Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

09/09/2014 11:28

Emigracja Premiera
Gazety pieją z zachwytu nad wielkim sukcesem Polski po wyborze Donalda Tuska na prezydenta Rady Europejskiej. Mało kto wie, co to jest ta „Rada” i do czego służy, ale co tam. Musiało upłynąć nawet trochę czasu, zanim dziennikarze ustalili, że chodzi o „Radę Europejską”, a nie o „Radę Unii Europejskiej” ani nie o „Radę Europy”, bo i takie kwiatki można było znaleźć w sprawozdaniach z wyboru. Takie są skutki wzmożonej edukacji obywatelskiej, jaką młode pokolenie żurnalistów odbyło w polskiej szkole zreformowanej przez Jerzego Buzka i Donalda Tuska. Zresztą, proszę zauważyć, może to przypadek, ale największy awans w strukturach europejskich osiągnęli ci Polacy, którzy okazali się największymi „szkodnikami”, jeśli chodzi właśnie o generowanie chaosu w edukacji. Oczywiście jest to tylko mój osobisty punkt widzenia, bo na te sprawy patrzę niezmiennie z bliska przez ostatnie 20 lat. Oficjalne czynniki są natomiast z kierunków zmian bardzo zadowolone. Wszystko jest gładko modernizowane właśnie pod dyktando Unii Europejskiej, która przykrawa nas mentalnie bardzo sprawnie i szybko do swoich bardzo uproszczonych standardów.

W każdym bądź razie pan Premier awansował, bo widocznie znaleziono w nim takie walory, które akurat są niezbędne i wysoko cenione w strukturach europejskich. A że się zaraz na starcie skompromitował nieznajomością języka angielskiego, to nic tam. Przecież w Unii Europejskiej mówi się 28 językami, a każdego wcześniej czy później przecież można się nauczyć. Europie, polityce europejskiej, nie są potrzebni fachowcy, specjaliści, profesorowie. Politykiem może być dziś każdy, niezależnie od kompetencji. I zdaje się, że zaraz po ogłoszeniu wyborów za taką osobą zaczęto się u nas rozglądać w kontekście obsadzenia wakującego stanowiska premiera. Do uprawiania polityki nie są potrzebne kompetencje, odpowiednie wykształcenie, wystarczy zapał, a tego przecież nikomu nie brakuje. Tym bardziej, że za tę robotę słono się płaci, tak słono, że staje się to aż moralnie nieprzyzwoite.
Ale „oni” nic sobie z tego nie robią. Ogłoszono, a gazetki z duma wiadomość rozniosły, że nasz polityk będzie inkasował drugą chyba co do wysokości pensję na świecie. Mamy się z tego cieszyć, mamy być dumni, że Polak został tak wysoko uhonorowany. To nic, że rodzinom na starcie nowego roku szkolnego brakuje na wszystko, na cholernie drogie podręczniki, na zeszyty do szkoły, na ubrania, jedzenie. No cóż, dorośli zacisną pasa, sami nie dojedzą, nie ubiorą się, ale o dzieci zadbają, by w zdemokratyzowanej szkole nie czuły się upośledzone. A okazji do tego, by tak się czuć jest wiele. Markowe telefony najnowszej generacji kosztują w okolicy dwóch tysięcy, markowe buty kilkaset złotych. A dzieci nie chcą się różnić. No cóż, jakoś musimy sobie radzić. Niektórzy dawno spostrzegli, że tu na miejscu sobie nie poradzą i wyemigrowali. Teraz nawet pan Premier daje sygnał, że to właściwy kierunek. Kto tutaj w końcu zostanie i co nas w związku z tym czeka? Tak pytali już 120 lat temu bohaterowie „Lalki” Bolesława Prusa. Wtedy nie znaleźli zadowalających odpowiedzi, teraz jest chyba jeszcze gorzej.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości