Reklama

Nielegalne wyścigi samochodowe

24/10/2013 08:06
[caption id="attachment_39805" align="alignleft" width="90"] Legalne wyścigi Night Power z powodu wysokich kosztów nie są dostępne dla amatorów ścigania się[/caption]

Spotykają się zwykle późnym wieczorem na parkingu jednego z płockich biurowców lub restauracji szybkiej obsługi, umawiają się także na Facebooku lub forum. Są ogromnymi fanami motoryzacji, o samochodach mogą rozmawiać godzinami, a czasem chcą się sprawdzić i zobaczyć, jak ich wypolerowane, często podrasowane maszyny zachowują się na trasie, w rywalizacji z podobnymi samochodami. Niestety w Płocku i okolicach legalnych wyścigów na torach samochodowych nie ma, a wyprawa do Poznania czy Kielc, a potem opłacenie toru to często przeszkoda finansowa nie do przebycia. Kochającym adrenalinę nie pozostaje więc nic innego, jak umówić się z kolegami i spróbować swoich sił na prostym odcinku jezdni. Że to nielegalne? A wydaję się, że większości mieszkańcom Płocka nie przeszkadza, że w nocy przejadą pół kilometra z większą niż reszta kierowców prędkością?
Nie da się określić, ilu ich jest, ale wiadomo, że łączy ich wspólna pasja. Kochają motoryzację, o samochodach potrafią mówić godzinami, delektując się nowinkami technicznymi i możliwościami swoich stalowych rumaków. Trudno się więc dziwić, że w pewnym momencie przychodzi im na myśl, by nie tylko rozmawiać, nie tylko chwalić się możliwościami samochodu, ale sprawdzić, jak auto spisze się w warunkach drogowych.
Wystarczy niewinne zaproszenie na forum motoryzacji płockiej lub Facebooku i można się umówić. Można też podjechać do samochodu na parkingu restauracji szybkiej obsługi. – To przebiega mniej więcej w ten sposób – opowiada nam jeden z uczestników wyścigów. – Kupujemy jakieś jedzenie, podjeżdża do nas inny samochód i pada magiczne: „jaką macie moc silnika, może chcecie się złapać”. Odpowiadamy, że nie ma problemu i ustalamy zasady „na dwójce i z rolki”. Oznacza to, że jedziemy na z góry określony odcinek prostej drogi, potem startujemy na drugim biegu, samochód się toczy, a na trzeci klakson ruszamy całą mocą silnika. Zwykle ścigamy się na długości mniej niż 1 km, oczywiście wcześniej określamy, gdzie będzie meta.
Młodzi kierowcy, bo większość z nich ma 20–30 lat, nie ścigają się o nagrody, pieniądze, nawet nie o tak popularny w innych dyscyplinach sportu honor. – Chodzi przede wszystkim o mocne przeżycie, o ogromną dawkę adrenaliny, o rywalizację, potrzebę sprawdzenia się – tłumaczy nasz przewodnik po nielegalnych wyścigach.
– Wszyscy zdają sobie sprawę, że musi być zachowane bezpieczeństwo na drodze, bo w końcu chodzi o nasze życie i zdrowie. Po wyścigu podajemy sobie ręce, wymieniamy uwagi, czasem komplementujemy przeciwnika i rozchodzimy się, mówiąc, „do następnego razu”. Jest grzecznie i kulturalnie, nikt nie bluźni, nie ma żadnych bójek, atakowania zwycięzców – nie pozwala na to niepisany kodeks.
Dziś samochód może mieć każdy, nawet bardzo młody człowiek. Nie musi to być „wypasiona bryka”, ale poobijany, wysłużony pojazd. Najważniejsze, by wyglądał na sportowy, podrasowany, ze zwiększoną mocą silnika. Bo nikt przecież nie przyjedzie na wyścig wypieszczonym vanem rodziców. Po prostu nie wypada. Miłośnik motoryzacji w Płocku to najczęściej młody, pracujący chłopak, który kocha samochody i w weekend potrzebuje mocniejszych wrażeń.

Uliczna ciuciubabka
Czasami na parking podjeżdża policja, czasem na końcu jezdni, tam gdzie jest meta, mundurowi ustawiają się z radarem, ale nikt nikogo nie nęka, nikt nie legitymuje, nie wszczyna dyskusji. Takie pojawienie się radiowozu w miejscu spotkania często przedwcześnie je kończy, ale zawsze można się skrzyknąć w innym miejscu. – Szanujemy policjantów, a i oni zwykle się nas nie czepiają. Nie dochodzi do żadnych ekscesów – dodaje nasz informator.
W tym roku po raz drugi w Płocku odbyła się jedna z rund legalnych, nocnych wyścigów na 1/8 mili Night Power. Na starcie stają załogi, także amatorskie, które walczą o wysokie, pieniężne nagrody. Wszystkie auta są podrasowane, dochodzą do setki w kilka sekund, osiągają prędkość ponad 200 km/godz., a finiszują z szybkością ponad 100 km/godz.
Jest to bez wątpienia atrakcja, ale nie dla wszystkich. – Mało kogo z moich znajomych stać na wpisowe, a i pewnie zbyt mało mocy mają w samochodach, jak na takie wyścigi – dodaje pragnący zachować anonimowość nasz rozmówca. – Poza tym to tylko około 200 metrów i choć adrenalina również rośnie, to nie tak jak podczas naszych improwizowanych wyścigów. My wolimy to robić anonimowo, znamy się zwykle tylko z ksywek, ale zawsze wiemy, jak się znaleźć. Jeśli przegonią nas z jednego miejsca, to spotykamy się w drugim.
Przed laty miejscem organizowania nielegalnych wyścigów była zupełnie pusta w nocy droga do nieczynnego o tej porze terminalu paliwowego. Dziś najczęściej kierowcy ścigają się w miejscach, ich zdaniem bezpiecznych, czyli długich, prostych odcinkach, pustych o nocnej porze jezdni. Oczywiście najlepsze są dwupasmowe, szerokie, z dobrą widocznością.

Nie ma skarg
Młodzi kierowcy, którzy biorą udział w nielegalnych, nocnych wyścigach, starają się nie wchodzić w drogę policjantom. Ale i ci specjalnie ich nie ścigają. – Do nas nie wpływają żadne skargi, ani zgłoszenia o organizowaniu nielegalnych wyścigów, ani że takie ściganie się odbywa – mówi oficer prasowy KMP Krzysztof Piasek. – Nie jest więc tak, że my specjalnie ustawiamy radary na końcu długiego, prostego odcinka drogi. Specyfika takiego odcinka jezdni sprzyja przyspieszaniu. Policjanci z Ruchu Drogowego zdają sobie z tego sprawę, że są szczególne miejsca w mieście, gdzie jest przekraczana prędkość i tam ustawiają radary, ale nie ma to nic wspólnego z nielegalnymi wyścigami.
Chcieliśmy tą sprawą zainteresować władze miasta. W Płocku organizowane są maratony rolkarzy, biegaczy, rowerzystów, więc dlaczego nie można byłoby przeprowadzić wyścigów samochodowych? Otrzymaliśmy jedynie wyjaśnienie, że kierowcy powinni brać udział tylko w legalnych zawodach.
„Legalne wyścigi dla amatorów organizowane są w wielu miastach w Polsce, m.in. w ramach cyklu NIGHT POWER Grand Prix. Jest to ogólnodostępna formuła legalnych zawodów dla kierowców amatorów. Dzięki startom w serii zawodów NIGHT POWER GP miłośnicy motoryzacji mają możliwość zgodnego z prawem i bezpiecznego ścigania się na dystansie 1/4 lub 1/8 mili. Także w Płocku dwukrotnie (w roku 2012 i 2013) zostały zorganizowane legalne wyścigi samochodowe w ramach cyklu NIGHT POWER Grand Prix” – czytamy w odpowiedzi zespołu medialnego Urzędu Miasta Płocka.
Wielka szkoda, że nie ma takiej możliwości, by usankcjonować odbywające się zawody, ale bez wielkich wydatków, bez wysokiego wpisowego i sporych nagród. Wtedy żaden z kierowców nie miałby wymówki, że ściga się nielegalnie, bo nie może tego robić zgodnie z prawem.
Jola Marciniak
j.marciniak@tp.com.pl
fot. Dariusz Ossowski
Czy powinno się organizować legalne wyścigi samochodowe?

Sławomir Potyraj
Jeśli kierowcy mają się ścigać, bo czują taką potrzebę, to należy zrobić wszystko, by było bezpiecznie i to nie tylko dla nich, ale także dla innych użytkowników ruchu drogowego. Należałoby zbudować specjalny tor – wtedy bez problemu będą mogli się bawić, ale będzie nad nimi kontrola.

Wiktor Witczak
Ja mam prawo jazdy od niedawna i nie wiem, czy odważyłbym się wziąć udział w wyścigu – obojętnie: legalnym czy nielegalnym. Wierzę, że to ogromna adrenalina i czasem nawet zazdroszczę tym, którzy to robią. Wyobrażam sobie, jak muszą się czuć na jezdni, w swoich samochodach, które najpierw godzinami przygotowywali. W nielegalnym wyścigu na pewno nie wezmę udziału, ale gdyby odbywał się na torze i był bezpieczny, to pewnie bym spróbował. Chyba każdy kierowca marzy o takiej jeździe, na całą moc silnika.
Monika Nowak
Ja nie ma prawa jazdy, ale myślę, że kto chce, powinien mieć szansę sprawdzić swoje i samochodu możliwości. Dlatego wyścigi powinny odbywać się legalnie: na torze lub na wyłączonym z ruchu pasie drogi. Nielegalne wyścigi to ogromne zagrożenie dla wszystkich. Nie sposób przewidzieć, co może spotkać kierowców. Jestem za ściganiem się, ale tylko legalnym.

Wiesław Chrobot
Jestem za tym, żeby wszelkie wyścigi odbywały się tylko i wyłącznie na legalnych torach, przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa jeżdżących, obserwatorów oraz pozostałych uczestników ruchu drogowego. Budujemy Orliki dla najmłodszych, pomyślmy także o tych nieco starszych. Jeśli chcą się ścigać, to należy im to umożliwić oraz pomóc w przygotowaniu takich zawodów. Zwykle, gdy pada słowo „wyścigi”, myślimy tylko o profesjonalistach, a przecież wśród nas jest wielu młodych miłośników motoryzacji, którzy chętnie sprawdziliby na torze możliwości swoich aut.    J. Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości