Tytuł trochę przewrotny? Zgoda. Spieszę wytłumaczyć, że nie niesie za sobą żadnych pejoratywnych inklinacji. To raczej mój ukłon w stronę mieszkańców grodu, którzy są bardzo dumni ze swoich korzeni. I nieważne czy dziadowie obecnych żytomierzan byli Ukraińcami, Rosjanami, Polakami czy Żydami. Grunt, że dzięki swoim sławnym mieszkańcom na całym świecie mówić można o ich ogromnym wkładzie w światową muzykę, poezję czy kosmonautykę. Na jubileusz 1131-lecia założenia miasta, który odbywał się od 11 do 13 września, jego władze zaprosiły min. gości z Płocka: przedstawicieli władz miasta i płockich dziennikarzy. To dobry pomysł. Wszak umowa między naszymi miastami podpisana została już dwa lata temu. A jak mieszkańcy obu miast mogą się poznać lepiej? Głównie dzięki pomocy mediów. Zresztą jednym z punktów płockiej wizyty w Żytomierzu było spotkanie żytomierskich i płockich dziennikarzy. Jak się na miejscu okazało, istotne sprawy łączące oba grody tworzą historię dłuższą niż dwa lata, ba – sięgają XIX wieku.
Rozwód z Macierzą po II rozbiorze
Liczące obecnie około 270 tysięcy mieszkańców miasto, położone nad rzeką Teterew na Wyżynie Wołyńsko-Podolskiej, założone zostało w roku 884. Był to jeden z największych ośrodków miejskich na Rusi Kijowskiej. W roku 1333 został przyłączony przez Giedymina do Wielkiego Księstwa Litewskiego. W skład Korony razem z całą południową częścią Wielkiego Księstwa Litewskiego wszedł w roku 1569. Po oderwaniu przez Rosję Kijowa od Polski stał się stolicą województwa, a w wyniku II rozbioru wszedł w skład Rosji. Nigdy więcej do Polski nie wrócił, choć Polacy silnie przez wieki zaznaczali swoją w nim obecność, między innymi poprzez aktywny udział w powstaniu styczniowym. Nadzieja na powrót do macierzy rozbłysła na nowo wśród Polaków w roku 1920. Podczas ofensywy kijowskiej Piłsudski wkroczył do Żytomierza. Niemal natychmiast z tego właśnie miasta skierował słynną odezwę do narodu Ukrainy. Wojsko Polskie utrzymało miasto w swoich rekach ponad miesiąc. Ostatecznie bolszewicy wycięli żytomierski garnizon praktycznie do ostatniego żołnierza.
Tekst i fot. Tomasz Szatkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze