Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki
Nasi przywódcy zapewniają, że Polska nie włączy się do wojny na Bliskim Wschodzie. Nie wyślemy naszych trałowców do cieśniny Ormuz! Nie jesteśmy wyjątkiem wśród szefów państw NATO, których amerykański prezydent nazwał tchórzami. Można by zatem skwitować całą sytuację powiedzeniem „sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”, ale… Świat robi się coraz bardziej niebezpieczny. W przestrzeni publicznej pojawił się news, że irańskie rakiet mogą bez trudu dosięgnąć Europy, w tym Polski.
Jak w tym układzie wygląda kwestia naszego bezpieczeństwa? Kiedyś, w zamierzchłych czasach peerelu, krążył taki dowcip, chyba autorstwa Jana Pietrzaka. Jak zapewnić dobrobyt w naszym kraju? Wypowiedzieć wojnę Ameryce, poddać się następnego dnia. Gdyby ten przepis dziś zaadoptować na potrzeby naszego bezpieczeństwa, to recepta brzmiałaby mniej więcej tak. Wysyłamy nasze okręty do rozminowania cieśniny Ormuz, ale w zamian domagamy przekształcenia naszego pięknego, dużego i zamożnego kraju w pięćdziesiąty pierwszy Stan Zjednoczony Ameryki! Skoro i tak wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w nieodległym czasie wejdziemy w skład Stanów Zjednoczonych Europy, czyli sfederalizowanej Unii Europejskiej, to przy słabości militarnej krajów członkowskich, z punktu widzenia bezpieczeństwa wybór jest oczywisty! Czy Trump się zgodzi? A czemu nie? Po licznych porażkach swoich pomysłów aneksji terytorialnych, z Kanadą i Grenlandią na czele miałby odrzucić ofertę kraju o powierzchni i liczbie ludności porównywalnych z Kalifornią i świetnym położeniu geostrategicznym?
Jest tylko jedna wątpliwość. To nie najlepszy moment czasowy na taką decyzję. Amerykański prezydent uwikłał swój kraj w awanturę, której końca nie widać, a rezultat trudny do przewidzenia. Zresztą on sam nie wygląda na człowieka, który ma jasność co do celu całego przedsięwzięcia i metod jego osiągnięcia. Przykład cieśniny Ormuz jest tu najbardziej wymowny. Słyszeliśmy już zapewnienia, że irańskie siły morskie przestały istnieć i żegluga wkrótce będzie bezpieczna, a ostatnio grożby, że dalsze blokowanie skończy się bombardowaniem irańskich elektrowni. Jakoś nie widać, by Irańczycy wpadli w panikę po tych zapowiedziach… A co będzie jeśli okaże się, że irańskie rakiety są w stanie uderzyć w miasta amerykańskie? Na razie dosięgają baz wojskowych i placówek dyplomatycznych położonych na Bliskim Wschodzie... Inwazja lądowa? Fachowcy mówią, że to pomysł skrajnie ryzykowny. Iran to kraj trzykrotnie większy i dwa razy bardziej ludny od Iraku, z nieporównywalnym potencjałem militarnym.
Cóż, zaczęliśmy od żartu starszego niż „suchary” Karola Strasburgera z Familiady, a doszliśmy do pytań, na które dzisiaj nikt nie potrafi zaproponować choćby namiastki odpowiedzi!
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze