Z powodu błędu przy sporządzaniu specyfikacji przetargowej na budowę dróg dojazdowych do nowego płockiego mostu trzeba powtarzać całą procedurę przetargową. Osoba przygotowująca dokumentację w jednym z warunków zapomniała dopisać dwa, bardzo istotne słowa. Otóż płoccy urzędnicy domagali się certyfikatu od potencjalnych wykonawców, zamiast certyfikatu na materiały, z których inwestycja ma zostać wykonana. Jednak ratuszowi urzędnicy bagatelizują całą sprawę, zrzucając winę na niespójne przepisy. Okazuje się, że wiele ustaw przestało obowiązywać po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, a nadal obowiązują akty wykonawcze do nich.Wszystko zaczęło się od tego, że w niewyjaśnionych okolicznościach ze stron Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miasta Płocka zniknęło ogłoszenie o przetargu na budowę dróg dojazdowych do nowego mostu i to na kilka dni przed zakończeniem pierwszego etapu postępowania. Jak tłumaczy pełnomocnik prezydenta do spraw budowy nowego mostu i dróg dojazdowych Andrzej Hancyk, wszystko dlatego, że Ministerstwo Infrastruktury zmieniło numer projektu. Dopiero po chwili przyznaje, że był jeszcze inny powód, ale o tym mówi już niechętnie. Nic dziwnego, w końcu chodzi o błąd popełniony przez urzędników.
Ministerstwo Infrastruktury przyznało pod koniec listopada ubiegłego roku 90 mln złotych ze środków Unii Europejskiej na budowę dróg dojazdowych do nowego mostu w Płocku. Żeby ogłosić przetarg o charakterze międzynarodowym, władze Płocka musiały czekać do końca grudnia na przyznanie specjalnego numeru projektu. Dopiero wtedy ogłoszenie mogło trafić do biuletynów informacyjnych Unii Europejskiej oraz Urzędu Zamówień Publicznych. Już w tym roku jednak ten numer został zmieniony. Niestety, prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, czy przyczyną tej zmiany mógł być błąd popełniony przez płockich urzędników. Nieoficjalnie wiadomo, że przetarg został oprotestowany już na etapie specyfikacji. Może to oznaczać, że to przedsiębiorcy, korzy chcieli wziąć udział w przetargu wychwycili pomyłkę dokonaną przez pracowników ratusza. Na szczęście błąd został już naprawiony i przetarg ogłoszono ponownie. 11 lutego ogłoszenie zostało zarejestrowane w biuletynie Urzędu Zamówień Publicznych.
Jest jeszcze jedna dobra wiadomość. Zamieszanie spowodowane błędem, za który zdaniem Andrzeja Hancyka odpowiadają niespójne przepisy obowiązujące w naszym kraju, nie będzie miało wpływu na przyznanie naszemu miastu wspomnianych już 90 mln złotych. Możemy je utracić jedynie w przypadku, gdy zostaną wykorzystane niezgodnie z przeznaczeniem.
Przetarg na budowę dróg dojazdowych ma dwie fazy. Pierwsza to składanie, do 21 marca tego roku, dokumentów, które pozwolą płockiemu samorządowi ocenić wiarygodność potencjalnych wykonawców. Do drugiej tury zostanie zaproszonych najwyżej siedem firm, które złożą już oferty wiążące i z tego grona zostanie wyłoniony wykonawca. Ze względu na rozmiar inwestycji szansę mają raczej duże konsorcja firm budowlanych. Minimalna kwota płatności faktury wynosi 25 mln złotych, więc szanse na wygranie przetargu mają jedynie firmy o doskonałej kondycji finansowej lub z dużymi możliwościami kredytowymi, nie wspominając już o odpowiedniej liczbie pracowników i sprzętu oraz doświadczeniu w prowadzeniu podobnych robót.
Rozstrzygnięcie ofert powinno nastąpić 11 maja tego roku i jeśli nie będzie protestów i odwołań, to na początku czerwca wykonawca wejdzie na plac budowy. Od tego momentu będzie miał 14 miesięcy na wykonanie wszystkich prac.
Niestety, co przyznaje Andrzej Hancyk, inwestycja jest tak atrakcyjna ze względów finansowych, że odwołania są niemal pewne. Jeżeli trafią one do sądu, to budowa dróg dojazdowych może się odwlec o wiele miesięcy.
Możemy juz zdradzić, że zainteresowanie przetargiem przed jego unieważnieniem było bardzo duże. Dokumentację wykupiło ponad 20 firm. Od małych i dużych firm budowlanych po firmy z budownictwem wcale nie związane.
Nowy most jest już niemal gotowy. Ze względu na ostatnie mrozy przerwano co prawda prace, ale nie wpłynie to w żaden sposób na termin ich zakończenia. Do lipca tego roku pozostały jeszcze roboty konserwacyjne, położenie asfaltu, montaż barierek energochłonnych i ochronnych oraz oświetlenia. Od lipca most będzie stał bezużytecznie, w oczekiwaniu na wybudowanie dróg dojazdowych.
(jac)
Fot. DarO
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze