Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. "Betoniarka"

Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki

Tegoroczna wigilia powitała przedsiębiorców prezentem w postaci nowelizacji Kodeksu Pracy, nakazującej w ofertach pracy stosowanie zasady neutralności płciowej. Cel? Zwalczanie dyskryminacji i promowanie równości. Pracodawca nie może w ogłoszeniu napisać, że poszukuje sprzątaczki czy sekretarki, bo to dyskryminuje kandydatów płci męskiej. Poprawna forma to sprzątaczki/ sprzątacza, osoby sprzątającej, skrót k/m itp. 

Komentarz? Ten zapis to nie wynalazek rodzimych biurokratów, tylko efekt wdrożenia dyrektywy UE 2023/970. Co oczywiście nie umniejsza „entuzjazmu”, z jakim spotkał się w środowisku pracodawców oraz językoznawców, którzy staną się zapewne adresatami pytań wynikających z wprowadzania tego rozwiązania w praktyce. Wbrew pozorom tych problemów nie zabraknie. Owszem, wiele jest przypadków, kiedy odpowiednie określenia już funkcjonują w języku polskim. Lekarz – lekarka, nauczyciel – nauczycielka, krawiec – krawcowa… 

Reklama

Ale nie mniej jest takich, które trzeba dopiero wymyśleć i wdrożyć. Stąd tytuł niniejszego felietonu. Jeśli pracodawca poszukuje kandydata na stanowisku betoniarza, to narzuca się, by wzorując się na takich przypadkach jak lekarz, kucharz, malarz (końcówka -arz), napisać w ogłoszeniu, iż zatrudni pracownika w zawodzie betoniarz/ betoniarka… Ale nie może, bo w języku polskim funkcjonuje już termin „betoniarka” w znaczeniu: maszyna do mieszania betonu. Oczywiście język nasz dopuszcza wieloznaczność nazw, np. zamek, pióro, mysz. Jednak określenie kobiety terminem oznaczającym tak „masywne” urządzenie to nie jest szczyt elegancji… 

A co z nazwami, które żeńskich odpowiedników nie mają i nie bardzo widać jakąś sensowną propozycję, na przykład górnik! Górnica? Górniczka? Bez sensu, brzmi jeszcze gorzej od kompletnie niestrawnego terminu „ministra”. Zresztą sama forma męska budzi sprzeciw z punktu widzenia logiki? Górnik? Jeżeli już, to powinno być... dolnik. Przecież on kopie doły, a nie usypuje góry. Ale ludzką mową rządzi zwyczaj językowy, a nie jakieś prawa logiki! 

Reklama

Tylko niech ktoś spróbuje to wytłumaczyć europejskim biurokratom i ich rodzimym naśladowcom… Jakim prawem wtykają swoje nosy między pracodawcę i pracownika? Przedsiębiorca i kandydat do pracy to wolni ludzie! Co z tej wolności wynika? Ano to, że ten pierwszy ma prawo decydować, kogo chce w swojej własnej firmie zatrudnić na danym stanowisku. To znaczy, że tylko do niego należy określenie warunków, jakie powinien spełniać kandydat. I  jeśli do obsługi sekretariatu chce zatrudnić kobietę, a do obsługi betoniarki mężczyznę, a nie odwrotnie, to brukselskiemu urzędnikowi nic do tego. Polskiemu również! A jeśli pojawi się kandydat, który uważa,  że świetnie się sprawdzi w roli „sekretarki”,to niech spróbuje przekonać pracodawcę, by dał mu szansę!

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości