Niedługo rozpocznie się sezon grzybowy. Lasy niebawem opanują zbieracze, którzy szukając prawdziwków, kurek i maślaków, wejdą między drzewa. Niestety, mogą się zdziwić, ponieważ można tam znaleźć przede wszystkim mnóstwo śmieci pozostawionych przez spacerowiczów i amatorów leśnego runa. Jak to możliwe, że po dwóch latach obowiązywania ustawy, zgodnie z którą każdy płaci za swoje śmieci, nadal w lasach i rowach można znaleźć worki z odpadami? Spacerując po lesie, można niemal na każdym kroku spotkać puste butelki i puszki po różnego rodzaju napojach, worki foliowe wyniesione prosto z domu, z odpadami komunalnymi oraz papierowe z pozostałościami po domowych remontach. Śmieci leżą w rowach, na skraju lasu, przy wewnętrznych drogach – wszędzie tam, gdzie docierają spragnieni ciszy, spokoju, świeżego powietrza i runa leśnego ludzie. Reforma śmieciowa, która zaczęła obowiązywać od połowy 2013 roku miała przede wszystkim zapobiegać wyrzucaniu odpadów w lasach i tworzeniu dzikich wysypisk. Bo skoro każdy musi płacić stałą stawkę za siebie, to jaki sens ma wywożenie odpadów i zostawianie ich w niedozwolonych miejscach? Od dwóch lat każdy właściciel domu musi mieć podpisaną umowę o odbiór śmieci i płacić za pojemnik, który został dostarczony przez firmę zajmującą się wywozem odpadów. Gminy dbają także o czystość na parkingach, gdzie zatrzymują się osoby prywatne. Nieco inaczej wygląda sprawa z właścicielami działek rekreacyjnych. Zdecydowana większość właścicieli pisze pisma, że na działkach przebywa bardzo rzadko, więc nie produkuje śmieci, a te, które powstaną, zabiera ze sobą. Dominika Kasprzyńska, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Gminy w Słupnie, podkreśla, że w okolicznych lasach najwięcej jest właśnie odpadów komunalnych, pozostawionych przez właścicieli działek rekreacyjnych. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze