Reklama

Na kilku frontach

29/01/2022 09:32

Dwa ostatnie teksty poświęciłem sprawom, którymi żyje „piękna nasza Polska cała”. Było o covidzie i „Polskim Ładzie” oraz młodzieży wracającej do szkół po wydłużonej przerwie świątecznej. Choć nie o edukacji pisałem, a o różnicach między pokoleniami. Jakby na deser zaserwowałem Szanownym Czytelnikom solidną porcję ludowych mądrości. Pozostańmy w tej konwencji. 
Na początek o tym, co budzi na dziś największe emocje. „Polski Ład”… Cóż można powiedzieć? Poszperałem trochę w zasobach „mądrości narodu” i mam! Wprawdzie trzeba było odbyć podróż w czasie aż do osiemnastego wieku, kiedy to ksiądz Benedykt Chmielowski spisywał swoje przemyślenia, ale opłaciło się. „Koń jaki jest, każdy widzi”! To właśnie mam do powiedzenia w „tym temacie” (to już klasyk dwudziestowieczny).
O koronawirusie pozwolę sobie na więcej. Już dwa tygodnie temu zasygnalizowałem najpoważniejszy niewątpliwie problem związany z tym osobnikiem, czyli niebywale wysoką śmiertelność, rażąco przewyższającą wskaźniki obserwowane w innych krajach. Po szczegóły odsyłam do tamtego numeru, a dziś parę zdań o respiratorach. Bo to urządzenie jednoznacznie się z falą zgonów kojarzy. Nie bez przyczyny. Według dostępnych danych śmiertelność wśród „leczonych” respiratorem waha się w granicach osiemdziesiąt – dziewięćdziesiąt procent! 
Przyczyna? Czytam w Internecie wywiad z wybitnym specjalistą w zakresie chorób wewnętrznych i alergologii. Wynika z niego, że u nas respirator nie służy do leczenia, tylko przedłużenia agonii. 
„Ten koronawirus jest nową mutacją grupy dobrze znanych wirusów wywołujących przeziębienie. Wywołuje on u większego odsetka pacjentów powikłania pod postacią ciężkiego wirusowego zapalenia płuc”. „Zapalenia płuc od zawsze leczyli interniści, specjaliści od medycyny rodzinnej, pulmonolodzy”. „Dziś COVID-19 leczą często lekarze, którym administracyjnie narzucono taki obowiązek. Są to także dermatolodzy, okuliści, mnóstwo stażystów i rezydentów bez specjalizacji”. „W pulmonologii wobec pacjentów z niewydolnością oddechową od zawsze obowiązywała złota zasada: za wszelką cenę nie intubować i nie podłączać do respiratora. A teraz, gdy stan pacjenta z COVID-19 się pogarsza, jest natychmiast alarm, że trzeba na OIOM, i szuka się anestezjologów, aby podłączyli respirator”. „Liczba pulmonologów w Polsce to ponad dwa tysiące osób. Wystarczy jeden, dwóch specjalistów na oddział, aby nadzorować i kierować innymi kolegami np. internistami, którzy wiedzą, co robić i jak prowadzić pacjenta z niewydolnością oddechową. Tak, aby go nie położyć na OIOM. Uważam, że zgonów wówczas byłoby kilkakrotnie mniej”. To czemu się nie wdraża takich rozwiązań? To chyba pytanie do członków Rady Medycznej. Tyle, że akurat podali się do dymisji…

Jerzy Ogonowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości