Reklama

Komendant skazany

11/01/2012 14:40
Z sądowej wokandy

Zgodnie z przewidywaniami Jacek O., były zastępca komendanta miejskiego policji w Płocku, został skazany za to, że prowadził auto po pijanemu i uderzył w latarnię. Jacek O. dobrowolnie poddał się karze i został skazany m.in. na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.
Jacek O. pod koniec lutego prowadząc swoją toyotę yaris uderzył w latarnię. Okazało się, że prowadził auto pod wpływem alkoholu. Miał 2,38 promila alkoholu we krwi. Natychmiastową konsekwencją całego zdarzenia była utrata przez Jacka O. stanowiska zastępcy komendanta miejskiego policji. Jego sprawę płocka prokuratura przekazała swoim kolegom z Żyrardowa.
Sprawa Jacka O. przed płockim Sądem Rejonowym, podczas której zapadł wyrok, trwała zaledwie 40 minut z dwoma przerwami. A to dlatego, że na pierwszym posiedzeniu tzw. organizacyjnym adwokat byłego komendanta Robert Grzegorczyk złożył wniosek, że jego klient dobrowolnie chce poddać się karze. Zaproponował m.in. pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, tysiąc złotych grzywny oraz odebranie prawa jazdy na dwa lata. Prokurator generalnie przystał na tę propozycję, ale zaproponował grzywnę w wysokości 3 tys. zł. Robert Grzegorczyk bez mrugnięcia okiem w imieniu swojego klienta zgodził się na ten warunek.
Jednak ze względów proceduralnych sąd nie mógł na pierwszym posiedzeniu przyjąć ostatecznych rozstrzygnięć. Konieczne było bowiem rozpoczęcie przewodu sądowego i dopiero wtedy mógł być rozpatrywany taki wniosek. Sędzia Izabella Czerkawska wyznaczyła termin rozprawy na początek stycznia.
Na tej rozprawie pojawił się oskarżony. Jacek O. podtrzymał wniosek swojego obrońcy z poprzedniego posiedzenia sądu. Cały przewód sądowy trwał kilkanaście minut. Prokuratorowi odczytanie aktu oskarżenia zajęło kilka minut. Oskarżony przyznał się do winy. Odmówił jednak składania wyjaśnień i odpowiadania na pytania. Zostały więc odczytane jego bardzo lakoniczne wyjaśnienia złożone podczas śledztwa. – Sąd postanawia uwzględnić wniosek oskarżonego bez przeprowadzania rozprawy w całości – stwierdziła sędzia.
Wyrok był taki, jaki uzgodniły strony. Na poczet zatrzymania prawa jazdy Jackowi O. zaliczono czas, kiedy faktycznie zostało mu ono odebrane, czyli od kwietnia ub.r. Wyrok co prawda nie jest prawomocny, ale raczej żadna ze stron nie będzie się od niego odwoływać.
Przypomnijmy, że Jacek O. pracę w resorcie spraw wewnętrznych rozpoczął w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Od 1990 r. pracował w płockiej komendzie policji w wydziale ruchu drogowego, oskarżał m.in. przed kolegium kierowców, którzy dopuścili się wykroczeń. W 1998 r. został zastępcą naczelnika wydziału ruchu drogowego i prewencji ówczesnej Komendy Wojewódzkiej Policji w Płocku. Rok później wrócił do komendy miejskiej, w której był najpierw naczelnikiem wydziału prewencji, a od 2003 r. zastępcą komendanta. Na tym ostatnim stanowisku nadzorował wydziały: ruchu drogowego, prewencji i patrolowo-interwencyjny.    (gsz, jac)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości