Zapewne nie raz zetknęliście się z określeniem wszędobylska płoć. Określenie to przylgnęło do płoci, ponieważ nie ma praktycznie wody, w której by nie występowała. Z powodzeniem złowić ją można tak zimą, jak i latem, zarówno w niewielkich zbiornikach wodnych – starorzecza, glinianki, stawy, czy dużych naturalnych jeziorach i sztucznie utworzonych zbiornikach zaporowych oraz w rzekach. Zimą, spod lodu, im bliżej marcowego przedwiośnia, tym chętniej koncentruję się na łowieniu płoci. Łowię je na wędkę spławikową i mormyszkę z larwą ochotki. Przyznam się, że spławik budzi we mnie miłe skojarzenia i z tego powodu po ten właśnie zestaw sięgam najchętniej. Mój zimowy spławikowy zestaw na płocie do łowienia z lodu to wędeczka w granicach 60–80 cm długości o miękkiej akcji (parabolicznej), znakomicie amortyzującej walkę ryby na cienkiej żyłce, mały kołowrotek o stałej szpuli przeznaczony do wędkowania w zimowych warunkach, żyłka o grubości 0,12 mm – również przeznaczona do łowienia zimą (taka żyłka ma inne właściwości niż letnia), spławiki o wyporności od 0,5 do 1,5 grama oraz haczyki druciaki z długim trzonkiem w kolorze złotym, czerwonym i czarnym w rozmiarach od 12 do 18, najbardziej uniwersalny jest nr 16. Na znanych mi łowiskach obciążenie (jedna ołowiana śrucina) mocuję na żyłce 15 cm od haczyka, natomiast przynętę zawieszam nad dnem łowiska.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze