Reklama

Jak Ćwierczakiewiczowa urządziła polski stół. Flaki po warszawsku

Mieszkańcy Mazowsza od wieków wiedzą jedno: przy stole nie ma żartów. Choć dziś za kulinarne wyrocznie uważamy gwiazdy telewizji, to prawdziwa rewolucja na naszych talerzach zaczęła się ponad 160 lat temu za sprawą kobiety, której bali się najwięksi literaci, a wszystkie gospodynie ją uwielbiały. Lucyna Ćwierczakiewiczowa nie tylko nauczyła Polki gotować, ale sprawiła, że mazowieckie smaki, z flakami na czele, stały się fundamentem narodowej kuchni.

 

Kobieta-kometa z mazowieckim temperamentem

Lucyna Ćwierczakiewiczowa urodziła się w Warszawie w 1826 roku w rodzinie von Bachmanów. Choć kojarzymy ją głównie ze stolicą, jej kulinarny chrzest bojowy odbył się na głębokiej mazowieckiej prowincji. Po pierwszym, nieudanym małżeństwie z Feliksem Staszewskim zamieszkała w majątku pod Pułtuskiem. To właśnie tam, wśród nadnarwiańskich łąk i lasów, zaczęła pilnie notować sekrety wiejskich gospodyń, obserwować sady pełne owoców i uczyć się gospodarności, która stała się jej znakiem rozpoznawczym.

Reklama

Była postacią nietuzinkową – herod-babą, jak pisała o niej Eliza Orzeszkowa. Niska, krępa, o tubalnym głosie i ciętym języku, potrafiła w biały dzień wyłajać dorożkarza lub sprawdzić palcem kurz na fortepianie u znajomych, zostawiając tam swój autograf jako „wizytówkę”. Gdy Orzeszkowa złośliwie zapytała ją: „Więc pani pisze o plackach?”, Lucyna bez mrugnięcia okiem odparowała: „A pani pod placki”, nawiązując do używania makulatury literackiej w kuchni.

 

„365 obiadów” – biblia nie tylko dla warszawiaków

W 1860 roku wydała własnym sumptem książkę, która zmieniła wszystko: „365 obiadów za 5 złotych”. Tytułowe pięć złotych sugerowało, że autorka kieruje swoje rady do kształtującej się klasy średniej – urzędników, rzemieślników i drobnej szlachty. Sukces był oszałamiający. Nakłady jej poradników biły na głowę dzieła Mickiewicza i Sienkiewicza. Bolesław Prus, jej wierny przyjaciel, żartował, że do sakramentu małżeństwa potrzebne są trzy rzeczy: pełnoletność, wolna wola i egzemplarz książki Ćwierczakiewiczowej.

Reklama

Czy jej przepisy były realizowane? Bez wątpienia. Książka doczekała się ponad 20 wydań, stając się niemal obowiązkowym elementem posagu. Lucyna z porad kulinarnych uczyniła dochodowy biznes, zarabiała na nich tyle, że mogła kupić kilka majątków ziemskich. To ona wprowadziła na polskie stoły nowoczesność – propagowała higienę, świeże produkty i… gimnastykę, choć sama zmagała się z potężną nadwagą.

 

Mazowiecka tożsamość na talerzu

Choć Lucyna ukształtowała kuchnię całej Polski, jej serce i inspiracje biły na Mazowszu. To tutaj, w sercu kraju, krzyżowały się wpływy staropolskie z nowinkami z zachodu. Ćwierczakiewiczowa w swojej działalności opierała się na tradycjach kuchni staropolskiej, która na Mazowszu i w Warszawie stanowiła fundament żywienia niezależnie od panujących mód. Za typowe dla tego regionu i warte uszlachetnienia dania uznawała m.in. barszcz królewski (postny z grzybami i uszkami) i boćwinkę (z liści buraczanych), która stała się bardzo popularna w Warszawie. Inne mazowieckie hity Lucyny to rosół i zupy rumiane a’ la Julienne przygotowywane na bazie opieczonej marchwi i cebuli, krupnik (z kaszy perłowej z mięsem lub wędliną), kapuśniak (ze słodkiej lub kwaszonej kapusty) oraz zupa szczawiowa. Także schab z kapustą i cebulą, gęś z jabłkami, jagnięcinę z koprem i bigos hultajski przyrządzany z kapusty, schabu i słoniny, koniecznie z dodatkiem pieczonej wołowiny pokrajanej w zrazy.

Reklama

Ćwierczakiewiczowa nie bała się „plebejskich” dań. To ona uszlachetniła słynne flaki warszawskie, które wcześniej uchodziły za potrawę dla biedoty sprzedawaną prosto z garkuchni „pod chmurką”, np. pod kolumną Zygmunta.

 

Kilka słów o flakach – XIX-wiecznym warszawskim street foodzie

Choć flaki z czasem trafiły na salony, ich uliczna wersja była daniem przeznaczonym głównie dla biedniejszych mieszkańców miasta, którzy często nie mieli własnej kuchni ani możliwości samodzielnego przygotowywania posiłków. Sprzedaż odbywała się w punktach żywienia zbiorowego pod gołym niebem (m.in. pod wspomnianą kolumną Zygmunta). Uliczne flaki były potrawą tanią i powszechnie dostępną, mimo że same garkuchnie nie zawsze cieszyły się dobrą reputacją. W tradycji warszawskiej tamtego okresu flaki występowały w dwóch głównych wariantach: białe z mąką lub żółte z szafranem. W połowie XIX wieku, m.in. dzięki działalności Lucyny Ćwierczakiewiczowej, flaki warszawskie zaczęły pojawiać się również w menu dla wyższych sfer.

Reklama

 

Flaki by Lucyna

Flaki po warszawsku w wydaniu Lucyny Ćwierczakiewiczowej oraz w tradycji XIX-wiecznej Warszawy, którą współtworzyła, charakteryzowały się kilkoma kluczowymi elementami przygotowania i podania. Podczas słynnych obiadów czwartkowych u Ćwierczakiewiczowej serwowano tzw. flaki garnuszkowe. Były one podawane w małych naczyniach, co stało się elementem ich uszlachetnienia. Ważna była precyzja w przyprawianiu, co w przypadku flaków oznaczało m.in. użycie wspomnianego szafranu lub imbiru, typowych dla dawnych smaków Warszawy. Dobrze przyprawione flaki były na tyle cenione, że przyciągały do salonu Ćwierczakiewiczowej przy ul. Królewskiej 3 śmietankę towarzyską stolicy.

Reklama

Przepis na flaki z książki „365 obiadów za 5 złotych” podajemy poniżej.

 

Lokalnie i sezonowo

W kuchni Lucyny Ćwierczakiewiczowej dominowały produkty lokalne: ryby z Wisły i Narwi (szczupaki, sandacze, karasie), dziczyzna z mazowieckich lasów oraz „ogrodowizna”. Autorka kulinarnych bestsellerów promowała kuchnię sezonową – w kwietniu szparagi, we wrześniu zwierzynę i owoce. Jej przepisy na baby, placki i mazurki do dziś są niedoścignionym wzorem dla cukierników, także tych z naszej płockiej ziemi, gdzie tradycje miodowników i cukierników (jak choćby klanu Semadenich, mających swoje filie w Płocku) były niezwykle silne.

Reklama

Czy jej przepisy ukształtowały nasze stoły? Zdecydowanie tak. Dzięki ogromnym nakładom i współpracy z pismem „Bluszcz” głos Lucyny docierał do dworków i kamienic w każdym zaborze. To ona sprawiła, że eklektyczna, bogata w smaki kuchnia Warszawy i Mazowsza stała się standardem dla polskiej klasy średniej. Uczyła kobiety samodzielności finansowej i nowoczesnego zarządzania domem.

Co do dziś robimy w jej stylu? Przede wszystkim stawiamy na sezonowość. Lucyna nienawidziła marnotrawstwa i uczyła, jak planować posiłki zgodnie z rytmem natury. Jej wizja „zupy rumianej” czy idealnie przyrządzonego pieczystego wciąż pobrzmiewa w naszych niedzielnych obiadach. Wprowadziła do jadłospisu dużą ilość jarzyn, przekonując, że polski stół to nie tylko ciężkie mięsa, ale i lekkość zielonych selerów czy szparagów.

Reklama

Lucyna Ćwierczakiewiczowa zmarła w 1901 roku, ale jej legenda na Mazowszu wciąż żyje. Następnym razem, gdy na stole pojawi się parująca waza flaków lub pachnący mazurek, wspomnijcie kobietę, która udowodniła, że kuchnia to nie tylko rzemiosło, ale prawdziwa sztuka i fundament naszej tożsamości.

Tradycje mazowieckiej i warszawskiej kuchni są dziś aktywnie promowane przez samorząd województwa mazowieckiego. Urząd marszałkowski prowadzi Listę Produktów Tradycyjnych oraz organizuje konkursy i wydarzenia kulinarne popularyzujące regionalne smaki. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych przedsięwzięć jest konkurs o Laur Marszałka Województwa Mazowieckiego, w którym są nagradzane najlepsze regionalne wyroby i potrawy przygotowywane według dawnych receptur. Wśród wyróżnianych produktów znajdują się zarówno tradycyjne wypieki, miody czy wędliny, jak i potrawy bardzo związane z dawną kuchnią Mazowsza i Warszawy. Tego rodzaju inicjatywy pokazują, że lokalna kuchnia nie jest jedynie elementem przeszłości, ale żywą częścią współczesnej tożsamości regionu. Dzięki wsparciu samorządu możliwe jest także promowanie producentów i restauratorów sięgających po historyczne receptury i lokalne składniki. 

Reklama

W pewnym sensie działania te kontynuują dzieło Lucyny Ćwierczakiewiczowej, która już w XIX wieku przekonywała, że warto doceniać rodzime produkty i regionalne tradycje kulinarne. To właśnie takie potrawy jak flaki po warszawsku, dawniej obecne zarówno na ulicach stolicy, jak i na salonach, stają się dziś symbolem kulinarnego dziedzictwa Mazowsza. Współczesne konkursy i publikacje przypominają, że tradycyjna kuchnia może być jednocześnie elementem historii, promocji regionu i nowoczesnej turystyki kulinarnej. Dzięki temu dawne smaki Warszawy i Mazowsza nadal trafiają na stoły kolejnych pokoleń.

 

Reklama

Flaki Lucyny Ćwierciakiewiczowej 

Oczyszczone najdokładniéj flaki nalać miękką wodą i gotować od czterech do pięciu godzin w całości, potém wyjąć z wody, oczyścić, oskrobać i pokrajać w podługowate kawałki. Osobno zaś wziąść parę funtów cielęciny, lub wołowego mięsa, lepiéj cielęciny; zagotować do wyszumowania, a po odebraniu jak zwykle na rosół się robi, nalać tym rosołem wraz z mięsem pokrajane flaki, osolić, nakrajać selerów, porów, pietruszki, marchwi, wszystko cienko podługowato jak makaron; wrzucić i gotować jeszcze razem parę godzin najmniéj, póki flaki miękkie nie będą. Na pół godziny przed wydaniem, wsypać parę ziarek angielskiego ziela, pieprzu tłuczonego i majeranku tartego, a kto nie lubi majeranku, to muszkatołowego kwiatu. Wziąść jedną całą bułkę, namoczyć w wodzie lub mléku, gdy namięknie dobrze, wycisnąć wodę z niej i w donicy utrzeć łyżką lub wałkiem, z kawałkiem masła młodego, włożyć do flaków, wymieszać, zagotować i wylać na salaterkę lub głęboki półmisek. Ponieważ mięso włożone jest tylko dla smaku, więc go się wcale na stół nie podaje; flaki powinny się dobrze wysadzić, żeby zbyt dużo sosu nie miały i były esencyonalne. Robią się także do flaków pulpety z łoju, jak do rosołu i tak samo się gotują razem z flakami. Również okładają się flaki kiszką wołową, nadziewaną kaszą gryczaną; wziąść kaszy gryczanéj drobnéj, sparzyć wrzącą tłustością wieprzową, to jest smalcem lub słoniną, z domięszaniem kilku łyżek rosołu, wsypać trochę soli, pieprzu, majeranku; wymięszać dobrze, kiszkę wołową przewrócić na lewą stroną, utarzać grubo w téj kaszy i napowrót na prawą stronę przewrócić, zawiązać, ugotować osobno w wodzie, a wydając na stół pokrajać w kawałki i obłożyć flaki. Na wierzchu na półmisku posypują się flaki imbiérem tłuczonym lub serem parmezanem tartym.

* Pisownia oryginalna

Reklama

---

Województwo Mazowieckie zaprasza do udziału w Targach Smaki Regionów, 25–27 września 2026 r. na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Zainteresowanych udziałem w targach prosimy o wypełnienie formularza zgłoszeniowego i przesłanie do 8 czerwca 2026 r. Więcej informacji oraz formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie mazovia.pl

---

Fot. Archiwum

* Publikacja sfinansowana ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/06/2026 17:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości