Reklama

Szczątków Wacława Michalskiego nie odnaleziono do dzisiaj. Historia Wyklętego…

14/03/2025 13:00

Historia Wacława Michalskiego – żołnierza wyklętego z Mazowsza Północnego – nie kończy się na wykonaniu wyroku śmierci 29 marca 1950 r. o godz. 21.00 w więzieniu na Rakowieckiej. Do tej pory nie odnaleziono jego szczątków. Symboliczny grób mieści się na Starym Cmentarzu przy ul. Kobylińskiego w Płocku, za kaplicą. Imię Wacława na tablicy umieszczone jest na końcu tragicznej listy umęczonych Polaków walczących z komunizmem, ustrojem totalitarnym, zbrodniczym, uderzającym w niepodległość państwa i wolność obywatela, człowieka, siejącym terror, kłamstwo, pseudo rzeczywistość.

W rozmowie z najbliższymi Wacława słychać, że rana ta wciąż jest niezagojona. Niemożność pochówku i tym samym uszanowania zmarłego nie daje spokoju. Nie ma jego szczątków na „Łączce”, która została już dokładnie przebadana. Jak mówi pamiętająca okoliczności działań i śmierci Wacława Michalskiego jego bratanica, Teresa Trojanowska – pewnie został zakopany pod płytą chodnikową, w miejscu przypadkowym, tam, gdzie żaden cywilizowany człowiek chować zmarłego nie powinien.

Komuniści chcieli być panami życia i śmierci. Przez lata pamięć o niezłomnych była ukrywana przez rodziny w obawie przed represjami władz komunistycznych – niemożliwy był bowiem awans społeczny, inwigilowano bliskich, brutalnie niszczono rodziny i osoby spokrewnione. Wacław Michalski był jednym z najmłodszych zamordowanych przez komunistów żołnierzy wyklętych.

Reklama

Teresa Trojanowska przedstawia tragiczne losy rodziny z bólem w sercu. Wacek działał w grupie „Cacki” na Mazowszu Północnym („Cacko” to pseudonim dowódcy, Wiktora Wacława Stryjewskiego), tam znalazł schronienie przed władzą komunistyczną. Wacek nie urodził się opozycjonistą. Co zdecydowało o wstąpieniu do powojennego podziemia? Uciekł do lasu, bo groziło mu więzienie za posiadanie broni – pojedynczego pistoletu. Na Wacława doniósł sąsiad, który w ten sposób chciał wyrównać sąsiedzkie rachunki i zasłużyć się nowej władzy. Na drugi dzień po donosie ubecy zjawili się w domu rodzinnym i przetrząsnęli gospodarstwo. Wacek, przewidując ich działania, ukrył się w oddziałach Wiktora Wacława Stryjewskiego. I tam pozostał. Władze komunistyczne oskarżyłyby go – nie zdał broni w ramach amnestii. To był dobry pretekst do aresztowania i osądzenia jako wroga ludu. Takie przekonanie nie wzięło się znikąd.

Przedstawione zdarzenia rozgrywały się w latach 1949 – 1950. Więzienia były zapełnione wrogami komunistycznego reżimu. Szczególnie intensywnie inwigilowano mieszkańców Staroźreb i okolicznych wsi. Opór rolników wobec antykatolickiej i narzuconej przez ZSRR władzy był na wsiach silny – obawiano się utraty ziemi na rzecz spółdzielni i państwowych gospodarstw rolnych.

Reklama

Oddział „Cacki”, w którym znalazł się Wacław, działał w ramach rejonu pierwszego 11 Grupy Operacyjnej NSZ. Jego członkami byli również: Stanisław Derkus, ps. „Śmiały”; Ludomir Pieczyński, ps. „Władek”; Zygfryd Kuliński, ps. „Albin”; Szczepan Stryjewski, ps. „Józef”; Janina Samoraj, ps. „Celinka”; Elżbieta Kozanecka, ps. „Basia”.

Wacław Michalski został ranny w Gałkach koło Małej Wsi (niedaleko Wyszogrodu), w obławie na grupę „Cacki”. Obława ta była wynikiem donosu w ramach rozpracowywania przez UB środowiska wiejskiego w Staroźrebach i okolicach. W wyniku wymiany ognia część żołnierzy wyklętych została ranna. Wszystkich aresztowano. Rannego Wacka i pozostałych zawieziono na Rakowiecką. Wacław nie mógł się ruszać, był ranny w nogę.

Reklama

Ostatnia wiadomość od niego to list do matki, w którym Wacław prosi Boga o szybki wyrok. Jego ciało było odparzone, ran nikt nie leczył, poddawano go torturom, bardzo cierpiał. Za działalność antykomunistyczną „Cacko” i Wacek dostali karę śmierci. Krótko po liście był koniec – przyszło powiadomienie, że wyrok został wykonany.

Wacław Michalski, pseudonim „Gałązka” – jeden z najmłodszych żołnierzy podziemia powojennego – stracony został w wieku 27 lat, wyrok wykonano 29 marca 1950 r. Najmłodszy brat, Mieczysław, spalił dokumenty sądowe dotyczące procesu i egzekucji. Cała rodzina wiele lat żyła w strachu i pod presją oskarżenia, że są wrogami ustroju. A przecież Mieczysław z bratem Tadkiem zarabiali na chleb, odbudowując Warszawę.

Reklama

Po wyroku zlicytowano należące do matki Wacka gospodarstwo w Bromierzu, czyli inwentarz żywy, ubrania, okrycia zimowe, meble, zegar, plony, ziemniaki, zboże. Podpalono stodołę z narzędziami. W czasie rewizji ubecy zrywali podłogę, szukali broni. W pewnej chwili jeden z nich podrzucił pistolet. Widziała to Jadwiga, siostra Wacka, i podniosła straszliwy krzyk, ubecy usunęli broń. Prowokacja nie udała się. Licytacja majątku odbyła się w Staroźrebach, sąsiedzi pojechali na rynek, wykupili sprzedawane za grosze zwierzęta i dobytek i oddali pani Michalskiej. Pomagali w tak tragicznych okolicznościach. Było ciężko, z wielkim trudem rodzina wydobywała się z biedy. Młodsza siostra Janiny zmieniła nazwisko, by skończyć szkołę, potem prowadziła sklep. Ukrywała przeszłość rodziny…

 

Reklama

Tekst i fot. Małgorzata Ogonowska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości