Myślałem, że nowa władza zajęta przywracaniem praworządności (ale tylko takiej „jak my ją rozumiemy”) nie znajdzie czasu na zmiany w oświacie i będzie można jeszcze przez jakiś czas nauczać tak, jak nauczyliśmy się nauczać. A proszę wierzyć, że w przedmiocie nazywanym „język polski” to naprawdę nie jest bez znaczenia, bowiem każda ekipa w ostatnich latach proponowała inne formy prac, inne zasady oceniania. Jednym słowem, wywracała wszystko, do czego nauczyciele zdążyli się przyzwyczaić. A wydawać by się mogło, że akurat oświata powinna cieszyć się największą stabilnością, bo niezależnie od takich czy innych fluktów politycznych prawa matematyki, fizyki, chemii pozostają takie same. Nie zmienia się za bardzo wiedza, przynajmniej na poziomie szkolnym, w geografii, biologii, w językach obcych. Nawet historia i literatura pozostają te same. A mimo to nic bardziej od oświaty nie stało się przedmiotem politycznych targów, zmian, manipulacji, przepychanek, permanentnych reform, których skutek po 30 latach utrzymuje się na tym samym, niezbyt zadowalającym poziomie. W tyle za tym tempem kreatywności w dziedzinie edukacji nie pozostają obecne „ministry” edukacji (ach, jak mnie śmieszy to lewackie obrzydliwe nazewnictwo wwiercane nam do mózgów na siłę) i co chwilę ogłaszają, jakie to wielkie zmiany czekają edukację pod panowaniem „demokratycznej koalicji”.
Zobaczymy, jakie one będą wielkie, bo od jaśnie oświeconych należy oczekiwać więcej niż od ciemnogrodu. Ciemnogród zlikwidował gimnazja i wprowadził 4-letnie licea i to jest jego wielkie osiągnięcie. Trudno będzie nowej koalicji je przebić (coś dobrego jednak po tamtych zostało). Nie słyszy się już o takich dramatycznych sytuacjach wychowawczych, jakie miały miejsce w tamtej strukturze szkolnej. Niestety, nic więcej dobrego dla oświaty ciemnogród nie zrobił. Ani nie stworzył mądrzejszej matury, ani nie poprawił kondycji zawodu nauczyciela. Te dwie sprawy, naprawdę priorytetowe, pozostały w spadku dla nowych reformatorów. Ale czy zdają sobie sprawę z naprawdę istotnych potrzeb polskiej szkoły? Nie wydaje się. O maturze cisza, a szkoda, bo tresura przyszłych prawników w dziedzinie teorii literatury może skutkować jeszcze większymi aberracjami w dziedzinie, którą powinni się zajmować, o której powinni myśleć i na której powinni się znać. A mądre nauczanie literatury, połączone ze skutecznym kształceniem językowym wiele by tu mogło zmienić. Z kolei kondycja nauczyciela jak była kiepska, tak kiepską raczej pozostanie (to norma w tak marnym społeczeństwie jak nasze), bo 30% podwyżki na tym etapie destrukcji już niczego nie zmieni. Tu nie 30, a 300 procent potrzeba.
Cóż więc pozostaje? Ano ministry dwoją się i troją, żeby zabłysnąć i zaskoczyć fajerwerkami. Będzie więc wielkie odchudzanie podstawy programowej z wiodących przedmiotów, jak fizyka, chemia, biologia, geografia, historia i oczywiście język polski. Gdyby to był program rządu zaborczego, to można by podnieść wielkie larum, ale to jest program rządu polskiego i do tego złożonego z samych światłych obywateli, którzy postawili sobie za punkt honoru przywrócić normalność (też tylko „tak jak my ją rozumiemy”?). Dodajmy do tego jeszcze inne „życzenia” uczniów i mamy system szkolny jak w państwie króla Maciusia Pierwszego. Ale z tego króla przykładu brać nie warto, bo marnie skończył (na wygnaniu na bezludnej wyspie). Tymczasem obecne ministry aż się palą do wprowadzania takich zmian, po których deportacja na bezludną wyspę będzie absolutnie pewna. A to zlikwidują prace domowe, a to oceny zachowania, a to z niektórych przedmiotów oceny w ogóle, a jeszcze oceny wyrażane będą nie cyfrą, tylko opisowo. Dużo tych wielkich zmian się szykuje. Może jeszcze zmniejszyć ilość godzin w tygodniu i piątek zrobić wolny, lekcje skrócić do 30 minut, a ilość godzin na poszczególne przedmioty też ograniczyć, bo kto to widział, żeby matematyki było tyle samo co wuefu i tylko o godzinę więcej niż religii. Choć z drugiej strony, na szparagi w Niemczech to i tak za dużo!
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze