Reklama

Felieton – Czekając na walkę z ekstremizmem

13/06/2017 10:15

W sobotę 3 czerwca postępowi Polacy urządzili w Warszawie wesołą paradę – „najpiękniejsze święto równości” – „w celu promowania wolności, równości i tolerancji”, czyli, inaczej mówiąc, celem wymuszenia akceptacji dla zachowań budzących jeszcze ogromne kontrowersje, co do których nauka nie wypowiedziała ostatniego zdania. Postępowi żądają jednak, by problemy rozwiązywać już. Nie tylko te, bo upomniano się także o otwarcie na imigrantów, przybyszów z innych kultur i kontynentów. W porządku, ludziom trzeba pomagać, ale czy nie ma innego sposobu, jak tylko sprowadzać ich do nas? Tego samego dnia przybysze z innych kultur i kontynentów, do których pomocną dłoń wyciągnęli wcześniej tolerancyjni Anglicy, urządzili im w centrum Londynu ubogacający spektakl, polegający na podrzynaniu gardeł gościom zebranym w pubach niedaleko London Bridge. W tym samym czasie tysiące ludzi tratowały się w centrum Turynu po fałszywym alarmie o wybuchu bomby na placu, gdzie kibice oglądali transmisję finału Ligi Mistrzów. Premier Wielkiej Brytanii po ostatnim „akcie potencjalnie terrorystycznym” wypowiedziała zdania o islamskim ekstremizmie, które mogą świadczyć o tym, że poprawnym politycznie przywódcom Zachodu zaczynają puszczać nerwy: „To ideologia, która twierdzi, że nasze zachodnie wartości wolności, demokracji i praw człowieka są niekompatybilne z religią islamu. Ideologia, która jest perwersją islamu i prawdy, a jej pokonanie jest jednym z wielkich wyzwań naszych czasów”.
To już jest coś, choć nadal można odnieść wrażenie, że zachodnich Europejczyków cechuje naiwna wiara, że źródłem terroryzmu nie jest islam w ogóle, tylko jego „perwersja”, czyli tzw. „ekstremizm”. Żeby się przekonać, jak jest naprawdę, należałoby się cofnąć do źródeł i zobaczyć, jak narodziła się nowa religia i w jaki sposób była propagowana wśród niewiernych oraz jak to się stało, że już w sto lat po śmierci Proroka jego wyznawcy dotarli uzbrojeni nie tylko w swoją wiarę aż na Półwysep Iberyjski, a potem do Francji, skąd ich wówczas skutecznie przegoniono (w bitwie pod Poitiers w roku 732). A dziś? Dziś są wszędzie w Europie i wciąż ich przybywa. Wskazuje się już polskie miasta oraz letnie imprezy, które mogą być w najbliższym czasie narażone na ryzyko ataku, choć na razie nie zgodziliśmy się na plany „relokacji” potencjalnego zagrożenia na naszym terytorium.
Czy ostatnie wydarzenia sprawią, że Zachód na poważnie podejmie walkę z islamskim terroryzmem, tak jak nasi specjaliści od ścigania „terroryzmu stadionowego” poszli wreszcie po rozum do głowy i w przebraniu fotoreporterów spacyfikowali skutecznie chuliganów podczas meczu ekstraklasy w Chorzowie. Wywołało to straszliwe oburzenie postępowej prasy, no bo i jak można w taki sposób prześladować kibolskich prymitywów, którzy organizują tak efektowne oprawy widowisk sportowych. Oby i nasi policmajstrzy skorzystali z pomysłowości swoich kolegów z Chorzowa i oczyścili stadion przy Łukasiewicza z wszelkiego chuligaństwa, aby normalni ludzie mogli się cieszyć oglądaniem meczów w kulturalnych warunkach. Wiem, o czym mówię, ponieważ sam w minionym sezonie doświadczyłem wątpliwej przyjemności spędzania czasu w tym miejscu eksplozji ekstremalnej wulgarności.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości