W jakim kraju my żyjemy? Kiedyś, za komuny krążył taki dowcip: gdyby na Saharze wprowadzić komunizm, to w krótkim czasie zabrakłoby piasku… U nas nie Sahara, komuny dawno nie ma, a idea wyżej przytoczona jakby nic nie straciła na aktualności. Nie ma w naszym pięknym kraju rzeczy niemożliwych. Największy nawet sukces potrafimy równie efektownie przekuć w katastrofę! Nie tak dawno piłkarze mistrza Polski w imponującym stylu zmierzali do Ligi Mistrzów. Wygraną na boisku w pięknym stylu zmarnowano przez skandaliczną nieudolność pracowników klubu. Minęło kilka tygodni i mamy kolejny „kwiatek”. Dopiero co siatkarze wprawili rodaków w euforię, wygrywając mistrzostwo świata przed własną, zakochaną w nich publicznością. Nie trzeba było długo czekać i sukces został „przykryty”, a jakże, aferą! Dowiadujemy się, że CBA zatrzymało prezesa związku pod zarzutem korupcji. Miał brać łapówki od firm pracujących przy organizacji turnieju. Bez żadnego umiaru. Agenci CBA zorganizowali prowokację polegającą na wręczeniu kontrolowanej łapówki…
Zaraz! Coś mi się tu nie zgadza… To już wolno tak traktować obywatela? „Demokratyczne państwo nie może testować obywateli, sprawdzać ich podatności na korupcję, prowokować”. Tak orzekł Sąd Najwyższy w sprawie Beaty Sawickiej. Kto dziś pamięta kim jest Beata Sawicka? To ta pani poseł, której agent Tomek wręczył reklamówkę z pieniędzmi – łapówką za pośrednictwo w załatwieniu „interesu” z burmistrzem Helu. Operacja została nagrana, a film upubliczniony w mediach. Sąd łapówkarę uniewinnił. Media „głównego nurtu” i politycy ówczesnej opozycji nie kryli zadowolenia z triumfu „sprawiedliwości”. Gangsterskie metody działania rządzących pryncypialnie potępili…
Nie mogę się doczekać komentarzy do dzisiejszego wydarzenia. Tym bardziej, że w niedzielę wybory… Wygląda na to, że zbieżność w czasie nie jest przypadkowa. Władza demonstruje przed wyborcami niezłomną wolę zwalczania wszelkich patologii, z korupcją na czele! I super, ale te metody… Pamiętamy przecież wyrok sądu w sprawie Sawickiej. I Co? Oj tam, oj tam… Wtedy rządzili ludzie chorzy z nienawiści, zasady obowiązujące w demokratycznym państwie prawa mający za nic, panowała duszna atmosfera… Teraz mamy władzę ludzi światłych, otwartych, tolerancyjnych, bywałych w świecie, a na europejskich salonach czujących się tak, jakby od pokoleń tam przebywali. Nie można stosować tej samej miary w obu przypadkach. Jeśli Szanowny Czytelnik ma wątpliwości, proszę śledzić media „głównego nurtu”…
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze