Reklama

Tak wygląda Gwiazdka ponad 700 osadzonych w Zakładzie Karnym w Płocku... W więziennej celi też czekają na Święta

Marek po raz szósty spędzi Boże Narodzenia w celi. - Cieszę się, gdy pada śnieg i widzę go zza krat. Wtedy przypominam sobie każdy szczegół wigilijnych wieczorów na wolności – dosłownie odpływam stąd i jestem z bliskimi. Tylko, że nie zawsze pada śnieg – mówi Marek. Do wyjścia na wolność zostały mu 2 lata i 9 miesięcy. Jeszcze tylko trzy razy będzie tak odpływał. Za co „siedzi”? Jak sam mówi – za niewinność.

Mówią, że ulica Sienkiewicza jest najdłuższą ulicą w Płocku. Nie chodzi tu o jej fizyczną długość, lecz o to, że można na niej spędzić długie lata. To właśnie tutaj mieści się Zakład Karny, uważany za jeden z cięższych w kraju. Osadzeni to zarówno recydywiści skazani za zabójstwa, rozboje, przestępstwa gospodarcze, jak i ci, którzy odbywają karę za kradzieże, niepłacenie alimentów, znęcanie się nad zwierzętami.

- Jest to jednostka typu zamkniętego, przeznaczona głównie dla recydywistów penitencjarnych, ale w praktyce pełni szersze funkcje – przyjmuje także osoby odbywające karę po raz pierwszy, tymczasowo aresztowanych oraz osadzonych z zaburzeniami psychicznymi – wymienia Joanna Lanycia, rzeczniczka prasowa Zakładu Karnego w Płocku.

Reklama

 

Obecnie przebywa tu ponad 700 skazanych, ale wkrótce pojemność płockiej placówki penitencjarnej wzrośnie do 1111 miejsc. Właśnie oddano do użytku 2 pawilony mieszkalne. Za murami ZK w Płocku znajdzie się jeszcze więcej osób odbywających karę. Cele raczej nie będą puste. Nigdy nie są.

 

Wszyscy nie zasiadają przy wspólnej wieczerzy

Toczy się tu zupełnie inne życie. Inaczej wyglądają również święta. Nie ma tu tradycyjnej Wigilii. Wszyscy nie zasiadają przy wspólnej wieczerzy. Są ograniczenia, rygory, procedury i zamknięte cele. Osadzeni muszą np. starać się o dodatkowe paczki. Przysługuje im jedna w miesiącu. Rozmowy telefoniczne – dwa razy w tygodniu.

Reklama

- Na każdą dodatkową rozmowę telefoniczną zgodę musi wyrazić dyrektor ZK. Można ją również uzyskać w formie nagrody regulaminowej np. za nieodpłatne pace na rzecz jednostki, dobre zachowanie w czasie odbywania kary. Osadzonym przysługują 2 widzenia w miesiącu z rodziną i osobami uznanymi za bliskie. Inne osoby mogą odwiedzać osadzonego tylko za zgodą dyrektora – dowiadujemy się w placówce.

Osadzeni mogą też mieć widzenia w wybrane święta państwowe i kościelne, np. 26 grudnia, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Podkreślmy, że mogą, a nie muszą.

Reklama

- Widzenia i paczki w Zakładzie Karnym w Płocku są prawem osadzonych, ale odbywają się według ściśle określonych zasad – nie wszyscy mają pełną swobodę korzystania z nich – tłumaczy rzeczniczka.

 

Jest nas sześciu w celi

- Jest nas sześciu w celi. W pięciu umówiliśmy się, że na święta każdy z nas kupi coś za 30 zł w kantynie. To będzie nasze wspólne i każdy z nas jeszcze pokaże paragon, żeby było uczciwie. Tak się dogadaliśmy i tak zrobimy – mówi Krzysiek.

Co z szóstym z celi? On nie obchodzi świąt, jest niewierzący i nie chce się włączać w tego typu akcje. Ma do tego prawo.

Reklama

Kantyna to więzienny sklep, w którym osadzeni mogą kupować żywność, artykuły higieniczne i drobne przedmioty codziennego użytku. Nie płacą gotówką – korzystają z konta depozytowego, na które trafiają pieniądze od rodziny lub z pracy wykonywanej w zakładzie. Wszystkie zakupy są ograniczone regulaminem – np. w ilości paczek czy wadze produktów. Krzysiek musiał więc już wcześniej zaplanować wydatek 30 zł w kantynie na zakupy świąteczne. Stara się jeszcze o to, by uczestniczyć w nabożeństwie odprawianym przez księdza w Wigilię za więziennym murem.

- Każdy ma prawo wziąć udział w nabożeństwie. Jedynie w przypadku, kiedy przemawiają za tym względy bezpieczeństwa, osadzony korzysta z indywidualnej posługi. Ksiądz odwiedza wtedy osadzonego w celi mieszkalnej lub w pomieszczeniu do bezpiecznych rozmów – tłumaczy Joanna Lanycia.

Reklama

 

Podczas swojej odsiadki Krzysiek ma jeszcze jedno miejsce, które jest jego odskocznią od codzienności w celi. Może uczestniczyć w spotkaniach w pracowni terapii zajęciowej. To opcja tylko dla osadzonych odbywających karę pozbawienia wolności w systemie terapeutycznym, na podstawie opinii Ośrodka Diagnostycznego lub skierowanych tutaj przez sąd.

 

Anioły z Zakładu Karnego w Płocku

Podczas zajęć osadzeni m.in. malują. Szyli też poduszki i figurki aniołków z materiałów z recyklingu. Akcja odbiła się szerokim echem w kraju, jako ciekawe podejście do tematu resocjalizacji. Prace prezentowane były w galerii sztuki Kolor i Forma oraz w Bibliotece Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Trafiły również do Kapitalnego Sklepu w Płocku. Dochód ze sprzedaży przeznaczany był na cele charytatywne dla usamodzielniających się podopiecznych z Domów Dziecka.

Reklama

- Podczas spotkań na zajęciach opowiadam o różnych akcjach charytatywnych, w których osadzeni mogą brać udział. Gdy poznają historie np. chorych dzieci, dla których zbierane są datki na leczenie, chętnie się angażują. Mają motywację – opowiada Joanna Lanycia.

Tak powstały m.in. rzeczy na aukcje dla Alanka Raczkowskiego czy na WOŚP. Joanna od 10 lat związana jest ze Służbą Więzienną. Jest tu nie tylko rzeczniczką prasową. Prowadzi również pracownię terapii zajęciowej. To jej duma.

 

Na święta dostanie kredki

Na zajęciach spotkałam też Krzyśka. Mężczyzna nie ma dłoni. Chętnie włącza się jednak we wszystkie prace prowadzone w pracowni terapii zajęciowej. Ze względu na swoją niepełnosprawność nie mógł szyć aniołów, ale za to przygotowywał do nich formy.

Reklama

[paywall]

Wprawił się w tworzeniu witraży, a ostatnio ciągnie go do rysowania.

- Tak szybciej mija czas. Na święta od rodziny dostanę kredki. Będą mógł jeszcze więcej rysować – tłumaczy.

Czeka też na paczkę łakoci od mamy, żeby w święta – jak to mówi – trochę „połasuszyć” i za dużo nie myśleć.

Za co siedzi?

- Przez 15 lat byłem alkoholikiem i narkomanem, a wtedy robi się bardzo głupie rzeczy – zaczyna opowieść.

Pod wpływem substancji pobił kobietę w autobusie. Został zatrzymany przez policję. To nie było jego jedyne agresywne zachowanie. W końcu przyszło za wszystko zapłacić…

Reklama

 

Niektórzy nie mówią nic

Krzysiek w ZK w Płocku jest od roku. Został objęty oddziaływaniami terapeutycznymi. Stara się być aktywny. Jest otwarty na rozmowy. Ale nie wszyscy chcą rozmawiać. Niektórzy nie mówią nic. Mówią za to za nich ich obrazy, które wiszą na ścianach pracowni terapii zajęciowej. Wręcz krzyczą w ciasnej, ponurej przestrzeni celi, przystosowanej do zajęć plastycznych, w której zamiast drzwi jest wielka, ciężka metalowa krata. Za każdym wejściem i wyjściem zatrzaskuje się z potwornym hukiem i gwałtownym brzękiem automatycznych alarmów. Kraty są też w małym okienku. Bez sztucznego światła nie dałoby się tu pracować. Na środku sali stoją stare, kwadratowe, proste stoliki przykryte ceratami, które niejeden sezon tutaj przeszły. Gdyby nie obrazy na ścianie, byłoby tu piekielnie ponuro. Piękna twarz kobiety przyciąga wzrok, wyłania się z gęstwiny esów i floresów. Obraz przypomina graffiti – kolorową sztukę ulicy, czy też żywiołowy, mistrzowski kadr z najlepszego amerykańskiego komiksu. To prace Grzegorza. Młody chłopak wytatuowany od stóp do głów, siedzi w kącie, zasłonięty sztalugami. Zaczął malować w ZK. Wcześniej nigdy mu to nawet nie przyszło do głowy. Jego niesamowity talent widzą wszyscy. Są pomysły, by zorganizować wystawę jego prac w galerii sztuki. A zaczął od chlapania umoczonymi w farbie pędzlami wprost na płótno.

Reklama

Na zajęciach można też stworzyć prezenty dla bliskich. Zjawiają się tu także osoby grypsujące, bo zależy im na tym, by wysłać na święta własnoręcznie wykonaną, kolorową kartkę dla wnuka. Powstają też ozdoby świąteczne, które mogą trafić jedynie do cel twórców lub zostać przekazane bliskim podczas widzenia lub wysłane pocztą, oczywiście za zgodą dyrektora. Pozostałym osadzonym musi wystarczyć choinka, którą zobaczą na więziennym korytarzu, o ile oczywiście mogą opuszczać swój oddział.

 

Każdy więzienny oddział jest inny

W Zakładzie Karnym w Płocku jest oddział półotwarty, gdzie cele są otwarte przez kilka godzin dziennie i osadzeni mogą swobodnie się po nim poruszać. Jest tu zupełnie inaczej niż na oddziale zamkniętym, gdzie cele są cały czas zamknięte. Ten oddział przeznaczony jest dla recydywistów i osób wymagających większego nadzoru. Jest też oddział dla tymczasowo aresztowanych Osadzeni przebywają tu do czasu zakończenia postępowania sądowego. Obowiązują bardziej restrykcyjne zasady kontaktu z rodziną i ograniczenia. Na terenie Zakładu Karnego w Płocku jest też oddział terapeutyczny. Trafiają do niego osoby z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi lub upośledzeniem umysłowym. Prowadzone są tu zajęcia terapeutyczne, psychologiczne i resocjalizacyjne. Na każdym oddziale przebywa od 50 do 65 osadzonych. Mają cele głównie 3- lub 5-osobowe. To pokazuje, jak zróżnicowane jest w ZK w Płocku środowisko, jeśli chodzi o osadzonych. Święta obchodzone są jednak w ograniczony sposób. To co dostają wszyscy jednakowo, to specjalne świąteczne menu. W tym roku w Wigilię osadzeni mogą się spodziewać pierogów z serem, kapustą i grzybami. Dostaną również barszcz czerwony, sałatkę warzywną, sałatkę śledziową. W kolejne świąteczne dni – w zależności od diety – podany będzie kotlet schabowy, kotlet z piersi kurczaka lub kotlet mielony.

Reklama

 

Jak wyglądają święta w więzieniu?

W święta życie w zakładzie karnym zwalnia, ale wcale nie staje się łatwiejsze. Z radiowęzła płyną kolędy i komunikaty, ksiądz przynosi opłatek dla chętnych. Może przyjedzie objazdowy teatr ze świątecznym przedstawieniem. Całą resztę – atmosferę, namiastkę bliskości, odrobinę ciepła – osadzeni muszą zorganizować sobie sami.

W grudniu rośnie liczba widzeń i rozmów telefonicznych, ale wszystko trzeba zaplanować z wyprzedzeniem. Terminy na świąteczne odwiedziny rezerwuje się już miesiąc wcześniej. Widzenia rodzinne – dla tych, którym przysługują – trwają od jednej do trzech godzin. Nie wszyscy z nich korzystają – część osadzonych nie chce, by dzieci widziały ich w więzieniu.

Telefon działa tylko z budki na oddziale. Każde połączenie trzeba zgłosić do oddziałowego. Paczki? Żywnościowa raz w miesiącu. Można dostać dodatkową w formie nagrody lub ulgi. Odzieżowe – tylko za zgodą dyrektora, medyczne jedynie za zgodą lekarza. W oddziale półotwartym R2 można zasłużyć na przepustkę na wolność – od 24 godzin do nawet 14 dni. W systemie zamkniętym wyjścia zdarzają się tylko w wyjątkowych sytuacjach: pogrzeb kogoś z rodziny, komunia dziecka. Wtedy osadzony jedzie pod konwojem.

 

Wagary uczniów z ZK

Jest jeszcze jedno miejsce, gdzie pojawia się możliwość świątecznego kontaktu z rodziną. To szkoła. W Zakładzie Karnym w Płocku działa Centrum Kształcenia Ustawicznego. Obecnie uczy się tutaj 112 osadzonych w liceum oraz w szkole zawodowej kształcącej, w kierunkach takich jak informatyk, elektryk, fotograf. Najmłodszy uczeń ma 23 lata, najstarszy – 68. Niektórzy mają przed sobą jeszcze wiele lat odsiadki, inni – dożywocie. Poza nauką, mają też prawo – dzięki szkole - do dodatkowej (poza tymi regulaminowymi) wideorozmowy z rodziną.

- To jednak opcja dla tych, którzy mają wysoką frekwencję na zajęciach. A z tym – choć jest to ZK – jest problem. U wielu osadzonych w listopadzie przychodzi refleksja, że już do grudnia nie zdążą nadrobić straconego czasu i jest im przykro – mówi Hubert Skrzyński, dyrektor więziennego CKU.

 

W ZK w Płocku na każdym kroku obowiązują twarde zasady. Nic nie jest tak łatwe, jak na wolności. Zwłaszcza święta, podczas których często pojawia się tęsknota, której nie da się zamknąć w żadnym regulaminie.

 

Fot. Zakład Karny w Płocku

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości