Reklama

Płock. Felieton - Jerzy Ogonowski. "O praworządności po polsku"

Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki

Walka o przywrócenie praworządności w naszym pieknym kraju przybiera na sile. Właśnie rozpoczęła się kolejna runda. Oto minister sprawiedliwości dokonał korekty w procedurze obsadzania składów sędziowskich przydzielanych do prowadzenia rozpraw przed sądami poprzez zmianę rozporządzenia regulującego tę kwestię. Najważniejszy zapis nowego aktu prawnego głosi, że w przypadku składów trzyosobowych przewodniczący będzie losowany, a pozostała dwójka wyznaczana przez szefa wydziału, który deleguje tę trójkę. Dotychczas cały skład był dobierany w drodze losowania. Wiązał się z tym jakiś algorytm, który stanowił tajemnicę autorów ówczesnego rozporządzenia. Nie chcę wnikać w szczegóły, nie jestem prawnikiem. Co kierowało ministrem sprawiedliwości? „Szybsze rozprawy, krótsze kolejki i wyroki wydawane w pełni legalnych składach”. To obiecuje pan minister potencjalnym klientom tak usprawnionego wymiaru sprawiedliwości...

Jednak problem polega na tym, że akt prawny nadrzędny w stosunku do tego rozporządzenia, konkretnie art. 47a ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych głosi, że „sprawy są przydzielane sędziom i asesorom sądowym losowo”. Oczywiście dla „demokratów walczących” takie metody „przywracania praworządności” to chleb powszedni. Były już przypadki znoszenia zapisów ustawowych uchwałami sejmowymi, to czemu nie poszerzyć arsenału środków o rozporządzenia ministrów? Przecież poprzednia władza też notorycznie „łamała Konstytucję”… Konstytucję, nie jakieś tam ustawy! Wprawdzie tego łamania nie stwierdzał organ do tego uprawniony, czyli Trybunał Konstytucyjny (prawdziwy, nie atrapa bezprawnie okupująca pałacyk przy Alei Szucha), ale krytykowały masowo największe autorytety wśród konstytucjonalistów (nazwisk nie wymienię). 

Reklama

Poza tym mamy stan wyższej konieczności. Droga ustawowa nie wchodzi w grę, bo wszelkie próby zmian napotykają niczym nieusprawiedliwiony opór prezydenta, a większości w parlamencie potrzebnej do odrzucenia weta nie ma… I tu jest pies pogrzebany! Wcześniejsze poczynania „demokratów walczących” miały miejsce przed wyborami prezydenckimi. Mogła im towarzyszyć nadzieja, granicząca z pewnością, że nowy (w domyśle – nasz) prezydent będzie otwarty na słuszne działania przywracające praworządność, również te wcześniej dokonane w „stanie wyższej konieczności”. Niestety, los nie był łaskawy…

W rezultacie mamy taki obraz sytuacji, że poprzednicy mogli wprowadzać swoje pomysły w formie zgodnej z konstytucyjnymi regułami, ustawami z podpisem prezydenta, a obecnie rządzącym ten komfort nie jest dany. Cóż Szanowni Państwo, jeśli mienicie się Demokratami i wielbicielami Konstytucji (wielkie litery zamierzone), to trzeba się pogodzić z faktem, że aby układać porządek prawny zgodnie z własnymi wizjami, trzeba najpierw wygrać wybory parlamentarne i prezydenckie. Większość parlamentarna to za mało…

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości