Reklama

Grzechy wołające o pomstę do nieba [FELIETON]

19/02/2019 11:00

W starej teologii moralnej i praktyce kaznodziejskiej występowała kategoria grzechów wyjątkowo ciężkich, których popełnienie „woła o pomstę do nieba”, czyli domaga się boskiej interwencji w celu wymierzenia sprawiedliwości. W nowej teologii i nowym kaznodziejstwie, choć nie wymazano tych grzechów, to głośno się o nich nie mówi, jak w ogóle niewiele mówi się o grzechu, za to dużo o „bezkresnym miłosierdziu Bożym”, zapominając często o dodaniu „dla skruszonych i pokutujących grzeszników”, stąd panuje coraz bardziej powszechne, choć błędne przekonanie, że „Bóg wszystkim wybacza”. Warto więc może przypomnieć, że tych szczególnych grzechów ta stara dobra teologia wyróżnia cztery. Jest to „zabójstwo umyślne”, „grzech sodomski”, czyli dopuszczanie się aktów homoseksualnych i innych przeciwnych naturze, „uciskanie ubogich, wdów i sierot” oraz „zatrzymywanie zapłaty sługom i robotnikom”.
W naszych parszywych czasach szczególnie natrętnie zmienia się stosunek do drugiego z nich, dążąc do tego, aby nie uznawać go w ogóle za grzech, a za przejaw zachowań zgodnych z naturą, których zaakceptowania domagają się „standardy cywilizowanego świata”. Kto by się poważył nazwać to zjawisko starym językiem, zostanie posądzony o homofobię i w niektórych krajach może być za to sądzony i ukarany w majestacie „prawa”, u nas zaś zostanie wyszydzony przez niektóre media i partie polityczne, a także przez niezastąpionego pioniera postępu wśród duchownych, czyli ks. Lemańskiego. Ten duchowny celebryta, ulubieniec postępowych mediów z zachwytem przyjął obyczajową prowokację w jednej z warszawskich szkół, gdzie podczas balu studniówkowego uczniowie zatańczyli „poloneza równości”. Ks. Lemański nie mógł się nacieszyć z tego powodu: „W głowach i sercach takich młodych ludzi rodzi się przyszłość naszego kraju. Brawo kadra i brawo uczniowie. Tylko czy to jedna jaskółka, czy też znak nowego myślenia młodych ludzi?”. Może to dziwne, ale nie doszukałem się w mediach informacji, aby ta wypowiedź duchownego spotkała się z jakąkolwiek reakcją przełożonych.
Z kolei o zgorszeniu, jakie rodzić powinien ostatni z wymienionych grzechów też raczej nie mówi się już zbyt głośno, a w ustroju, w którym przyszło nam żyć po sławetnej transformacji, nie jest on problemem błahym. Ostatnio powrócił z potężną siłą w postaci kolejnej afery „taśmowej”, siejąc ferment przed zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego, których postępowcy nie mogą przegrać, bo opóźni to znacznie modernizację naszego zapóźnionego mentalnie kraju. Zamęt, jaki powstał przy tej okazji nie pozwala rozeznać, czy mamy tu do czynienia właśnie z przejawem „grzechu wołającego o pomstę do nieba” w postaci niewypłacenia wykonawcy należności za pracę, czy z innego typu machinacjami, których z powodu medialnego zgiełku rozeznać jeszcze niepodobna. Jedno jest pewne, nie mamy najmniejszych szans na rzetelną programową kampanię wyborczą, tylko na pełne nienawiści, cyniczne, ale bardzo demokratyczne obrzucanie się błotem przez uczestników sceny politycznej – z użyciem podsłuchów czy seksafer. I to też woła o pomstę do nieba, choć ani w starej, ani w nowej teologii nie zostało tak nigdy postanowione.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości