Reklama

Fatum (3)

11/10/2017 09:27
Zaskoczony i jednocześnie przekonany, że ryba już wisi na wędce, chyba nieco spóźniam zacięcie. W chwilę później chce mi się wyć z wściekłości i rozpaczy! Czuję się najnieszczęśliwszym człowiekiem na ziemi! Nie może być inaczej, kiedy widzę jak troć puszcza błystkę i wraca z powrotem pod baldachim falujących na dnie traw. Szok! Nie wiem, jak to możliwe, że nie zapięła się. Jestem przybity i zdołowany. Trudno mi się z tym pogodzić. Jeszcze trudniej zaakceptować. To dosłownie jakieś fatum! Tak niewiele przecież brakowało, a mógłbym już – po niespełna godzinie łowienia – schodzić z rzeki z kompletem ryb, kończąc w wyjątkowo satysfakcjonujący sposób trociowy sezon.
Kiedy emocje już opadają, wstępuje we mnie nowy, silny, łowiecki zew i wiara w sukces. Bo przecież, skoro otarłem się w tak krótkim czasie o komplet troci, to do końca wędkowania może jeszcze wiele się wydarzyć. Jednak tego dnia ciążyło nade mną swoiste fatum! Właśnie teraz, kiedy otrząsnąłem się i pozbierałem duchowo z prześladujących mnie dotychczasowych wędkarskich niepowodzeń, nowe widmo klęski zawisło nad dzisiejszą wyprawą. Ładna, słoneczna, ciepła i niemal bezwietrzna dotychczas aura, nagle, zupełnie nieoczekiwanie, zaczęła się zmieniać.
Zerwał się silny wiatr. Ochłodziło się. A znad pobliskiego lasu bardzo szybko nasuwała się nad dolinę rzeki ława niskich, zbitych, szaro-ołowianych chmur. Wkrótce pociemniało i pierwsze, grube, ciężkie krople deszczu zaczęły dziurawić gładką dotąd powierzchnię wody. Ledwie zdążyłem wciągnąć na siebie ceratową kurtkę, a lało już rzęsiście! Chciałem schować się gdzieś przed deszczem i przeczekać jego gwałtowność, bowiem cienka kurtka, jaką miałem na sobie, nie mogła mi zapewnić na dłużej odpowiedniej ochrony. Ale jak na ironię, nigdzie w pobliżu nie było porządnego drzewa, pod którym mógłbym się schronić. Wzdłuż brzegu dominowały jedynie kępy wiklin. Tuż obok, przy jednej z nich rósł młody, niewielki dąbek. Przycupnąłem więc pod nim, mając nadzieję, że ta ulewa długo nie potrwa. Myliłem się. Dopiero po trzech kwadransach deszcz zrzedł i przemienił się w mżawkę. Mimo to ucieszyłem się, bo już zaczynałem tu i ówdzie przemakać i rozważałem możliwość powrotu do auta.
Niebawem niemal zupełnie przestało padać. Ale po niebie wciąż sunęły niskie ciemne chmury. No i silne porywy wiatru nie ustawały. Wierzyłem jednak, że to przeleci i rozpogodzi się ponownie i ociepli. Oczywiście nie zdążyłem obłowić do końca interesującego pobliskiego fragmentu rzeki, a znowu rozpadało się na dobre. Nieco sfrustrowany wróciłem wobec tego z powrotem pod dąbek. Po spędzonym pod nim kolejnym kwadransie zaczęły dopadać mnie pierwsze wątpliwości, czy rzeczywiście istnieje jeszcze jakieś – chociaż nikłe, prawdopodobieństwo poprawy pogody.
Mijały minuty, deszcz wciąż padał, a zaciągnięte ciemnymi chmurami niebo nie napawało optymizmem. Po dwóch kolejnych kwadransach, pomimo mojego poczucia niedosytu i ciągłej nadziei na zakończenie sezonu trocią, rozgoryczony, nie widząc możliwości poprawy pogody, postanawiam wracać do auta. Pewnie gdyby nie cienka ceratowa kurtka niebędąca w stanie mnie chronić przed przemoknięciem podczas długotrwałych opadów deszczu, nie odpuściłbym, chociaż łowienie w deszczu i towarzyszących mu silnych porywach wiatru nie jest ani przyjemne, ani porywające. Jednak nieodparta chęć złowienia ryby jest czasem silniejsza od wszelkich losowych przeciwności. I kiedy wracałem przygaszony i zgorzkniały, nie mogąc się pogodzić z zaistniałą sytuacją i niewykorzystanym w pełni ostatnim dniem trociowego sezonu, deszcz zaczął słabnąć, aż w końcu – gdy byłem już przy aucie, zupełnie przestał padać.
Cóż, znowu dałem się zwieść i w drodze powrotnej na kwaterę postanowiłem jeszcze zajrzeć na dolny odcinek Radwi, w nadziei, że już nie będzie padać i może jednak, mimo wszystko, uda mi się zakończyć sezon rybą. Myliłem się, już po pierwszym kwadransie łowienia znowu rozpadało się na dobre.
Z wędkarskiego notatnika. Radew, wrzesień 2013.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości