W trójmiejskiej aglomeracji Gdynia pełni rolę turystycznego Kopciuszka. Zdecydowanie przyćmiewa ją swoimi atrakcjami starożytny Gdańsk, którego historia sięga początków państwa polskiego, a liczba zabytków i organizowanych tam wydarzeń kulturalnych, jak chociażby słynny Jarmark Dominikański, jest wprost oszałamiająca. Sporą popularnością cieszy się również Sopot, będący przed laty „Mekką” wśród polskich nadmorskich kurortów. Zachęcamy, by zwiedzić także Gdynię, która w 2026 roku będzie obchodziła stulecie swojego istnienia. Miasto ma do zaoferowania wiele ciekawostek, których nie spotkamy nigdzie indziej w Trójmieście. Jest miejscem specyficznym i wyjątkowym, różniącym się od swoich starszych sąsiadów.
Mało kto wie, że najstarszy zachowany materialny zabytek Trójmiasta nie znajduje się w Gdańsku, ale właśnie w Gdyni, w jej północnej dzielnicy zwanej Oksywiem lub też Kępą Oksywską. Od tego miejsca warto rozpocząć zwiedzanie miasta, bowiem można zobaczyć tutaj obiekt, którego historia sięga pierwszej ćwierci dwunastego wieku. Jest to kościół pod wezwaniem św. Michała Archanioła, który w średniowieczu, z woli biskupa kujawskiego, stał się własnością norbertanek z Żukowa. Ufundowany został przez któregoś z książąt pomorskich, prawdopodobnie przez Świętopełka. Obsługiwał rozległą parafię obejmującą swoim zasięgiem kilkanaście wiosek, w tym także niewielką Gdynię.
Świątynia ma obecnie charakter eklektyczny, co świadczy o jej burzliwej przeszłości. Była wielokrotnie powiększana, przebudowywana i odbudowywana po różnych kataklizmach, m.in. po zniszczeniach podczas potopu szwedzkiego czy też uszczerbkach, jakie poniosła w czasie ostatniej wojny światowej. Obok niej, w pobliżu stromego klifu, opadającego niemal pionowo w kierunku Zatoki Puckiej, znajduje się najstarszy cmentarz Trójmiasta.
Jednak żadne zabytkowe groby do dnia dzisiejszego już się na nim nie zachowały, ale przekazy historyczne głoszą, że przed stu laty istniały tutaj mogiły z czasów wojny polsko-szwedzkiej. Urokliwe położenie tego nadmorskiego cmentarzyka opiewali tacy znani pisarze, jak autor „Wiatru od morza” Stefan Żeromski, autorka „Nocy i dni” Maria Dąbrowska czy Melchior Wańkowicz, autor „Na tropach Smętka”.
Obok znajduje się cmentarz Polskiej Marynarki Wojennej, który powstał w 1936 roku, w atmosferze skandalu związanego z pogrzebem słynnego polskiego generała Gustawa Orlicza-Dreszera. Warto go zwiedzić, bowiem z takich właśnie miejsc można dowiedzieć się o przeszłości miasta więcej niż z niejednej historycznej książki czy przewodnika. Gustaw Orlicz-Dreszer, zasłużony oficer legionowy, prezes przedwojennej Ligi Morskiej i Kolonialnej, inspektor polskiej armii, położył wielkie zasługi dla rozwoju Gdyni i polskiej obecności nad Bałtykiem.
Zginął tragicznie w katastrofie lotniczej nad Zatoką Gdańską w lipcu 1936 roku i tutaj postanowiono go pochować. Ponieważ zmarły rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną, a w dodatku zmienił wyznanie, ówczesny proboszcz oksywskiej parafii odmówił zgody na jego pochówek na katolickim cmentarzu. Ta sytuacja zmusiła władze garnizonu do wykupu z rąk prywatnych właścicieli leżącej obok działki, gdzie powstał cmentarz wojskowy na Oksywiu. W pogrzebie wzięli udział najwyżsi ówcześni dygnitarze państwowi i wojskowi. Trzy lata później, w lipcu, w najwyższym punkcie cmentarza stanęło okazałe mauzoleum z jasnego piaskowca, do którego przeniesiono trumnę zmarłego. Przy tej okazji odbyły się kolejne uroczystości patriotyczne, gromadzące elitę ówczesnego państwa polskiego i tłumy mieszkańców Gdyni.
Niestety, Niemcy po zdobyciu miasta, już we wrześniu 1939 roku, wysadzili je w powietrze. Odbudową nie były zainteresowane powojenne władze komunistyczne, a cmentarz, na którym spoczęło kilkudziesięciu marynarzy i członków ich rodzin, m.in. żołnierzy września, obrońców Gdyni, uległ całkowitej zagładzie. Decyzją władz wojskowych odtworzono go dopiero po zmianie ustroju w 1992 roku. Obecnie najokazalsza na cmentarzu jest Kwatera Pamięci Marynarki Wojennej.
Pochowani są tutaj oficerowie i żołnierze, którzy bronili polskiego wybrzeża w 1939 roku.
[paywall]
Mauzoleum, symbolizujące zatopiony okręt, jest miejscem spoczynku trzech komandorów, obrońców Helu, zamordowanych po wojnie przez komunistów. Ich szczątki odnaleziono przed kilkunastu laty na powązkowskiej Łączce. Obok nich spoczywa dowódca obrony wybrzeża z 1939 roku admirał Józef Unrug z małżonką. Ich prochy sprowadzono do Polski z Francji w październiku 2018 roku. Pomimo niemieckich korzeni w okresie międzywojennym Józef Unrug był jednym z twórców polskiej floty. Podczas pobytu w niewoli niemieckiej odrzucił propozycję zaszczytnych stanowisk w Krigsmarine, a na znak protestu kontaktował się z Niemcami wyłącznie w języku polskim, za pośrednictwem tłumacza.
Przemierzając uliczki Oksywia, na którym dominuje przeważnie niska, jednorodzinna, willowa zabudowa, warto pamiętać, że obszar ten był najważniejszym punktem strategicznym w przedwojennej Gdyni. Wiele miejsc zajmowały obiekty wojskowe, tutaj mieściło się dowództwo floty, wojskowy szpital, stanowiska artyleryjskie, a także prywatne wille wielu oficerów. Ze szczytu klifu widoczny jest port wojenny, a przy lepszej pogodzie w oddali można dostrzec wybrzeże Półwyspu Helskiego.
Oksywie, poza Helem, było ostatnim miejscem bronionym przez Polaków we wrześniu 1939 roku. W nadmorskim Babim Dole samobójstwo popełnił dowódca lądowej obrony wybrzeża generał Stanisław Dąbek, który nie chciał dostać się do niemieckiej niewoli. Jego pomnik, zbudowany w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, znajduje się na terenie jednostki wojskowej.
Reprezentacyjnym miejscem Gdyni jest Skwer Kościuszki i jego przedłużenie w kształcie rozległej promenady, czyli wychodzącego w morze Mola Południowego o długości ponad sześciuset metrów. To w tym miejscu zazwyczaj przybywający do Gdyni turyści rozpoczynają, a często także kończą zwiedzanie miasta. Przy molo cumują statki wycieczkowe, którymi można udać się w kilkugodzinny rejs wokół gdyńskiego portu lub nieco dalej. Taką atrakcję oferuje stylizowany na siedemnastowieczny galeon statek Dragon (z własną restauracją) lub też tramwaje morskie, kursujące regularnie do portu w Helu i w Jastarni. Nie brakuje tutaj punktów gastronomicznych, handlowych, a także instytucji naukowych i muzeów. Promenada służy także jako miejsce spacerowe i rekreacyjne, a na jej cyplu znajduje się parking.
Przy Nabrzeżu Pomorskim cumują dwa statki – muzea. Jednym z nich jest okręt wojenny „Błyskawica”, obecnie najstarszy istniejący niszczyciel świata. Wszedł do służby w Polskiej Marynarce Wojennej w 1937 roku, służąc na różnych akwenach przez trzydzieści osiem lat. Wyposażony był w szwedzkie armaty typu Bofors oraz kilka działek przeciwlotniczych. Wraz z dwoma innymi niszczycielami dzień przed wybuchem II wojny światowej wypłynął do Anglii.
Po przezbrojeniu w lżejsze armaty brytyjskie w składzie Royal Navy pełnił rolę osłonową alianckich konwojów na Oceanie Atlantyckim, Morzu Arktycznym, Śródziemnych i Północnym. Brał udział w bitwie pod Narwikiem, ewakuacji sił brytyjskich z Dunkierki, obronie miasta Coves na wyspie Wight, lądowaniu sił alianckich w Afryce, uczestniczył też podczas desantu w Normandii. Obecnie można zwiedzać zarówno pokład niszczyciela, jak i większość pomieszczeń wewnętrznych, takich jak maszynownie z turbinami napędowymi, kambuz, marynarskie kajuty i pomieszczenia oficerskie.
Kilkadziesiąt metrów dalej zacumowany jest słynny przedwojenny żaglowiec „Dar Pomorza”, ufundowany przez społeczeństwo województwa pomorskiego. Przeznaczony był dla polskiej młodzieży studiującej w Szkole Morskiej w Gdyni. Zwodowany został w Hamburgu w 1909 roku i od samego początku służył celom szkoleniowym. Po przebudowie w Danii i zamontowaniu dodatkowego silnika spalinowego służbę pod polską banderą rozpoczął w lipcu 1930 roku. Do wybuchu II wojny światowej odbywał cykliczne, sześciomiesięczne rejsy oceaniczne ze słuchaczami gdyńskiej uczelni. Na przełomie lat 1934/35 okrążył świat, a dwa lata później opłynął Przylądek Horn. Okres II wojny światowej spędził w neutralnym Sztokholmie.
Po zakończeniu wojny powrócił do dawnej służby, a w maju 1983 roku przekształcono go w muzeum. Łącznie odbył ponad sto rejsów, przepływając ponad pięćset tysięcy mil morskich, czyli około miliona kilometrów. Zwiedzić można kabiny zajmowane przez studentów, maszynownię, żagielkoję, część pomieszczeń oficerskich, salon komendanta oraz pokład. W pomieszczeniach tych mieści się wystawa złożona z tablic z fotografiami opisujących wyposażenie i historię statku od momentu jego powstania, aż po jego ostatni rejs.
Na Molo Południowym znajduje się też kilka pomników. Jeden z nich poświęcony jest znanemu pisarzowi maryniście Józefowi Korzeniowskiemu, znanemu jako Josef Conrad, który większość swoich powieści napisał w języku angielskim. Jest też obelisk upamiętniający wizytę w mieście Jana Pawła II, pomnik Adama Mickiewicza, a przed budynkiem Wydziału Nawigacyjnego Uniwersytetu Morskiego przedstawiona jest postać wiceadmirała Kazimierza Porębskiego, twórcy Szkoły Morskiej, pierwszej gdyńskiej wyższej uczelni.
Atrakcją jest też gdyńskie ZOO, poświęcone faunie i florze wodnej oraz tej spotykanej wyłącznie na styku mórz i oceanów z lądami. Ten monograficzny ogród mieści się w budynku Morskiego Instytutu Rybackiego. Zaczątki kolekcji powstały w okresie międzywojennym, a zbiory początkowo pokazywane były na Helu. Obecna siedziba instytutu powstała na rok przed wybuchem wojny, jednak dla publiczności udostępniono muzeum dopiero w 1972 roku. Można tam zobaczyć kilka tysięcy gatunków zwierząt morskich z różnych części świata oraz podziwiać piękno i różnorodność rozmaitych ekosystemów wodnych.
Najwyższym wzniesieniem Gdyni jest Kamienna Góra, leżąca w niewielkiej nadmorskiej dzielnicy o tej samej nazwie. Na wzniesieniu, którego wierzchołek znajduje się około 50 metrów nad poziomem morza, jest wysoki krzyż z białego marmuru oraz taras widokowy, z którego doskonale widać Zatokę Gdańską, port i północne dzielnice miasta. Na szczyt można dotrzeć od strony placu Grunwaldzkiego bezpłatną, szynową kolejką gondolową obsługiwaną przyciskami przez pasażerów. W dzielnicy Kamienna Góra jest też Muzeum Marynarki Wojennej i Muzeum Miasta Gdyni.
Po odzyskaniu niepodległości Polska korzystała z portu gdańskiego, który był jednak zbyt mały i nie odpowiadał potrzebom szybko rozwijającej się gospodarki. W dodatku Niemcy niemal od samego początku stwarzali polityczne utrudnienia. Budowa nowego portu stała się więc sprawą bardzo pilną. Najlepszym miejscem była kaszubska wioska Gdingen, miejscowość rybacka i letniskowa, licząca około półtora tysiąca mieszkańców. Sprzyjała temu odpowiednia głębokość morza, a miejsce było osłonięte od wiatrów wysoczyzną Kępy Oksywskiej od północy, wzgórzami Kępy Redłowskiej od południa i Półwyspem Helskim od strony otwartego morza. Pełnoskalową inwestycję wdrożono w 1924 roku, a już po kilku latach zawitały tutaj największe statki oceaniczne świata. Rozbudowa portu i miasta trwała do wybuchu drugiej wojny światowej, kiedy to liczba mieszkańców przekroczyła sto dwadzieścia tysięcy osób.
Powstał nowoczesny port handlowy, wojenny, rybacki, a także pasażerski oraz sporych rozmiarów stocznia. Pod względem obrotów towarowych Gdynia zdominowała pozostałe bałtyckie porty. Dysponowała nowoczesnymi transatlantykami oraz kilkudziesięcioma statkami handlowymi. Dla obsługi ruchu pasażerskiego przy Wybrzeżu Francuskim uruchomiono w 1933 roku nowoczesny dworzec morski w stylu modernistycznym, obsługujący ruch oceaniczny do krajów Ameryki Północnej i Południowej.
Dzięki grupie entuzjastów, historyków i władzom miasta udało się odrestaurować zniszczony w czasie II wojny światowej dworzec, doprowadzając go do pierwotnego stanu. Powstało multimedialne Muzeum Emigracji odtwarzające atmosferę i klimat miejsca, przy którym cumowały polskie transatlantyki. Muzeum przedstawia dzieje emigracji z ziem polskich od czasów Wielkiej Emigracji po Powstaniu Listopadowym do czasów współczesnych.
Warto też zajrzeć na Cmentarz Obrońców Gdyni, zlokalizowany w dzielnicy Redłowo. Nekropolia założona została na stromym, malowniczym, nadmorskim wzgórzu i zaprojektowana w kształcie amfiteatru. Chowano tutaj poległych żołnierzy jeszcze w czasie trwania wojny, a po jej zakończeniu stworzono piękne, narodowe mauzoleum. Wszystkie groby ozdobione są rycerskimi tarczami, na których znajdują się nazwiska i daty śmierci oraz Krzyże Virtuti Militari. Jest tutaj grób pułkownika Stanisława Dąbka, tego który poległ na Oksywiu, awansowanego pośmiertnie do stopnia generała. O jego bohaterstwie i determinacji świadczą umieszczone na grobie słowa: „Pokażę wam jak Polak walczy i umiera”.
Nazwa „białe miasto” wzięła się stąd, że w budowanych w wielkim pośpiechu modernistycznych obiektach publicznych unikano elewacji z czerwonych cegieł, które kojarzyły się z architekturą pruską. Pokrywano je tynkami w różnych odcieniach szarości, do których dodawano drobiny kwarcu, kruszywa lub pokruszonego marmuru. W promieniach słońca dawały one efekt bieli.
Tekst i fot. Ewa i Bogumił Liszewscy
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze