Reklama

Dolna Drawa

17/05/2017 09:54
Po długiej rozłące zamarzyła mi się wyprawa na dolną Drawę. Celem wędkarskich poczynań było złowienie w pięknej, dzikiej i czystej rzece łososia lub troci wędrownej. Już po pierwszej wyprawie, ponownie zauroczony rzeką, spędziłem nad jej brzegami wiele dni. Wprawdzie nie udało mi się złowić żadnej z tych szlachetnych ryb, ale rekompensatą były drawskie szczupaki. I chociaż niejednokrotnie przeklinałem je w duchu – zawiedziony, że to nie upragniona drawska troć – jednak teraz z przyjemnością powracam wspomnieniami do tamtych wspaniałych wypraw i ekscytujących przygód.
Najbardziej zaskakująca była dla mnie zimowa intensywność żerowa szczupaków. Standardem – niemal na każdej, stosunkowo krótkiej, 4–5-godzinnej zimowej wyprawie – było złowienie 2–3 szczupaków. Zdarzały się dni, gdy brań było więcej. Zimą szczupaki trzymały się spowolnionych odcinków rzeki – z piaszczystym bądź nieco zamulonym w strefie przybrzeżnej dnem, z brzegami porosłymi trzciną – i tam brań było najwięcej. Natomiast późną wiosną i latem brania szczupaków dość często zdarzały się nawet w wartkich, żwirowo-kamienistych prostkach, charakterystycznych dla ryb łososiowatych. Szczupaki brały zdecydowanie, chwytając przynętę pewnie i dość głęboko. Czasem zbyt głęboko, co w przypadku braku stalowego przyponu kończyło się najczęściej przecięciem żyłki i zejściem ryby z wędki wraz z przynętą. Zdecydowana większość łowionych szczupaków była w przedziale 60–80 cm długości. Nie mniej zaskakująca była ich świetna kondycja. Wszystkie holowane szczupaki były silne, bardzo dynamiczne i z ogromną determinacją walczyły o odzyskanie wolności.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości