Dwaj sławni włoscy projektanci mody pozwolili sobie na popełnienie czynu, który wywołał burzę w całym postępowym świecie. Otóż ogłosili, że są przeciwnikami adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, oraz procedurze in vitro. Ba, pozwolili sobie na nazwanie „produktu” takich eksperymentów „syntetycznymi” oraz stwierdzenie, że dzieci powinny „mieć ojca i matkę”. W „wolnym” świecie wygłaszanie takich tez jest absolutnie niedopuszczalne! Wprawdzie nie grozi za tę zbrodnię kara śmierci, bo ją szczęśliwie zniesiono, ale śmierć zawodowa i towarzyska owszem…
Moje wsparcie dla tych panów jest dla nich zapewne bez znaczenia, ale udzielam go w całej rozciągłości! Rzeczywiście, dziecko to człowiek, a nie najnowszy model Porsche czy Ferrari. I to, że ktoś pragnie takie dziecko posiadać, nawet bardzo, nie jest żadnym argumentem dla eksperymentów mających tę potrzebę zaspokoić. Pedofil też ma określone potrzeby w tym zakresie, a jednak nie uważamy, przynajmniej na razie, a w przeszłości różnie z tym bywało, że ma prawo do ich zaspokojenia. Powtarzam, dziecko jest odrębnym, samodzielnym podmiotem, a nie przedmiotem do zaspokajania cudzych potrzeb. Dla „myślicieli postępowych” powtarzam raz jeszcze: dziecko, podobnie jak zwierzę (może ten argument do was trafi…) nie jest rzeczą!
Pozostaje pytanie, od kiedy? Od początku! Od momentu, używając terminologii prawniczej, kiedy poweźmiemy wiadomość, że taki podmiot się na tym świecie pojawi. Nawet jeśli jeszcze nie doszło do powstania tak zwanej „zygoty”. Ja wiem, że dla niektórych człowiek istnieje dopiero wtedy, kiedy naocznie mogą stwierdzić, że ma rączki, nóżki, główkę oraz numer pesel. Siusiaka może na razie nie mieć, bowiem płeć wybierze sobie później… Pozostaje nadzieja, że to ograniczenie umysłowe nie zdominuje współczesnego świata! Nie trzeba nadmiernie pofałdowanego mózgu, by przewidzieć fakt, że po zaistnieniu określonego ciągu zdarzeń nastąpi taki to a taki efekt. I to wystarczy, by żadnych sztucznych granic nie stawiać. Bo jak raz to zrobimy, to trudno będzie oprzeć się pokusie, by taką granicę nieco przesunąć… I coraz dalej i dalej… Jeśli, dajmy na to, ktoś ma potrzebę posiadania potomka o ciemnych włoskach i niebieskich oczkach, a urodzi się w wyniku zaniedbań natury, czy też personelu medycznego blondynka, oczy piwne, to co? Na razie trzeba się z losem pogodzić. Można co najwyżej oddać do adopcji, ale z czasem… Może ludzkość uzna, że dopuszczalne jest rozwiązanie ostateczne… Przecież tak już było w nieodległej przeszłości!
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze