Reklama

Gdzie Kafka popija piwo ze Szwejkiem

30/06/2011 09:42
Praga jaka jest
Jedna z pamiątek przywiezionych przeze mnie z Pragi to zabawna grafika przedstawiająca siedzącego przy stole Franza Kafkę z dużymi odstającymi uszami, wznoszącego kufel piwa. Towarzyszy mu, również z okazałym kuflem, uśmiechnięty Szwejk. Taki sobie prosty, acz bardzo sympatyczny obrazek daje turystom możliwość „wywozu” aż dwóch towarów eksportowych Republiki Czeskiej: oryginalnego pisarza i jednej z najbardziej znanych postaci literackich w naszym rejonie Europy. A właściwie nawet…. trzech.
Gdyby taką grafikę przenieść w polskie realia, moglibyśmy zaproponować turystom np. Fryderyka Chopina albo Marię Skłodowską-Curie i misia Uszatka, zajadających się kremówkami z Wadowic. Ale wracając do Czech, bez wątpienia Czesi wiedzą, jak sprzedawać i co sprzedawać przyjeżdżającym do Pragi turystom. Jedni będą zwiedzać Pragę razem z Franzem Kafką, drudzy – w piwnicach degustować towar eksportowy nr 3, jeszcze inni – poszukają secesji, żydowskich zabytków albo sławnych kompozytorów. Praga jest ciekawa, pełna znakomitych miejsc i detali do oglądania, a z drugiej strony – nie mogę pozbyć się wrażenia, że uśmiech wojaka Szwejka mówi mi: „i następny turysta, który dał się naciągnąć, jego zdrowie, Franz!”.
Turyści są po to, żeby zostawiać pieniądze w miejscach, które odwiedzają i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Nikt nie lubi jednak przepłacać, a już jeden spacer po mieście wystarczy, by stwierdzić, że Praga została „zaprogramowana” na wyciąganie z portfeli gości jak największej ilości gotówki. Pewnie ogólnej „drożyźnie” przysłużyła się dobra reklama, bowiem stolica Czech jest od kilku lat jednym z najchętniej wybieranych celów wycieczek. Jak się nie dać? Uważać w kantorach, a najlepiej po prostu mieć korony przy sobie i tam, gdzie się da – płacić kartą. Porównywać ceny w sklepach i sklepikach, zwłaszcza z pamiątkami, bo różnice potrafią zaskoczyć. Jeśli chcemy przywieźć do domu czeskie piwo, absynt albo inne napoje wysokoprocentowe, szukajmy w zwykłych, osiedlowych sklepach. Znajdziemy tam często identyczne marki i tak samo ozdobne butelki, w dużo niższych cenach. No i nie ma co się kłócić, jeśli już zdarzy nam się jakaś niemiła scysja, bo rzadko można dogadać się po angielsku. Nie dotyczy to sklepików muzealnych ani innych zabytków, gdzie personel jest bardzo miły i udzieli nam w miarę możliwości informacji po angielsku, nawet czasem doradzi, co warto zobaczyć, albo po prostu chwilę z nami pogawędzi, pytając, skąd przybyliśmy.
Jeszcze jeden duży problem w Pradze to miejsca parkingowe. Teoretycznie jest ich dużo. Ale odważny ten, kto postawi samochód na ulicy i nie doczyta, w jakich godzinach parking jest płatny, w jakich nie. W takim wypadku trzeba się liczyć z tym, że nasze auto zostanie odholowane. Godziny płatnego parkowania choćby w weekendy to też ciekawy temat. Chwila nieuwagi albo nieznajomość „postojowych” obyczajów będzie nas kosztowała dodatkową sumę pieniędzy. Nikt nam przecież nie powie, że od tej do tej godziny możemy parkować za darmo. Parkingów strzeżonych nie jest znowu w centrum tak dużo. Miejsca postojowe są na przykład przy nabrzeżu. Parking kosztuje około 100 koron za godzinę. To dużo, ale w późnych godzinach wieczornych się nie płaci, więc jeśli zależy nam na miejscu w centrum, można spróbować, a następnego dnia poszukać gdzie indziej. Niestety, szukanie zajmuje wiele czasu m.in. ze względu na jednokierunkowe ulice. Nie ma natomiast w Pradze kłopotów z noclegami. Można znaleźć hostele, hotele, pensjonaty na każdą kieszeń. Można zamieszkać na piętrze starej kamienicy z kuchnią i łazienką. Garnki są, szklanki są. Talerzy nie ma. Nie ma też ręczników, ale jest mydło. Jedna niewątpliwa zaleta – wszędzie jest blisko.
Pragę można zwiedzać kilka dni albo też po prostu wybrać się tam na weekend. Najwygodniej – samochodem (nie jest aż tak daleko). Pociągiem też dojedziemy (najlepiej poszperać wcześniej na stronie PKP i znaleźć bilet w promocyjnej cenie). Praski dworzec kolejowy jest ładny. Na ulicach jest bezpiecznie. Aż za dużo mundurowych obserwuje nas na każdym rogu. Niestety, nie bardzo potrafią pomóc, gdy o coś spytamy po angielsku. Dlatego koniecznie trzeba zakupić plan miasta albo poszukać go w informacji turystycznej. Przyda się też przewodnik, jeśli zamierzamy zwiedzać miasto na własną rękę. Dwa razy dziennie organizowany jest darmowy spacer. Przewodnicy pokazują kilka najciekawszych miejsc. Start na Starym Mieście przy czeskim centrum turystyki o 11.00 i o 14.00.
Co można zobaczyć w Pradze przez dwa dni? Wszystko zależy od tego, jakiego rodzaju turystami jesteśmy. Jeśli nie mamy ochoty ganiać od jednego zabytku do drugiego, a na koniec dnia paść z wyczerpania, trzeba się zdecydować. Polecam spokojny spacer na Hradczany. Ja zaczęłam w parku „Letenské sady”, przeszłam obok Metronomu, gdzie popatrzyłam na zachmurzoną tego ranka Pragę i doszłam do zamku. Można tam spędzić dużo czasu, oglądając galerie ze zbiorami malarstwa (zamkową albo narodową, mieszczącą się w budynku poklasztornym) i wspaniałą katedrę św. Vita. Jest jeszcze pałac królewski i słynna uliczka ze szlachetnego kruszcu. Przypadkiem trafiłam na interesującą wystawę fotografii, zrobionych przez żołnierzy – uczestników I wojny światowej.
Z zamkowego wzgórza roztacza się piękny widok na miasto. Idąc w dół należy koniecznie zgubić się w urokliwych uliczkach, pełnych kawiarenek i sklepików. Można dojść na Małą Stranę, a potem do Muzeum Kafki. Warto je zwiedzić. Nie jest duże, ale posiada swoisty klimat, stworzony dzięki ciekawej aranżacji. Przez kolejne sale prowadzą nas rozmaite dźwięki. Oglądamy miasto oczami Franza Kafki, są też na ekspozycji rękopisy i listy, wydania książek. Aż dochodzimy do ogromnej szafy z aktami... „Kafkowatość” muzeum albo nasze wyobrażenia o tym, jak powinno wyglądać muzeum Franza Kafki, udało się przenieść do niewielkiej powierzchni wystawowej nad rzeką. Zachwyt wszystkich turystów wzbudza także stojąca przed muzeum rzeźba – fontanna, bardzo oryginalna. W muzealnym sklepiku znajdziemy mnóstwo oryginalnych pamiątek (różne pocztówki, obrazki, podkładki pod kubek). Ceny od 20 koron. Bilet do muzeum kosztuje 180 koron (ok. 30 zł). Nie jest to mało. I niestety za zwiedzanie zabytków w Pradze musimy płacić bardzo często (w tym także kościołów, co jest niemiłą niespodzianką). W ten sposób na tzw. „wstępy” można wydać sporą sumę. Zdecydowanie lepiej mają grupy zorganizowane.
Z muzeum Franza Kafki można iść na drugą stronę Wełtawy, na stare miasto. Do wyboru są co najmniej dwa mosty, albo nawet trzy (zależy, co chcemy jeszcze zobaczyć po drodze). Jeżeli zdecydujemy się na spacer mostem Karola, gdzie co kilkanaście metrów proponują wykonany ekspresowo portret bądź karykaturę, łatwo dojdziemy na praską starówkę. Obejrzymy tam m.in. zegar astronomiczny z XV wieku, z którego co godzinę wyskakują figurki, ratusz, kościół Marii Panny przed Tynem, jeden z domów, w którym mieszkał Kafka, Obecní dům z freskami Muchy. Samo muzeum Alfonsa Muchy jest trochę dalej. Zobaczymy w nim m.in. kolekcję znanych plakatów, rysunki, kartki z paryskiego szkicownika artysty, fotografie. Ciekawych muzeów znajdziemy w Pradze więcej. Można odwiedzić: Muzeum Zabawek, Muzeum Artystyczno-Przemysłowe, muzeum kubizmu, komunizmu, Muzeum figur woskowych czy Muzeum Bedřicha Smetany. Warto choćby z zewnątrz obejrzeć budynek narodowego „divadla”, czyli teatru. Poza tym dobrze jest obserwować architekturę dookoła – zauważymy wiele kamieniczek z pięknymi detalami. Niecodziennym „zjawiskiem” architektonicznym jest też „tańczący dom” – absolutny postmodernizm, w bardzo interesującej formie.
Pomiędzy Wełtawą a starówką, w części miasta zwanej „Josefov”, znajduje się wiele cennych żydowskich zabytków. Najpopularniejszy jest mały cmentarz żydowski, z kilkoma warstwami grobów. Spoczywa tam np. rabin Löwe – twórca legendy Golema, a podobno i samego Golema. Do Muzeum Żydowskiego należą też: Hiszpańska synagoga, synagoga Pinkasa, Staronowa synagoga.
Choć na moim obrazku siedzą sobie ciągle Kafka i Szwejk, współczesna Praga różni się od tego, o czym pisali autor z odstającymi uszami i zabawny Hašek. To potężne, rozległe miasto, w którym zawsze jest pełno turystów. W zabytkowych kamieniczkach ulokowano znane sieciówki z ciuchami, eleganckie sklepy projektantów, miłe kawiarnie. Z poetycznej, literackiej Pragi zostały raczej same plenery, chętnie wykorzystywane do filmów (warto zobaczyć np. ciekawy film czeski z Karoliną Gruszką Trzy sezony w piekle, dziejący się w powojennej Pradze). Natomiast zagorzałych miłośników naszego dobrego wojaka informuję, że dawno temu przeprowadził się do Sanoka. Można go spotkać siedzącego na ławeczce (niestety bez kufla) na deptaku. Czasami pewnie sprawdza też, ilu turystów przemierza Międzynarodowy Szlak Szwejka, którego część (ok. 200 kilometrów) przebiega przez Sanok, Przemyśl i góry oczywiście.
Tekst i fot. Marta A. Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości