Dwie tolerancje i nauka
Papież Franciszek w encyklice o ekologii przestrzega przed globalnym ociepleniem przez nadmierną emisję dwutlenku węgla do atmosfery, wspierając światową histerię na tym punkcie od lat sterowaną przez czynniki umocowane w Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz instytucjach europejskich. Na wieść o planowanych przez Papieża rozważaniach „ekologicznych”, nieobjawionych przecież, tylko wyrozumowanych, zareagowali naukowcy z NASA. W zabawny sposób uczeni przypomnieli Papieżowi, że „dwutlenek węgla jest szczególnym gazem: bezbarwnym, bezwonnym oraz nieszkodliwym, stworzonym przez Stwórcę, aby być podstawowym komponentem chemicznym do utrzymania wszystkich roślin, zwierząt i życia ludzkiego”. Papież w encyklice ponoć opierał się na ustaleniach naukowych Papieskiej Akademii Nauk Społecznych, a uczeni z NASA opierają się na swoich badaniach. W efekcie powstały dwa sprzeczne poglądy na tę samą sprawę. Taki na razie pożytek z nauki.
Taki sam efekt daje naukowe badanie katastrofy smoleńskiej, którą zajmowały się już różne zespoły uczonych – te złożone z politycznych zwolenników aktualnie rządzących ustaliły z niezbitą naukową dokładnością i obiektywnością, że samolot spadł w wyniku zwykłego wypadku na skutek błędu ludzkiego i nie ma mowy o żadnej eksplozji na pokładzie, natomiast inne, złożone z uczonych sprzyjających opozycji ustaliły z taką samą dokładnością i obiektywnością, że na pokładzie doszło do kilku nawet eksplozji. Z pobieżnej tylko analizy sytuacji wynika, że wiarę w obiektywność nauki trzeba na razie włożyć między bajki i pogodzić się z myślą, że w naszym racjonalnym świecie wyniki badań naukowych w niektórych dziedzinach wciąż zależą od politycznych umocowań uczonych.
A czy inaczej jest z ustaleniami naukowymi na temat skłonności seksualnych skierowanych do tej samej płci? Jeszcze szuka się naukowego wyjaśnienia problemu, ale niektórzy tak się zachowują jakby wyjaśnienie dawno znaleźli i drwią, i szydzą z tych, którzy uważają inaczej. Niestety, w tej bezpardonowej walce o ustanowienie nowego porządku świata hipotezy naukowe traktuje się jak tezy, niezbite dowody i na ich podstawie organizuje porachunki z „myślącymi inaczej”, czyli staromodnie, konserwatywnie. Celuje w tym bardzo tolerancyjny Pan Piotr Pacewicz z „Gazety Wyborczej”. Pan Piotr wychwala właśnie „paradę równości”, jaka przeszła ulicami stolicy i śni sen o pięknym świecie, w którym nikt nie będzie wykluczony, a ludzie będą się obnosić z przeróżnymi chorobami zamiast je leczyć. Pan Piotr jest człowiekiem bardzo tolerancyjnym, niczym sam Pan Jezus, z tą tylko różnicą, że Pan Jezus nie tylko nie potępił jawnogrzesznicy Marii Magdaleny, ale dał jej radę, by więcej nie grzeszyła, czym zaskarbił sobie podziw wielu pokoleń ludzkości aż do czasów Pana Piotra, który także nie potępia, co bardzo mu się chwali, ale daje przyzwolenie na grzech bez ograniczeń, czym wprawia w konsternację maluczkich, dla których wciąż wiarygodniejsza jest tolerancja Pana Jezusa.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze