Mieszkańcy osiedla domków jednorodzinnych w Brwilnie od kilku lat walczą z Wodociągami Płockimi. Chcieliby mieć trochę spokoju i odpocząć od generującego przez oczyszczalnię ścieków hałasu. Złożyli już pisma do wszystkich możliwych instytucji, jednak ich interwencje nie przynoszą oczekiwanego skutku. - Chcielibyśmy, aby oczyszczalnia zaczęła wreszcie płacić kary, może to zmotywowałoby władze do jej modernizacji - mówią. Jednak tak drastyczne rozwiązanie, najprawdopodobniej doprowadziłoby do podniesienia cen za odprowadzanie ścieków, ponieważ do oczyszczalni w Maszewie trafia około 97 proc. wszystkich ścieków, powstających na terenie aglomeracji Płocka.
Jak twierdzą mieszkańcy domków na osiedlach „Na wzgórzu" i Powiśle" w Brwilnie, hałas, jaki wytwarzają urządzenia pracujące w Oczyszczalni Ścieków dla Miasta Płocka w Maszewie, przekracza normy. Ich zdaniem wiedzą o tym zarówno płocka delegatura Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie, Urząd Miasta, Wojewoda Mazowiecki, jak i Ministerstwo Środowiska.
Przed 2001 rokiem sytuacja pewnie była podobna, ale wcześniej znajdowały się tutaj tereny rolnicze i hałasy nikomu nie przeszkadzały. Później jak grzyby po deszczu zaczęły tutaj powstawać domy. Obecnie jest w tym miejscu zwarta zabudowa eleganckich domków jednorodzinnych. Spora liczba mieszkańców przeprowadziła się z Płocka, aby odpocząć od miejskiego zgiełku. Czy nie wiedzieli, że w sąsiedztwie jest oczyszczalnia ścieków? - Mieliśmy taką świadomość, ale nie wiedzieliśmy, że to sąsiedztwo będzie takie uciążliwe. Teraz żałujemy, bo nie da się tutaj spać, szczególnie w letnią noc, kiedy trzeba uchylić okno. Wciąż słychać ten uporczywy dźwięk o niskiej częstotliwości. Nie możemy oskarżyć wodociągów o narażenie nas na utratę zdrowia, ponieważ w takim wypadku trzeba udowodnić chorobę, a ciężko jest udowodnić, że mam przez te hałasy nerwicę i bezsenność - mówi jeden z mieszkańców osiedla w Brwilnie.
Spółka „Wodociągi Płockie" eksploatuje cztery oczyszczalnie ścieków, przy czym ścieki z prawobrzeżnej części Płocka oczyszczane są w Maszewie i Borowiczkach, natomiast lewobrzeżną część miasta obsługują oczyszczalnie w Radziwiu i Górach. Jednak to do Maszewa trafia zdecydowana większość wszystkich ścieków. Oczyszczalnie pracują w oparciu o nie najnowsze już technologie i przestarzałe urządzenia, które ulegają coraz częstszym awariom.
Jak dowiedzieliśmy się w Wodociągach, problemem nie jest jedynie hałas, powstający podczas pracy maszewskiej oczyszczalni. Ścieki z oczyszczalni w Maszewie od 2005 roku odprowadzane są bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego, ze względu na niedotrzymywanie standardów emisyjnych w zakresie redukcji biogenów (azotu i fosforu). W celu dostosowania obiektu do obecnie obowiązujących norm, niezbędne jest przeprowadzenie kompleksowej modernizacji oczyszczalni.
Co by się więc stało, gdyby przestarzałe urządzenia, wykorzystywane w oczyszczalni w Maszewie, zawiodły i zostały wyłączone? - Nie przewidujemy sytuacji, w której doszłoby do wyłączenia oczyszczalni z eksploatacji. Spowodowałoby to odprowadzanie do Wisły ścieków nieoczyszczonych, a co za tym idzie doprowadziłoby do pogorszenia stanu jakości wody i degradacji środowiska. Ze względu na wieloletnie niedoinwestowanie sektora ściekowego, „Wodociągi Płockie" zmierzają do realizacji przedsięwzięcia pn. „Uporządkowanie gospodarki ściekowej na terenie miasta Płocka" - zapewnia Marek Naworski, prezes zarządu Wodociągów Płockich.
Mieszkańcy osiedla w Brwilnie nie dążą do zamknięcia oczyszczalni, ale „walczą o ciszę". Robią to już od 2003 roku. W listopadzie interweniowali w płockiej delegaturze WIOŚ. Inspektorzy dokonali kontroli i rozpoznali źródła hałasu, emitowane przez oczyszczalnię. Uznali, że hałas wytwarzają dmuchawy, zespoły napowietrzająco - mieszające oraz agregaty prądotwórcze. Ponadto, po przeprowadzonych pomiarach poziomu emitowanego hałasu, dokonanego na pierwszej linii zabudowy osiedla w Brwilnie, nie stwierdzili przekroczenia norm. Jak czytamy w piśmie z dnia 15 grudnia 2003 roku, w porze dnia uzyskano wynik 36,2 dB, przy dopuszczalnej normie 45dB oraz w porze nocnej 36,3 dB, przy normie 40 dB. W związku z wynikami pomiarów WIOŚ nie znalazł podstaw do prowadzenia postępowania pokontrolnego w sprawie ograniczenia emisji hałasu w obiektach oczyszczalni.
Mieszkańcy nie mogli pogodzić się z tymi wynikami, ponieważ byli pewni, że normy są przekraczane. Napisali do WIOŚ odwołanie, domagając się ponowienia badań. Inspektorat stwierdził jednak, że wszystkie badania zostały przeprowadzone zgodnie z obowiązującymi normami. Gdy interwencje nie przynosiły skutku, w marcu 2005 r. wystosowali pismo do prezydenta Mirosława Milewskiego. Domagali się w nim, aby doprowadzić do całkowitego wygłuszenia urządzeń oczyszczalni. W odpowiedzi poinformowano ich, że spółka Wodociągi Płockie od 1999 roku prowadzi działania zmierzające do przeprowadzenia modernizacji oczyszczalni ścieków. Przy braku oczekiwanych działań ze strony urzędów, brwilnianie napisali kolejne pisma do Urzędu Miasta, Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego oraz Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.
Jeden z mieszkańców postanowił zadziałać indywidualnie i zlecił niezależne badania Laboratorium Badań Środowiskowych „Orlen Laboratorium". Wykonane 17 października 2006 roku pomiary stwierdziły przekroczenia. Przekazano informacje o wynikach przedstawicielom Wodociągów Płockich. Podobno od tego czasu przez około rok nastąpiła nieznaczna poprawa w uciążliwości emitowanego hałasu. - Wtedy powstał „honorowy układ", że Wodociągi będą się starały ograniczać uciążliwość, a my ze swej strony zaczekamy z działaniami do momentu przeprowadzenia kompleksowej modernizacji oczyszczalni tj. do czerwca 2008 roku, zgodnie z formalnymi i nieformalnymi zapewnieniami przedstawicieli Spółki - mówią mieszkańcy Brwilna. Jak twierdzą, mijał czas, a problemu nadal nie udało się rozwiązać.
Małgorzata Hermanowska, specjalista ds. ochrony środowiska w Wodociągach Płockich wyjaśnia, że Spółka chce przeprowadzić modernizację oczyszczalni ścieków w Maszewie w oparciu o środki unijne, ponieważ wiąże się ona z bardzo dużymi kosztami. Jak twierdzi, na chwilę obecną został złożony końcowy wniosek aplikacyjny o dofinansowanie przedsięwzięcia ze środków Funduszu Spójności. Trwa ocena formalna i merytoryczna wniosku i jesienią bieżącego roku można się spodziewać pozytywnej decyzji o dofinansowaniu. - Mieszkańcy Brwilna oskarżają nas o to, że nie potrafimy pozyskać funduszy z Unii. Jednak nie jest to takie proste. Zapewniam, że robimy w tej kwestii wszystko, co jest możliwe. Nie kwestionujemy, że przekroczenia norm hałasu mogą sporadycznie występować. Robimy wszystko, aby to zjawisko ograniczać, jednak bez kompleksowej modernizacji i wymiany urządzeń nasze starania nie zawsze są efektywne. A przecież nie wyobrażam sobie, aby można było zamknąć płocką oczyszczalnię. Jesteśmy otwarci na kontakty z mieszkańcami Brwilna, aby informować ich o aktualnej sytuacji, dotyczącej modernizacji. Jednak spotykamy się ostatnio z ich niechęcią do rozmów. Jesienią ubiegłego roku zorganizowaliśmy spotkania dla mieszkańców Płocka, Maszewa i miejscowości zlokalizowanych w pobliżu oczyszczalni, na których informowaliśmy o stanie zaawansowania prac, zmierzających do zmodernizowania m.in. oczyszczalni w Maszewie. Niestety, żaden z mieszkańców osiedla w Brwilnie nie pojawił się na nim. Żeby ograniczyć uciążliwość powodowaną pracą urządzeń oczyszczalni, do czasu zmodernizowania obiektu, zamierzaliśmy zainstalować ekrany akustyczne, jednak według specjalistów na ten typ hałasu nic nie pomogą. Nam także zależy na rozwiązaniu tego problemu - podkreśla.
Zdaniem Małgorzaty Hermanowskiej, Spółka nie ma funduszy, aby zmodernizować obiekt bez korzystania ze środków z zewnątrz. Inwestycja jest bardzo kosztowna (przewidywane nakłady inwestycyjne na modernizację samej tylko oczyszczalni ścieków w Maszewie to przeszło 100 mln zł), dotacja z Unii Europejskiej pokryje około 50% wszystkich kosztów inwestycji, natomiast pozostałe 50% będzie zabezpieczone ze środków własnych Spółki oraz kredytów, uzyskanych na preferencyjnych warunkach. Przeprowadzenie inwestycji bez wsparcia ze strony UE na pewno odbiłoby się bardziej znacząco na cenach za odprowadzanie ścieków, w porównaniu z realizacją tej inwestycji z pomocą dotacji unijnych. A tego chyba nikt by nie chciał.
Marcin Śmigielski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze