Reklama

OSTATNI DZIEŃ SEZONU

23/08/2017 09:41
Chciałem, żeby było atrakcyjniej niż zwykle. Przecież to już ostatni tegoroczny wyjazd na pstrągi. Za kilka dni skończy się sierpień, a wraz z nim kolejny pstrągowy sezon.
Wymyśliłem sobie dwudniową pstrągową traperkę, jak niegdyś, kiedy takie wędkarskie eskapady zaliczałem dość często. Marzyło mi się łowienie pstrągów połączone z biwakiem pod gołym niebem, z długą wieczorną nasiadówką przy ognisku, z pieczonym pstrągiem i jedną, może nawet dwoma, butelkami dobrego piwa… Niestety, chłodna i deszczowa aura boleśnie zweryfikowała moje zamierzenia. Czar dwudniowej wyprawy prysł niczym mydlana bańka. Dalej było jeszcze gorzej. Z ostatnich dwóch dni sierpnia przeznaczonych na wędkowanie, pierwszy był paskudny – deszczowy, wietrzny i zimny. Trzeba było spisać go na straty. Drugi, według meteorologicznych prognoz, również nie zapowiadał się dobrze, choć nieco lepiej od poprzedniego. Postanowiłem, że jaki by nie był, to i tak jadę!
Ranek zimny, wilgotny, ale jakże zaskakujący i radosny – błękitne, bezchmurne niebo i niemal bezwietrznie. Blisko godzina jazdy samochodem i wjeżdżam wreszcie na drewniany mostek. Rozczarowanie. Rzeka wąska i płytka. Z resztkami dawnej regulacji brzegów. Wokół trudny do przebycia gąszcz. Waham się chwilę, czy mimo to nie spróbować zejść kilometr, dwa, niżej. Zaraz jednak wydaje mi się to zbyt ryzykowne, szkoda nóg i przede wszystkim czasu. Dopiero teraz uświadamiam sobie, że to nie był dobry pomysł wybierać się w ostatnim dniu sezonu na nieznany odcinek rzeki. W taki dzień należy trzymać się pewniaków. Postanawiam jechać dalej, na słabo mi znany, ale wart zachodu jej dolny odcinek. Niegdyś miałem przyjemność tam wędkować. Podobało mi się. Zabrakło jednak dnia, żeby poznać to miejsce w całości. Wówczas obiecałem sobie, że kiedyś tu wrócę i dokończę swój plan. Właśnie nadarzyła się okazja.
W nieco ponad kwadrans jestem na miejscu. Stawiam auto na skraju niewielkiej polany, w pobliżu sosnowej drągowiny. Jest ciepło, a nawet trochę duszno. Niebo nadal bladobłękitne, lecz od zachodu nadciągają już chmury. Na razie wyglądają niegroźnie, jednak jestem przekonany, że należy się liczyć z możliwością przelotnych opadów. Dokuczają komary, ale umiarkowanie. Zbroję spinning w 5-centymetrowego „Egzekutora” Salmo – imitacja pstrąga potokowego.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości