Z konserwatorem dzieł sztuki, Szymonem Zarembą rozmawia Lena Szatkowska
Czy pamięta pan jakieś szczególne dzieło, które udało się uratować?
– Wszystkie obiekty, które trafiają do mnie do konserwacji, stanowią wyzwanie ze względu na jednostkową indywidualną strukturę i zniszczenia, jakim uległy. Obiekt obiektowi nierówny i nieczęsto się zdarza, aby doświadczenie zdobyte przy konserwacji jednego w stu procentach przekładało się na inny, konserwowany później. Niemniej rutyna i doświadczenie powodują, że kolejne konserwacje obarczone są mniejszym ryzykiem niezmieszczenia się w ustalonym terminie lub znacznego przekroczenia ustalonego budżetu i stanowią mniejsze obciążenie emocjonalne w trakcie wykonywania prac.
W 1992 roku konserwowałem obraz z kościoła w Daniszewie – najstarszy obraz w diecezji płockiej przedstawiający „Niewiastę Apokaliptyczną”. Namalowałem też jego kopię. Ówczesny proboszcz zbyt długo zwlekał z zamianą obrazów i przekazaniem oryginału do muzeum i niestety w nocy z 3 na 4 października 2002 ten 500-letni obraz skradziono. Na jego awersie widniała postać Madonny, otoczonej eliptyczną mandorlą, rewers prezentował zaś średniowieczny „Taniec śmierci”. Obecnie „Niewiasta Apokaliptyczna” znajduje się na polskiej liście 10 najbardziej poszukiwanych dzieł sztuki, które zostały skradzione. Zapamiętałem ten obraz również z tego względu, że w latach 60. XX wieku konserwował go bardzo znany prof. Leonard Torwird z Wydziału Sztuk Pięknych UMK w Toruniu, który swoją karierę rozpoczynał jeszcze na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie i był wykładową na UMK w czasie kiedy studiował tam mój tata.
Jakie cechy powinien mieć dobry konserwator? Co jest najbardziej potrzebne w tym zawodzie?
– Dobrego konserwatora w zależności od specjalizacji (konserwacja malarstwa i rzeźby drewnianej, kamienia i metalu lub papieru i skóry) powinna cechować doskonała znajomość technologii i technik artystycznych. Wypracowuje się ją nie na studiach, gdzie zdobywa się wiedzę w większości teoretyczną, ale podczas długoletniej pracy zawodowej. Wtedy konserwator styka się z różnymi przedmiotami zabytkowymi. W przypadku wątpliwości zawsze można poradzić się starszego stażem pracy kolegi albo profesorów z macierzystej uczelni. Potrzebna jest również cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość.
Pracuje pan w Muzeum Mazowieckim i często ma do czynienia z przedmiotami pochodzącymi z kolekcji placówki, które wymagają interwencji, lub z nowymi znaleziskami odkrywanymi podczas prac budowlanych przeprowadzanych w mieście. Jakie ciekawe plociana pan konserwował?
– W 2002 roku konserwowałem dwustronne epitafium biskupa Franciszka Pawłowskiego z Kaplicy Najświętszego Sakramentu w bazylice katedralnej. Nikt nie wiedział, że obraz (tondo) jest dwustronny. Było to zarówno dla mnie, jak i ówczesnego proboszcza duże zaskoczenie.
W 2010 roku konserwowałem obiekty wchodzące w skład tzw. „Skarbu Pantofla” znajdujące się na ekspozycji stałej „X wieków Płocka” Muzeum Mazowieckiego. „Skarb Pantofla” został przekazany do Muzeum w 2008 roku, jako dar Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie, Delegatura w Płocku. „Skarb” składa się z wyrobów metalowych o charakterze użytkowym (srebrnych, złotych, platerowanych) i monet.
Na początku lipca 1996 roku, w trakcie prac instalacyjnych prowadzonych przez Zakład Budowy Sieci i Instalacji Elektrycznych Janusza Olszyńskiego z Gostynina, przy Placu Trzynastu Straconych odnaleziono skarb obejmujący 151 obiektów (118 o charakterze użytkowym oraz 33 monety). Odkrycia dokonano na głębokości kilkunastu centymetrów, pod pierwszym sztychem łopaty. Prace prowadzono pod nadzorem archeologów, którymi kierował Andrzej Gołębnik. Skarb znajdował się na terenie gminy żydowskiej. Odnaleziono fragmenty gazet z pismem hebrajskim, których zachowane strzępy opatulały lampkę chanukową wykonaną w 1866 roku przez firmę Jana Pogorzelskiego – niewątpliwie najcenniejsze znalezisko. Lampkę ukryła pod podłogą nieistniejącego już dziś budynku, prawdopodobnie z powodu zbliżającego się terminu likwidacji płockiego getta, rodzina żydowska.
Obiekty stanowiące „Skarb Pantofla” przeleżały zakopane w ziemi około 50 lat i jako przedmioty wykonane z metalu uległy procesowi korozji, który spowodował mniej lub bardziej głębokie i rozległe uszkodzenia powierzchni. Dodatkowo na powierzchni niektórych przedmiotów widoczne były uszkodzenia o charakterze mechanicznym (deformacje, wgniecenia, zgniecenia).
Ze względu na inskrypcję wygrawerowaną na jednym z przedmiotów znalezisko nazwano „Skarbem Pantofla”. Cały skarb liczy 151 obiektów, w przeważającej większości wykonanych ze srebra. Są to: obrączka, para kolczyków, zegarek z dewizką, lampka chanukowa, 2 torebki, dzwoneczek, serwetnik, dzbanuszek (mlecznik), 2 solniczki, pucharek na stopie, kieliszek na stopie, 15 kieliszków, łyżka do sosów, 35 łyżek, 4 łyżeczki, 8 fragmentów łyżeczek, 18 widelców, 20 trzonków do noży.
W 2013 konserwowałem również ciekawe znalezisko – 15 rewolwerów odkrytych pod posadzką w budynku po restauracji Sphinks w Płocku.
W Płockiej Galerii Sztuki oglądać można pana wystawę podsumowującą 25-lecie pracy twórczej. Są tam pana prace konserwatorskie i malarskie. Konserwator i artysta malarz. Czy to uzupełnienie, czy przeciwstawienie? Co z czego wynika?
– Podczas swojej długoletniej pracy zawodowej wypracowałem swój autorski sposób retuszu warstwy malarskiej obrazu sztalugowego lub rzeźby polichromowanej w oparciu o farby akrylowe. Malując własne obrazy, mam możliwość sprawdzenia w praktyce, jak zachowują się farby różnych firm i serii, ile czasu wysychają w zależności od podłoża, jak na nie wpływa zastosowanie różnych werniksów, a przede wszystkim, jakim zmianom podlegają w wyniku starzenia się. Najstarszy obraz wyretuszowany „moim” sposobem w 1992 roku znajduje się na ekspozycji stałej w Muzeum Diecezjalnym w Płocku i jak dotąd nie zauważyłem, aby moje retusze po 24 latach „uwidoczniły” się w jakikolwiek sposób. Tak więc działalność artystyczna jest dla mnie swoistym poligonem doświadczalnym, na którym mogę wypróbować przydatność farb i werniksów do własnych celów konserwatorskich, a wartość dodana moich prac malarskich jest taka, że są malowane w oparciu o najlepsze dostępne na rynku polskim farby używane do konserwacji dzieł sztuki. Tym samym ich żywotność jest znacznie dłuższa, niż gdybym malował je zwykłymi farbami artystycznymi. To sprawdzenie w praktyce poszczególnych cech farb i werniksów umożliwia mi dokładny dobór określonych produktów używanych do konserwacji, pod kątem poszczególnego zabytku, jaki aktualnie odnawiam. Reasumując, działalność artystyczna dopełnia wiedzę i moje praktyczne umiejętności.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze