Czy Polska będzie wspólnotą?
Ciekawym doświadczeniem było obserwowanie sali sejmowej podczas ceremonii zaprzysiężenia prezydenta Andrzeja Dudy. Z galerii sejmowych i ław poselskich spoglądały nadęte, dumne twarze bossów, którzy urządzali przez 20 lat Polskę po swojemu i którzy wyglądali tego dnia na niepogodzonych z faktem, że muszą oddać ją w ręce człowieka z innego obozu, reprezentującego inną wizję rozwoju kraju. Na nic się zdała propaganda sukcesu, którą uprawiał poprzednik prezydenta Dudy. Znaczna część Polaków nie jest zadowolona z oblicza kraju po 26 latach wolności, która dla wielu stała się przymusem emigracji lub życia na niskiej stopie. Ta część rodaków postawiła na zmianę. Początkiem oczekiwanych przemian jest elekcja prezydenta Dudy i jego zaprzysiężenie w tak szczególnym dniu jak święto Przemienienia Pańskiego. Dla wielu ludzi ta data nie musi stanowić żadnego znaku, niektórym jednak wydaje się znacząca. Smutny był jednak widok sali sejmowej wypełnionej posłami i senatorami. Orędzie nowego Prezydenta nagradzane było brawami tylko jednej strony. Druga z uporem zachowywała się obojętnie, a nawet okazała Prezydentowi brak szacunku buczeniem.
Nie ulega wątpliwości, że Polska po 26 latach transformacji ustrojowej jest boleśnie podzielona. Ten podział odzwierciedla zarówno wynik ostatnich wyborów prezydenckich, jak i zachowanie parlamentarzystów w dniu zaprzysiężenia. Nie może zatem dziwić fakt, że Prezydent Duda tak dużo mówi o potrzebie budowania wspólnoty. Jest to trafny i potrzebny kierunek myślenia o Polsce, słabo obecny w języku dotychczasowej polityki podporządkowanej wystawianiu wszystkiego, co polskie, na podporządkowanie idei europejskiej. Prezydent Duda mówi innym językiem. Zdaje się przedkładać to, co polskie, nad to, co europejskie. Dużo mówi o potrzebie umacniania patriotyzmu, o powstrzymaniu fali emigracji młodego pokolenia, wypychanego z kraju przez dotychczas rządzących, a nawet o potrzebie uruchomienia trendu odwrotnego – zapoczątkowania powrotów emigrantów do kraju. Czy na mówieniu tylko się skończy, przekonamy się wkrótce.
Postępujące podziały społeczne, w tym majątkowe, poczucie nierówności i braku sprawiedliwości, są faktem i nie służą budowaniu wspólnoty. Czy Polska zatem będzie wspólnotą i w jaki sposób miałoby się to stać, pozostaje, jak na razie, wielką zagadką. Zabrakło w orędziu prezydenckim choćby wzmianki o roli szkoły, a więc wychowania nowych pokoleń, w budowaniu poczucia wspólnotowości Polaków. W świadomości dotąd rządzących szkoła została uczyniona narzędziem dezintegracji i rozbijania jakiejkolwiek wspólnotowości. Krótkie odcinki edukacyjne nie dają żadnych szans na uczenie budowania wspólnoty. Wprowadzenie zasady, że w każdej szkole można się uczyć z innych podręczników i czytać inne książki, nie służy integrowaniu młodego pokolenia. Jeżeli Prezydent Duda rzeczywiście chce postawić na budowanie wspólnoty Polaków, musi w ten proces włączyć także szkołę i wpływać na takie jej przebudowanie, które służyłoby umacnianiu poczucia wspólnotowości. Czy w jego otoczeniu znajdą się doradcy, którzy zwrócą uwagę Prezydenta na ten kierunek myślenia? Z orędzia na razie wynika, że tej świadomości jeszcze nie ma.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze