod pozorem ochrony naszego bezpieczeństwa, gdy tylko im to nakażą ich zachodni pryncypałowie, jedyni, u których jesteśmy coraz bardziej zadłużeni, tak bardzo, że może nas czekać już tylko niewola za długi.

 

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości