Żniwa już w toku, zmiany też. Jeszcze w ubiegłym roku skup zbóż opierał się na działaniach interwencyjnych podejmowanych przez Agencję Rynku Rolnego, w tym roku, już w Unii, skup interwencyjny rozpoczyna się dopiero od 1 listopada, w dodatku minimalna ilość dostawy to 80 ton jednego gatunku zboża. W tej sytuacji rolnik sprzeda zboże zaraz po zbiorze jedynie na wolnym rynku.Zdaniem Mieczysława Kowalewskiego z Dziarnowa w gminie Stara Biała będzie problem ze zbytem zboża: – Wieś jest teraz bez pieniędzy, nie ma na bieżące opłaty, a trzeba będzie jeszcze zapłacić za kombajn (około 200 zł za hektar wymłóconego zboża). Rolnicy nie mają też gdzie magazynować zboża, dom składowy będzie za drogi dla przeciętnego rolnika. W tej sytuacji obawiamy się, że podmioty skupujące będą wykorzystywały tę sytuację i zaniżały ceny, wykorzystując okres podaży. Za kwintal pszenicy pewnie zapłacą jedynie około 40 zł, gdy tymczasem wyprodukowanie tej ilości zboża to koszt rzędu 45-50 zł. A więc zwróci się tylko wkład albo i nie – przepowiada rolnik.
Wtórują mu inni rolnicy, dla których pierwsze żniwa w Unii, to wciąż wielka niewiadoma. Zbiory może nie będą najgorsze, ale żniwa z powodu lipcowych deszczów będą przedłużone. Każdy będzie chciał jak najszybciej sprzedać to, co skoszone. Rynek skupu zbóż dopiero się rozpoczyna, najczęściej skupy mają charakter lokalny, a o cenie zbóż zdecydują podmioty skupowe. W regionie płockim skupować będzie tradycyjnie Elewarr w Proboszczewicach (w punkcie w Proboszczewicach kupi 18 tys. ton zboża, poza tym część podmiotów zleca mu skup), Silopolu w Płocku-Radziwiu, Gąbinie, Chodkowie, Przedpełcach, Gostyninie, Orszymowie.
Zbiory zbóż zapowiadają się nieźle: – Jeżeli nie będzie zbyt mokro, to rolnik przechowa zboże i sprzeda tyle, ile będzie musiał. Resztę zagospodaruje w późniejszym okresie – opiniuje Teresa Szpakowicz, dyrektor wydziału rolnictwa w Starostwie Powiatowym w Płocku. – Prawdopodobnie będzie problem ze zbytem żyta, pszenicę po żniwach rolnik sprzeda za około 400 zł za tonę. To mniej niż w roku ubiegłym, kiedy tona pszenicy kosztowała 440 zł plus minimum 110 zł dopłaty ARR. W tym roku cena za zboże mogłaby wzrosnąć tylko wtedy, gdyby był nieurodzaj.
Zakup interwencyjny (kiedyś nazywany skupem) rusza dopiero od 1 listopada. Za tonę pszenicy, jęczmienia czy kukurydzy rolnicy w całej Unii otrzymają 101,31 euro (ok. 450 zł za tonę, zależnie od kursu euro). Pojedynczy rolnik nie będzie jednak w stanie sprzedać aż 80 ton jednej partii zboża (to minimum), bo zwyczajnie aż tyle nie produkuje – przy wydajności 4 ton z hektara musiałaby obsiać zbożem 20 ha. Owszem, mogą tworzyć się grupy producenckie, ale znajomy rolnik wyznał, że nie wyobraża sobie wspólnej uprawy, a potem sprzedaży zboża w sytuacji, gdy rośnie ono w różnych warunkach polowych, jest mniej lub bardziej zanieczyszczone, wilgotne itd., a przecież, aby ARR kupiła je interwencyjnie, zboże musi spełniać określone parametry. I jak tu się dzielić pieniędzmi: – Działanie w grupie wymaga dyscypliny od wszystkich członków tej grupy. Znajdzie się jeden nieuczciwy i wszyscy będą z tego powodu ponosić ujemne konsekwencje – przyznaje dyrektor Szpakowicz. – Ale być może z czasem ta bariera zostanie przełamana.
Rolnikom zostają jeszcze domy składowe (prowadzone przez Elewarr i Silopol), czyli duże magazyny, które przechowają zboże za opłatą lub też kupią je od producenta. Ale: za przyjęcie 1 tony zboża do magazynu trzeba będzie zapłacić 6 zł, za miesiąc przechowywania 5 zł i za wydanie też 5 zł za tonę. Którego z rolników będzie na to stać? Z tej formy gospodarowania zbożem skorzystają raczej przedsiębiorcy.
Marek Siałkowski, dyrektor oddziału Elewarr w Proboszczewicach jest optymistą, uważając, że rolnik nie będzie miał większych problemów ze sprzedażą zboża, bo polskim podmiotom będzie zależało na zakupie określonej partii zboża, tak, aby zabezpieczyć się w surowiec do następnych żniw (zakup interwencyjny nie trafi na rynek krajowy, ale do Unii): – Teraz rolnik modli się, żeby zebrać zboże, a my się modlimy, żeby zboże nie było zbyt mokre – mówi dyrektor.
Cena wyjściowa minimalna za żyto w Elewarrze to 315 zł za tonę, 400 zł za jęczmień i 430 zł za pszenicę (plus 5 % VAT dla rolnika rozliczającego się w sposób ryczałtowy), na pieniądze rolnik czeka 5 dni. W tym roku wszystkie podmioty skupowe po raz ostatni mogły skorzystać z kredytów preferencyjnych na zakup pszenicy i żyta. Ceny wyjściowe mogą jeszcze wzrosnąć. Mogą też pojawić się podmioty, które zechcą wykorzystać nadpodaż zboża na rynku w czasie żniw i tuż po nich. Póki co i rolnik, i podmioty skupowe uczą się nowych zasad panujących na rynku zbóż.
Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze