Reklama

Płock. Felieton - Wiesław Kopeć. "Powstań Polsko, skrusz kajdany"

Prezydent Andrzej Duda złożył zaskakującą wizytę w Chinach, gdzie był przyjmowany przez czerwonych dygnitarzy z najwyższymi honorami. Odwiedziny przyjaciela naszego największego wroga i wroga naszego największego przyjaciela budzą najwyższe zdumienie (czy to nie jest jakiś spisek?). Poza tym wiemy, jak bardzo pan prezydent Duda ceni sobie demokratyczne standardy i prawa człowieka (ostatnio wytykał ich nieprzestrzeganie Rosji), które chińscy przywódcy mają w najdalszym poważaniu i nic sobie nie robią z faktu, że ktoś im czyni wyrzuty z powodu prześladowania milionów więźniów politycznych w obozach pracy przymusowej. Miliony więźniów politycznych nic nie znaczą ani dla prezydenta Dudy, ani dla innych obrońców praw człowieka, którzy biją larum z powodu kilkudziesięciu może więźniów politycznych na Białorusi, a puszczają mimo uszu krzyk milionów prześladowanych w Chinach. No ale skoro nawet profesorowie uniwersyteccy unieważnili moralność w polityce twierdząc, że nie obowiązują tam żadne zasady, tylko interesy, to wszystko jasne. Intratne kontrakty na kurczaki i wizy dla Polaków na pewno uciszą sumienie pana Dudy i wszystkich zwolenników dobijania interesów z Chińczykami. Któż by się tam przejmował losem milionów prześladowanych.

Tyle że pokazuje to, że całe te „standardy demokratyczne” są gówno warte. Będzie trudno teraz wytłumaczyć ludziom, dlaczego musimy żyć skonfliktowani na przykład z Białorusią, która nam niczego złego nie zrobiła, a w sprawy której tak usilnie chciano zaingerować tylko z tego powodu, że wybory odbyły się tam z pogwałceniem owych gównianych standardów. Wybory w Chinach zawsze odbywają się z pogwałceniem tych standardów, ale nie przeszkadza to ani prezydentowi Dudzie, ani przywódcom Francji, Niemiec i całej Unii Europejskiej, nawet samej Ursuli von der Leyen, która jest tak wrażliwa na punkcie praworządności, szkoda, że nie w Chinach. Prezydentowi Dudzie i innym przywódcom nie przeszkadza i to, że Chiny pomagają Rosji pokonać Ukrainę, którą tak wszyscy kochają i za nic nie dadzą jej przegrać, nawet gdyby z tego powodu miał się zapalić cały świat.

Reklama

Z kolei z licznych komentarzy zwykłych zjadaczy chleba wynika, że sytuacja, w której interesy zwyciężyły prawa człowieka, spodobała się rodakom, a prezydent cieszący się raczej średnim poważaniem zyskał nagle nadzwyczajne uznanie. Generalnie Polacy chcą spokoju, nie chcą wojny na Ukrainie, domagają się ułożenia dobrych relacji z Białorusią i z Rosją, a nade wszystko podoba im się dobicie konkretnych interesów z Chinami. Te ostatnie ekscytują nas najmocniej, bo kojarzą się z wyzwoleniem spod dominacji demokratycznych bredni nazywanych w Unii Europejskiej i w USA „prawami człowieka” w rodzaju różnych dewiacji seksualnych i klimatycznych. Nawiązanie kontaktów z Chinami uznane zostało przez ogromną rzeszę komentatorów za sposób na wybicie się na mentalną suwerenność spod dominacji europejskiego i amerykańskiego głupstwa. Przykre to, ale Unia i Ameryka wydają nam się mocniej zainfekowane ideologią niż komunistyczne Chiny, dlatego tak zyskał prezydent Duda tym posunięciem. Tak bardzo, że wydaje się, że każdy namaszczony przez niego następca, który wysunie na pierwszy plan wątek współpracy z Chinami i dobrych stosunków z sąsiadami będzie miał absolutne pierwszeństwo w decyzjach wyborczych bardzo wielu rodaków. Chińczycy zagrali naszemu prezydentowi „Warszawiankę”. Pamiętajmy, są w jej tekście słowa wzywające do wybicia się na suwerenność. O, jak bardzo nam jej potrzeba obecnie, szczególnie tej mentalnej suwerenności od europejskich demokratycznych kretynizmów, kto wie, czy nie bardziej czerwonych niż całe Chiny.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości