Najważniejszym elementem zestawu, oprócz mormyszki oczywiście, jest „kiwok”. Pozwala on nadać przynęcie odpowiednią częstotliwość drgań oraz jest równocześnie wskaźnikiem brań. Osobiście, od lat używam czujników sprężynowych zwiniętych z bardzo cienkiego drutu. Kiwoki z innych materiałów są równie doskonałe, jednak wykonane z materiałów naturalnych (np. szczecina dzika) mają tendencję do stałego odkształcania. Sposobów łączenia kiwoka ze szczytówką jest mnóstwo. Mój z wykorzystaniem kostki z teflonu jest o tyle dobry, że pozwala na regulację długości sprężynki w czasie łowienia. Poza tym teflon nie pęka i nie kurczy się na mrozie. W zależności od potrzeb czujnik można zamocować prostopadle, skosem lub równolegle do wędki – decyduje o tym tylko kąt, pod jakim wywiercimy otwór mocujący. Kostkę z czujnikiem mocujemy na końcówce szczytówki, przed przelotką szczytową. Wędka uzbrojona w malutki kołowrotek o stałej szpuli pozwala nam swobodnie łowić na dużych głębokościach. Używamy bardzo cienkich żyłek, o grubości od 0,08 do 0,12 mm. Im lżejsza mormyszka tym cieńsza żyłka.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze