Wielkie pudło przyjechało do Płocka z Buenos Aires. Pani Irena codziennie przegląda jego zawartość. Wyjmuje zdjęcia, dokumenty, rysunki, egzemplarze „Głosu Polskiego”. Wędruje śladami brata, poznając szczegóły jego dramatycznej biografii – od przymusowej ucieczki z kraju do emigracji w Argentynie. W nowej ojczyźnie Stanisław Farkas nie zapomniał o swoich korzeniach. Przez wiele lat pełnił funkcję prezesa Związku Polaków i Polskiej Macierzy Szkolnej. Działał w harcerstwie i organizacjach kombatanckich. Płock odwiedził czterokrotnie.
Stanisław Farkas urodził się 8 maja 1922 roku w Słupi. Absolwent gimnazjum w Krakowie, przed wybuchem wojny zdążył jeszcze ukończyć techniczny kurs przygotowawczy do szkoły podchorążych lotnictwa. W kwietniu 1939 r. został zakwalifikowany na kurs szybowcowy departamentu lotnictwa w Ustjanowej. Bieszczadzkie szybowisko było wtedy jednym z najważniejszych centrów szkoleniowych w Europie. Tu przygotowywali się m.in. kandydaci do Centralnej Szkoły Podoficerów Pilotów i Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. W 1936 roku zorganizowano pierwszy kurs szybowcowy dla pań. Po klęsce wrześniowej lotnisko zostało zlikwidowane, a instruktorzy i uczniowie zasilili kadry słynnych dywizjonów angielskich.
1 września zastał Stanisława w Krakowie, z przydziałem do obrony przeciwlotniczej. Po ucieczce z niewoli niemieckiej z Dęblina wrócił w Kieleckie. Zatrudnił się jako buchalter w majątku Szczekociny. W marcu 1941 roku wstąpił do ZWZ w Słupi. Rok później złożył przysięgę żołnierzy AK, dołączając do placówki w Szczekocinach. Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty AK ukończył w stopniu plutonowy podchorąży (ps. „Węgier, „Wilk”). Poważnie ranny w ramię w akcji pod Wywłą (1 sierpnia 1944 roku) ukrywał się w majątku Krotkiewskich w Irządzach. Biały dwór, w którym podobno przed bitwą pod Szczekocinami nocował Kościuszko, przetrwał. W czasie wojny schronienie znalazło tutaj kilkanaście osób – uciekinierów z Warszawy i Poznania. Wśród nich działaczka społeczna, przełożona gimnazjum i założycielka Seminarium Nauczycielskiego w Zamościu Cecylia Kuncewiczowa, teściowa pisarki Marii Kuncewiczowej.
W odwecie za akcję AK esesmani spalili Wywłę. Resztki partyzantów schroniły się w lesie.
- W domu wujostwa w Szczekocinach została broń Stasia. Gdyby Niemcy ją znaleźli, całą rodzinę czekała egzekucja. Co robić? Wszystkie drogi były zamknięte, nie ma jak się przedostać. Mama z dziadkiem wymyślili, że ja będę udawać chorą. Dziadek znał niemiecki. Przekonał Niemca, żeby dał nam przepustkę do jedynego dentysty w Szczekocinach. Mnie całą głowę obandażowali, że niby jestem opuchnięta z powodu bólu zęba. Jechaliśmy z bratem Zdziśkiem na wozie przez zgliszcza Wywły. Nie zapomnę tego widoku. Udało nam się dotrzeć do Szczekocin. Zdzisiek zabrał broń. My byliśmy uratowani, ale Stasia Niemcy zaczęli szukać. Potem tropili go ubecy. W marcu 1945 roku wróciliśmy do domu w Krakowie. Pewnego dnia przychodzi Staszek. Nikogo oprócz mnie nie było. Coś tam z szafy wyjmował, przebrał się w inne ubranie. Opróżnił kieszenie. Podarował mi pierścionek. „A ty gdzie?” - pytam. „Nikomu nie wolno powiedzieć. Ja uciekam z Polski do Włoch. Ucałuj ojca, ucałuj mamę, bo ja się z nimi nie zdążę pożegnać”. I tak wyszedł. Później długo nie wiedzieliśmy, co z nim, czy żyje. Dopiero jak przyszedł dziwny list, wysłany na adres naszej dawnej gosposi, mama poznała jego pismo – opowiada Irena Sławińska.
Reklama
Poszukiwany przez organy bezpieczeństwa po wejściu Sowietów na Kielecczyznę Farkas opuszcza Polskę 10 lipca 1945 roku, na podstawie dokumentów francuskiego „Czerwonego Krzyża”. Przez Czechy, Bawarię i Austrię trafia do Polskiego Ośrodka Wojskowego w Langwasser (były obóz dla jeńców wojennych i robotników przymusowych) i do Murnau, gdzie działa Polski Ośrodek Wojskowy rekrutujący żołnierzy do 2. Korpusu Polskiego we Włoszech. Jest już po wielkich zwycięstwach – zdobyciu 18 maja 1944 roku wzgórza Monte Cassino, bitwie o Ankonę w lipcu 1944 i Bolonię w kwietniu 1945 roku.
Stacjonujące niedaleko Ankony – w Porto St. Giorgio – dowództwo polskie przydziela Stanisława Farkasa do Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej w Gallipoli, gdzie zostaje oficerem wychowania ideowego. Możliwe, że spotkał tam Jerzego Giedroycia, który w Gallipoli był oficerem oświatowym.
Razem z żołnierzami, którzy nie decydują się wrócić do komunistycznej Polski, Farkas wyjeżdża do Anglii. Żołnierze z C.W. Panc zostają umieszczeni w obozie Blackshaw Moore (Camp 4) w pobliżu miasteczka Leek. W 1947 roku wstępuje do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia (Polish Resettlement Corps), utworzonego przez władze brytyjskie dla żołnierzy demobilizowanych na Zachodzie, podległych władzom RP na uchodźstwie. Ochotnicza służba w korpusie trwała 2 lata. W tym czasie żołnierze przygotowywali się do życia cywilnego (uczyli języka, zdobywali kwalifikacje zawodowe). Większość z nich pozostała w Wielkiej Brytanii. Około 10 tysięcy wróciło do Polski. Stanisław Farkas wybrał emigrację. 6 marca 1949 roku, wraz z tysiącami żołnierzy wojsk alianckich, przypłynął do Argentyny.
Rozpoczął pracę jako technik elektryk, równocześnie ucząc się hiszpańskiego. Nie został lotnikiem, ale brał udział w budowie lotniska w Comodoro Rivadavia. Był później na kierowniczych stanowiskach w przemyśle (San Marco Textil, Bonafide S.A., Sandoz Argentina Sección Colorantes). W 1968 roku założył własną firmę, którą prowadził do przejścia na emeryturę. Z małżeństwa z Heleną Jaworską urodziła się córka Krystyna.
Angażował się w życie Polonii. W latach 1979-83 był prezesem Związku Polaków w Argentynie (Presidente de la Unión de los Polacos en la República Argentina). Sprawował także funkcje prezesa Koła Byłych Żołnierzy Armii Krajowej w Argentynie (Buenos Aires) i Polskiej Macierzy Szkolnej oraz wiceprezesa Związku Polskich Kombatantów w Argentynie (1996-1997). Był przewodniczącym Komitetu Redakcyjnego „Głosu Polskiego” – od 1976 roku jedynego pisma polskiego w Argentynie.
„Dziś już trzecie pokolenie święci zasłużone triumfy; piękne zasobne gospodarstwa, często całe „Estancje”, suszarnie „Yerba-Mate”, łuszczarnie ryżu, producenci herbaty, najnowsze maszyny rolnicze, własny tabor transportowy, samoloty do zwalczania plag. Nazwiska polskie wśród najwyższych władz Prowincji lub spółek handlowych międzynarodowych. To dzisiejsze święto – osadnika – pioniera, obchodzone oficjalnie przez pełen uznania i wdzięczności Naród Argentyny – to widoczny dowód zasłużonego triumfu” – pisał 8 czerwca 1997 roku, z okazji Dnia Osadnika Polskiego w Argentynie.
Działaczem polonijnym i dziennikarzem był też Włodzimierz Taworski, ojciec Tadeusza, długoletniego dyrektora Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Płocku. Tadeusz wymyślił akcję „Krokodyl”, w wyniku której za książki dla Polonii argentyńskiej dostał egzotyczne zwierzęta do płockiego ogrodu.
Stanisław Farkas należał również do harcerstwa. Pomagał w przygotowaniach do wysokogórskiej wyprawy Harcerskiego Klubu Andynistycznego „Tatry”. W 1969 roku, w 25. rocznicę bitwy o Monte Cassino, harcerze wyruszyli w góry, by zdobyć i nazwać dziewicze 5-tysięczniki. 14 stycznia na szczycie stanął Ryszard Czarniawski. Góra została nazwana „Monte Cassino”. W metalowej puszce umieszczono Krzyż Monte Cassino, ziemię z pobojowiska oraz grobów harcerzy batalionów „Zośka” i „Parasol”. 25 stycznia kolejny zespół andynistów (Ryszard Czarniawski i Marek Gaiński) zdobył szczyt ochrzczony „Generał Bór-Komorowski”. Niestety, podczas zejścia, w pobliżu przełęczy Manantiales, kamienna lawina zabrała 19-letniego Marka. Na cokole generała San Martina w Manzano odsłonięto pamiątkową tablicę z okazji 25. rocznicy zwycięstwa pod Monte Cassino i zdobycia szczytu. Imię druha Marka Gaińskiego nosi schronisko położne niedaleko Mendozy.
1 listopada 1985 roku „za wybitną pracę nad zachowaniem polskości przez emigrację w Argentynie” Stanisław Farkas został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez Prezydenta RP na Uchodźstwie. W styczniu 1989 roku otrzymał nominację na stanowisko Delegata Rządu RP na Argentynę. Wziął udział w I Kongresie Polonii Ameryki Łacińskiej w Argentynie i Paragwaju (1993). Był także prezesem II walnego zebrania USOPAŁ (Unia Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej). W 1948 roku promowany podporucznikiem w Korpusie Oficerów Piechoty ze Starszeństwem. W 1990 r. – awansowany do stopnia porucznika. Otrzymał Krzyż Armii Krajowej z numerem 4344.
- Staszek bardzo kochał Polskę – mówi pani Irena.
Reklama
- Nie mógł często przyjeżdżać. Największą radość sprawił mi na Boże Narodzenie 2006 roku, kiedy niespodziewanie zapukał do drzwi. W Płocku, w którym zamieszkałam z powodu pracy męża, tęskniłam za Krakowem. „Isia, nie martw się” – zawsze pocieszał mnie w serdecznych listach mój kochany brat z dalekiej Argentyny.
Stanisław Farkas zmarł 21 września 2012 roku. Przyjaciele i rodzina pożegnali go w Kościele Polskim Matki Boskiej z Guadalupe w Buenos Aires.
Fot. Marta Kunavar
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze