Każdy z nas wchodząc do lasu, zauważa tabliczki ostrzegające przed możliwością powstania pożaru. Wszyscy doskonale wiemy, że wystarczy iskra, niedopałek, by w jednej chwili zaczął się rozprzestrzeniać ogień. I choć zdajemy sobie sprawę, że 9 na 10 pożarów powodują ludzie, to często beztrosko wchodzimy między drzewa, gdzie zdarza nam się rozpalić grilla czy zapalić papierosa. Choć wiemy, że las rośnie długo, a płonie szybko, to nie myślimy, że możemy być sprawcami tragedii.
Tylko w marcu 2012 roku na gruntach Nadleśnictwa Płock miały miejsce trzy pożary. – Warunkami sprzyjającymi, oprócz oczywiście czynnika ludzkiego, były wyjątkowo wysokie, jak na tę porę roku temperatury powietrza, długotrwały brak opadów, brak zielonej pokrywy gleby, wyschnięte pozostałości roślin z poprzedniego roku – wylicza Dariusz Kuczorra z Nadleśnictwa Płock. – Jeden z pożarów lasu o powierzchni niemal hektara powstał w wyniku przerzutu ognia z gruntów nieleśnych, czyli podczas wypalania przez ludzi pozostałości roślinnych, mówiąc krótko: wypalania traw na polach.
Zagrożenie pożarowe lasów występuje od przedwiośnia do jesieni. Trudno powiedzieć, kiedy pożarów jest więcej, bo duży wpływ na ich powstawanie mają anomalie pogodowe wynikające ze zmian klimatycznych, które powodują, że nawet zimą, oczywiście gdy nie ma śniegu, powstają w lesie pożary, przede wszystkim uschniętej pokrywy trawiastej. A kiedy zagrożenie jest największe?
– Zwłaszcza wtedy, gdy temperatura powietrza wynosi powyżej 24 st. C, a wilgotność jest poniżej 40% – uściśla D. Kuczorra. – Do tego dodać trzeba brak opadów atmosferycznych i zachmurzenia. Takie warunki określane są jako pogoda pożarowa, podczas której powstaje ponad 60% pożarów. Nie muszę chyba dodawać, że im bardziej rośnie wartość temperatury powietrza, a jego wilgotność maleje, im dłużej nie występują opady, tym większe jest zagrożenie, a nawet mogą powstać pożary wielkoobszarowe.
Więcej pożarów powstaje na terenach dostępnych, atrakcyjnych turystycznie i tam, gdzie występuje obfitość runa leśnego. Częściej płoną lasy w sąsiedztwie aglomeracji miejskich, osad i zakładów przemysłowych. Wpływ na powstawanie pożarów mają także stan sanitarny lasu i stopień zadrzewienia. Wspomnieć trzeba również o poziomie wiedzy społeczeństwa, bo mimo wielu akcji edukacyjnych nie każdy wie, jak bezpiecznie korzystać z lasu i nie zaprószyć ognia.
Las rośnie bardzo długo, drzewa w lasach sosnowych, których na terenach Nadleśnictwa Płock jest najwięcej, zaczynają biologicznie zamierać w wieku 120–140 lat. Tymczasem wystarczy około 100 min., by przy wilgotności ściółki 8% i zupełnym braku wiatru, spłonął całkowicie hektar lasu.
Co prawda od razu po ugaszeniu pożaru teren jest dokładnie porządkowany i prowadzone są nasadzenia drzew, ale musi upłynąć minimum 5 lat, żeby z sadzonki powstał młodnik o wysokości 2–3 metrów. A kiedy do lasu wrócą zwierzęta? Na to trzeba czekać bardzo długo. W czasie dużych pożarów nie wszystkie zdążyły uciec przed szybko rozprzestrzeniającym się ogniem. Dotyczy to przede wszystkim młodych zwierząt; giną także te, które mają swoje nory w glebie oraz ptaki, zwłaszcza młode, w dziuplach i gniazdach.
Giną zwierzęta i ptaki, spalony zostaje całkowicie drzewostan, trzeba na nowo zakładać uprawy i młodniaki. Jeśli do tego dodać koszty akcji gaśniczej i dogaszania pożarzyska, to widać, że niefrasobliwość ludzi poruszających się po lesie z otwartym ogniem może spowodować ogromne straty. Warto o tym pamiętać przy wyprawie na grzyby czy jagody. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze