„Murzyn” może odejść
Jesteśmy coraz bardziej schizofrenicznym społeczeństwem. Nasi politycy dają przykład, jak można „wyznawać” pewne idee i jednocześnie występować przeciw nim. Sejm, w którym przewagę mają katolicy, uchwalił „antyprzemocową” konwencję, wobec której sprzeciw zgłosił Kościół. Nie dlatego, żeby był „za przemocą”, ale dlatego, że unijna konwencja zawiera fałszywą, antychrześcijańską koncepcję człowieka. Senat z jeszcze większą przewagą katolików poparł decyzję Sejmu. W końcu ultrakatolicki Prezydent (którego wkrótce wybierzemy na II kadencję), nieukrywający praktyk religijnych, wbrew nauczaniu Kościoła, do którego przynależność tak ochoczo deklaruje, podpisał konwencję. Kościół, który głosem Episkopatu i pojedynczych biskupów rozwinął wielką medialną kampanię przeciw konwencji, broniąc w ten sposób chrześcijańskiej wizji człowieka jako istoty stworzonej do wyższych celów niż przewiduje to ideologia rynku, spektakularnie tę bitwę przegrał. Przegrał ją ze współczesnym kapitalizmem, przegrał z katolikami, członkami Kościoła, przegrał ją z samym sobą.
Wkraczamy w nowy etap naszych dziejów, kiedy już tylko posłusznie wypełniamy „konwencje”, standardy, dyrektywy unijne, nawet jeśli są sprzeczne z naszą wielowiekową tradycją, z nauczaniem Ewangelii, którą przyjęli u początku naszych dziejów nasi praojcowie i pozostawili ją nam jako testament do wypełnienia. Dziś nie stanowi ona już żadnej wartości dla rządzących Polską i biorących odpowiedzialność za nią. Czyż nie budzi zdumienia, że katoliccy posłowie i senatorowie (głównie z Platformy Obywatelskiej) w tym procesie stają przeciwko Kościołowi, do którego przynależą? Tak będzie za chwilę z ustawą o „in vitro”, z regulacją związków jednopłciowych, a w końcu zapewne z wyrugowaniem religii ze szkół. Bo świeckie państwo z determinacją strzeże interesów wielkiego kapitału, a interesy te stoją w sprzeczności z nauczaniem Kościoła.
Dla kapitalisty liczy się zysk, akumulacja kapitału, zdolność wytwórcza i nabywcza człowieka. Liczy się, ile jest zdolny wyprodukować i ile jest zdolny kupić. Dziś człowieka z lubością nazywa się „kapitałem ludzkim”. Kościół przez ćwierćwiecze transformacji ustrojowej rozpostarł parasol ochronny nad przemianami ekonomicznymi, które przeprowadziły nasze społeczeństwo od socjalizmu do kapitalizmu z jego wszystkimi zaletami, jak niewolnicza praca za marne wynagrodzenie, prawo do bezrobocia, do emigracji w poszukiwaniu pracy. Kościół z pewnością łagodził negatywne odczucia społeczne towarzyszące tym przemianom. Te przemiany w tej chwili dobiegają końca. Murzyn zrobił swoje, jest już niepotrzebny, ale jest też mocno w tej walce poobijany, niezdolny chyba do tego, by ze spektakularnej klęski wyciągnąć wnioski. Jeśli ostatni obrońca naszej godności w bezdusznym świecie kapitału podda się, ulegnie, pozostanie nam już sam kapitalizm, w którym każdy, jak wiadomo, może robić, co chce, może żyć, może umierać, może pracować, może nie pracować, może zostać, może wyjechać, może z chłopcem, może z dziewczynką, ze ślubem albo bez ślubu, bez sumienia, bez Boga. Pod pozorem antyprzemocowej konwencji nasi przywódcy fundują nam przemoc bezideowości, mierności, podległości interesom kapitału. Co my im zafundujemy w zamian? Oczywiście wybór na kolejną kadencję. Jak nazwać tę naszą dziwną przypadłość?
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze