Położone pomiędzy Wisłą a Bugiem województwo lubelskie zawsze było atrakcyjnym miejscem dla turystów, ale w ostatnich latach na jego zwiedzanie zapanowała prawdziwa moda. Są tutaj atrakcje zaspokajające gusty nawet najbardziej wybrednych turystów, umożliwiające najróżniejsze formy wypoczynku, rekreacji i rozrywki. Wiele jest punktów noclegowych i gastronomicznych dostosowanych do możliwości przyjezdnych o różnej zasobności portfela. Sercem i stolicą województwa jest Lublin, jedna z najstarszych polskich metropolii. Miasto, które przed ośmioma laty obchodziło swoje 700-lecie, ma wiele do zaoferowania. Jest doskonałą bazą wypadową umożliwiającą organizację krótszych lub dłuższych wycieczek w najciekawsze zakątki regionu. Lublin jest dobrze skomunikowany z resztą kraju, można tutaj wygodnie dojechać nowoczesną siecią dróg, koleją, autobusami lub też dolecieć samolotem.
„Między wschodem a zachodem, wśród historii kurz zamieci, stoi miasto, a ponad nim, najjaśniejsza gwiazda świeci” – tak reklamował i wspominał z nostalgią Lublin legendarny śpiewak i gitarzysta Michał Hochman, który spędził w nim swoją młodość. Miastu i jego mieszkańcom zadedykował pieśń urodzony tutaj piosenkarz starego pokolenia Piotr Szczepanik, którą wykonał w duecie z aktorem i artystą estradowym, także rodowitym Lublinianinem Bohdanem Łazuką. Swoje utwory poświęciło Lublinowi również wielu innych kompozytorów, piosenkarzy i poetów, zauroczonych jego pięknem i magicznym klimatem. Sława grodu sięgnęła poza granice Polski, piosenkę „Magician” poświęciła miastu Kate Bush.
Głównym atutem metropolii jest jej malownicze położenie na siedmiu wzgórzach, przez co niekiedy przyrównywana bywa do antycznego Rzymu. To nie jedyna analogia do miasta nad Tybrem. Herbem Lublina jest kozioł ze złoconymi rogami i kopytami, wspinający się na krzew winny. Koza, tak jak niegdyś wilczyca kapitolińska, która ocaliła założycieli Rzymu Romulusa i Remusa, wykarmiła grupę głodnych dzieci, które zostały odcięte w jednym z podlubelskich wąwozów w czasie niespodziewanego najazdu Tatarów. Wdzięczne za ocalenie życia dzieci już jako osoby dorosłe doprowadziły do umieszczenia tego zwierzęcia w herbie miasta. Lublinianie często nazywają swoje miasto Kozim Grodem, o czym w Polsce mało kto słyszał.
Zabudowa na wzgórzach w średniowieczu znakomicie podnosiła walory obronne miasta, natomiast obecnie pagórkowaty teren tworzy przepiękną scenerię, nadającą Lublinowi niespotykany nigdzie indziej klimat. Jeszcze przed jego oficjalną lokacją na wzgórzu nazywanym Zamkowym istniał gród obronny, natomiast na Wzgórzu Staromiejskim zabudowa miejska. Wierzchołki obydwu wzgórz dzieliło zaledwie kilkaset metrów, a komunikację pomiędzy nimi umożliwiała wówczas sztuczna grobla. Obecnie oba te miejsca łączy pieszy most arkadowy.
Dodatkowym zabezpieczeniem przed nagłym atakiem, w szczególności przed wizytami tatarskich czambułów, były rozlewiska przepływającej u podnóży wzgórz rzeki Bystrzycy i jej dopływów. Miasto osłaniały też wzniesione w czasach Kazimierza Wielkiego mury obronne. Prawa miejskie nadał Lublinowi w 1317 roku król Władysław Łokietek.
Kamienno-ceglane fortyfikacje składały się z czterech bram, w tym dwóch głównych z wieżami, ośmiu furt oraz trzynastu wież i baszt obronnych. Do dziś zachowało się zaledwie kilka fragmentów tych umocnień, m.in. Brama Krakowska, której w średniowieczu towarzyszył dzisiaj już nieistniejący barbakan i Brama Grodzka, nazywana również Żydowską. Obecnie ta pierwsza ma charakter renesansowy, a druga barokowy, więc nie przypominają oryginałów. Przez Bramę Grodzką można przedostać się ze Starego Miasta w kierunku północno-wschodnim, czyli na Lubelski Zamek.
Warownię wzniesioną przez Piastów i rozbudowaną przez Jagiellonów zburzono na początku dziewiętnastego wieku. Władze Księstwa Kongresowego zbudowały na jej miejscu więzienie kryminalne, którego zewnętrzne mury imitowały obwarowania zamkowe w stylu neogotyku angielskiego. Decyzję taką podjęto ze względu na zły stan większości budowli, które zostały zdewastowane w okresie powstania Chmielnickiego, potopu i wojen północnych. Niestety, nie istniały jeszcze wówczas organizacje zajmujące się ochroną, czy też odbudową niszczejących zabytków, które by mogły ocalić ten obiekt.
W okresie caratu przetrzymywano tutaj więźniów politycznych i powstańców, a najsłynniejszym z nich był uczestnik powstania styczniowego Aleksander Głowacki, czyli Bolesław Prus, autor „Faraona” i „Lalki”. Dostał się do niewoli we wrześniu 1863 roku po bitwie koło Parczewa. Ze względu na młody wiek udało mu się uniknąć poważniejszych konsekwencji i dość szybko został zwolniony. Na zamku w okresie II wojny światowej Niemcy urządzili ciężkie wiezienie, w którym zamordowali kilka tysięcy osób. Po zakończeniu wojny dziesięć lat obiekt wykorzystywali do tych samych celów komuniści. Po warszawskim Mokotowie było to jedno z największych więzień politycznych w Polsce. Jeden z ocalałych więźniów określił panujące w nim warunki, jako „dno piekieł”. Niemcy pozostawili po sobie w Lublinie jeszcze jedną upiorną pamiątkę, obóz Majdanek, którego nie zdążyli w całości zrównać z ziemią. Funkcjonuje w nim obecnie muzeum.
Dla zatarcia śladów dawnej przeszłości zamku obiekt przeznaczono początkowo na dom kultury, a przed trzydziestoma laty stał się własnością Muzeum Lubelskiego, nazwanego później Lubelskim Muzeum Narodowym. Szczęśliwym trafem z dawnej siedziby polskich królów ocalały przed zagładą dwie zabytkowe, interesujące budowle, będące najciekawszymi i najstarszymi zabytkami Lublina. Jedną z nich jest romański donżon, czyli okrągła, murowana, kamienno-ceglana wieża, która w trzynastym wieku pełniła funkcje mieszkalno-obronne, a później była więzieniem dla szlachty. Drugą jest gotycki, dwukondygnacyjny kościół pw. Trójcy Świętej, zwany Kaplicą Królewską. Swoje wspaniałe bizantyjsko-ruskie freski budowla zawdzięcza królowi Władysławowi Jagielle, który często tutaj bywał. Do jej upiększenia sprowadził renomowanych artystów z Rusi i Bizancjum. Warto odwiedzić to miejsc, by zachwycić się pięknem średniowiecznych zdobień. Tutaj zapadła również decyzja o wyborze Jagiełły na króla Polski. W pomieszczeniach zamkowych funkcjonuje obecnie muzeum, zawierające różne wystawy tematyczne związane z przeszłością miasta, regionu i inne. W donżonie urządzono ekspozycję przedstawiającą martyrologię więźniów w okresie komunizmu.
Warto wspomnieć, że w czasach dynastii Jagiellonów renesansowy zamek był miejscem reprezentacyjnym, odwiedzanym przez zagraniczne poselstwa. W okresie sejmu lubelskiego przez dłuższy czas przebywał w nim król Zygmunt August. Pod opieką Jana Długosza mieszkali tutaj i kształcili się synowie Kazimierza Jagiellończyka. Zamkowe mury były świadkami podpisanego 1 lipca 1569 roku aktu unii realnej między Polską i Litwą, wydarzenia przełomowego nie tylko w dziejach tych dwóch państw, ale także całej Europy. Fakt ten upamiętnia pomnik na Placu Litewskim oraz obraz Jana Matejki „Unia Lubelska”, prezentowany na wystawie w pomieszczeniach zamku.
Z Zamkowego Wzgórza rozciąga się piękna panorama na leżący w dolince Plac Zamkowy. Jego współczesna zabudowa jest stosunkowo nowa, ale dawniej to miejsce stanowiło teren dzielnicy żydowskiej. Przyczyną jej zniknięcia nie byli Niemcy, ale kozacy Bohdana Chmielnickiego, wspierani wojskami rosyjskimi, którzy podczas oblężenia spalili wszystkie przedmieścia. Samo miasto ocalało niezdobyte podobnie jak Lwów, bowiem agresorzy zadowolili się wysokim okupem.
Początkowo Lublin był kresową strażnicą wschodnią, natomiast po nawiązaniu sojuszu z Litwą znalazł się w środku jagiellońskiego imperium.
[paywall]
Zapewniło mu to swobodny rozwój, bowiem znajdował się przy szlaku handlowym w kierunku Rusi. Lubelskie Stare Miasto jest niewielkie w porównaniu do swojego krakowskiego, gdańskiego czy toruńskiego odpowiednika, bo liczy zaledwie siedem hektarów. Ograniczone było niewielką powierzchnią wierzchołka wzgórza, na którym je założono. Układ wytyczonych w średniowieczu krętych, stromych uliczek oraz nieregularny i niewielki rynek zachowały się do dziś.
Z powodu kilku wielkich pożarów nie zachowało się zbyt wiele nietynkowanych, czerwonych budowli gotyckich. Miasto odbudowywano w stylu renesansowym, ze względu na wiele odstępstw od pierwowzoru nazywanego tutaj renesansem lubelskim, a później przebudowywano według innych stylów. Na lubelskiej starówce nie ma więc charakterystycznych kamienic z czerwonej cegły, ale jest za to wiele domów zdobionych attykami.
Stare Miasto tętni życiem zarówno w dzień, jak i w nocy, bowiem odbywa się tutaj wiele wydarzeń kulturalnych. Umożliwia to specjalne oświetlenie staromiejskich uliczek i zabytków, eksponujące nocą ich urok. Duża liczba restauracji i kawiarni pozwala na odpoczynek i regenerację sił podczas zwiedzania.
Ciekawym obiektem jest budynek Trybunału Koronnego. Powstał on decyzją króla Stefana Batorego i przez ponad dwieście lat pełnił funkcję najważniejszego sądu apelacyjnego dla Małopolski. Podniosło to rangę Lublina wśród ówczesnych polskich miast. Budynek pełnił wcześniej rolę ratusza, a dla potrzeb Temidy został specjalnie przebudowany. Jego obecny styl nawiązuje do klasycyzmu. Budynek zajmuje niemal jedną trzecią powierzchni Rynku. Prawdopodobnie zmarł tutaj w sierpniu 1584 roku uczestniczący w jednej z sesji poeta Jan Kochanowski, chociaż tak naprawdę dokładne miejsce jego śmierci jest nieznane. Jednym z sędziów i prezydentem Trybunału był Ignacy Krasicki, słynny biskup warmiński. Miejsce akcji swojej głośnej satyry „Monachomachia” ulokował prawdopodobnie w Lublinie.
Najwyższym obiektem Lublina jest stojąca obok archikatedry czterdziestometrowa Wieża Trynitarska. Robi wrażenie bardzo starej, ponieważ wybudowano ją w stylu neogotyckim, ale ma tylko około dwustu lat. Historia jej powstania sięga jednak znacznie głębiej i wiąże się z zakonem jezuitów, którzy mieli obok obecnej wieży kościół, szkołę i kolegium. Po otrzymaniu w darze wielkiego dzwonu noszącego imię świętych Janów, Chrzciciela i Ewangelisty postanowili wybudować dzwonnicę. Z powodu niewystarczających funduszy zbudowali początkowo wieżę częściowo drewnianą, na murowanej podbudówce i nie tak wysoką jak obecnie. Później wielokrotnie ją przebudowywano i powiększano, aż osiągnęła obecny kształt.
Dzisiaj nadal pełni rolę dzwonnicy, mieści się tam też Muzeum Archidiecezjalne. Posiada taras widokowy, z którego rozpościera się panorama Lublina z „lotu ptaka”. Jest też kawiarnia, w której można też zakupić lubelskie pamiątki. Ekspozycja muzealna zawiera szkice, rysunki i obrazy przedstawiające dzieje Wieży Trynitarskiej, wystawę rzeźb przedstawiających historię chrześcijaństwa oraz fotografie ilustrujące najpopularniejsze lubelskie legendy. Wieża jest ulubionym plenerem i natchnieniem dla wielu artystów, jako najczęściej fotografowany i malowany obiekt w mieście.
Warto też zajrzeć do pobliskiej archikatedry świętych Janów. Jest to obecnie pojezuicki kościół parafialny. Można tam zobaczyć dawny kapitularz, obecnie nazywany skarbcem, akustyczną zakrystię, podziemne krypty, a także zachwycić się pięknymi freskami zdobiącymi ściany, sufit i kruchtę. Kościół oglądał m.in. Józef Ignacy Kraszewski, który na pamiątkę wizyty napisał w księdze pamiątkowej:
„W kościele tym, obecnie katedralnym, widziałem wnętrze piękne i bardzo cenne freski (…) I mnie też otworzyły się oczy, zabiło serce na widok tego gmachu tak pięknie, smakownie, z takim bogactwem wymysłów i wdziękiem ozdobionego”.
W budynku Trybunału Koronnego jest wejście do trzykondygnacyjnej trasy podziemnej, w której są makiety przedstawiające wygląd miasta w poszczególnych etapach historycznych. Można zapoznać się tutaj z historią największego pożaru, który nawiedził Lublin w 1719 roku. Wydarzenie to przedstawia prezentacja multimedialna wykorzystująca dźwięk, światło i obraz. Wyjście z niemal trzystumetrowej trasy znajduje się na pustym obecnie Placu Po Farze. Pozostawiono na nim tylko fundamenty stojącej niegdyś w tym miejscu kolegiaty św. Marcina, która była przez kilkaset lat głównym kościołem Lublina. Zniknęła z pejzażu miasta po powstaniu styczniowym. Obok fundamentów stoi jej makieta.
Po drugiej wojnie światowej Lublin rozwijał się najszybciej spośród dużych miast Polski. Liczba ludności wzrosła trzykrotnie, ze stu do ponad trzystu tysięcy. Wpływ na to miała nie tylko wzrastająca liczba zakładów przemysłowych, ale też rosnąca rola miasta jako ośrodka akademickiego, do którego przyjechali wykładowcy z Wilna i Lwowa. Pierwszą tamtejszą uczelnią był powstały w okresie międzywojennym Katolicki Uniwersytet Lubelski.
Po drugiej wojnie światowej Lublin nazywany był miastem dwóch uniwersytetów. Komuniści próbowali zrównoważyć wpływ uczelni katolickiej, zakładając konkurencyjny państwowy Uniwersytet Lubelski im. Marii Curie-Skłodowskiej, a w niedługim czasie powstały też inne uczelnie. Rywalizacja ta wyszła miastu na dobre, bowiem obecnie funkcjonuje w nim aż 11 publicznych i prywatnych uczelni wyższych.
Warto też zwiedzić leżące na zachód od Starego Miasta Śródmieście, gdzie obecnie funkcjonuje większość instytucji miejskich oraz jest sporo innych zabytkowych budynków pochodzących z siedemnastego, osiemnastego i dziewiętnastego wieku.
Tekst i fot. Ewa i Bogumił Liszewscy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze