Reklama

Dobro dzieci jest najważniejsze [FELIETON]

28/05/2019 13:22

Film braci Sekielskich już został okrzyknięty arcydziełem i naszym kandydatem do Oscara i każdy, kto ma rozum, pada przed nim plackiem i nie wytyka mu artystycznych ani ideowych niedoróbek, bo zostanie okrzyknięty stronnikiem pedofilów, oczywiście nie wszystkich pedofilów, tylko pedofilów w sutannach, bo przecież zostaliśmy tak sprytnie nastrojeni, żeby od rana do wieczora myśleć i mówić o pedofilach duchownych, a nie o wszystkich pedofilach, których aktualnie w więzieniach minister Brudziński doliczył się ponad 800, w tym jedynie dwóch duchownych. Zatem zanim napiszę następne zdanie, oświadczam, że nie może być żadnej tolerancji dla pedofilów i tych, którzy kryją pedofilów – ani w sutannach, ani w garniturach, ani w sukienkach, choć o tych ostatnich nie mówi się w ogóle. Być może to zboczenie dotyczy tylko mężczyzn, a nawet może zdecydowanie częściej mężczyzn o tak zachwalanej orientacji homoseksualnej, uznawanej dziś nie za jakąś dysfunkcję osobowościową, jak dawniej, tylko za zgodną z naturą przypadłość człowieka. Niektórzy protestują, że natura nie jest taka głupia i nigdy nie stworzyłaby czegoś tak absurdalnego, co szkodziłoby jej przetrwaniu, ale taka narracja jest niezgodna z obowiązującą poprawnością polityczną, w którą wierzą już nawet nastrojone pozytywnie przez seksedukatorów dzieci.
M oże więc i taki będziemy mieli pożytek z afery pedofilskiej w Kościele, że otworzy nam już mocno przymrużone oczy (może nawet i rozum) na to, że z tym homoseksualizmem wcale nie musi być tak dobrze i tak naturalnie, skoro tak łatwo kieruje upodobanie ludzi nim dotkniętych (głównie mężczyzn) na małolatów. Nawet w filmie Sekielskiego tylko jeden duchowny molestował dziewczynki, reszta gustowała w chłopcach. Co za pieron działa w tej naszej cywilizacji, że w takim tempie i na taką skalę rozwija się „naturalna” skłonność mężczyzn do mężczyzn, w tym do nastolatków, że obronić się przed nią nie mogą nawet tak długo formowani duchowni? Papież senior Benedykt XVI napisał ostatnio na ten temat długi artykuł, którego zapewne w trosce o dobro dzieci media głównego nurtu w ogóle nie zauważyły. Otóż papież winą za ten straszny stan rzeczy obarczył rewolucję seksualną z końca lat 60. ubiegłego wieku i naszą rozerotyzowaną kulturę, z której jesteśmy tak bardzo dumni.
K ultura ta poprzez filmy, modę, muzykę, rozluźnienie obyczajów, swobodę seksualną nie może nie mieć wpływu na naszą psychikę, ani na psychikę naszych dzieci, ale nikogo to nie obchodziło, dopóki nie ujawniło się, że plagą na skalę światową stała się pedofilia. Oczywiście nikogo, nawet panią Scheuring-Wielgus, nie przeraża pedofilia wśród celebrytów i polityków, tylko pedofilia wśród duchownych, szczególnie kiedy trwa kampania wyborcza. Na przykład przypomniany parę dni temu film Sylwestra Latkowskiego o pedofilach z Dworca Centralnego przeszedł całkowicie bez echa. Bo przecież ból, jaki zadają pedofile świeccy, jest sto razy mniejszy od bólu zadawanego przez duchownych, a pornografia, do której mamy pełne prawo w demokratycznym i liberalnym ustroju, nie tyka dzieci. Prawdopodobnie ta celebrycko-lewicowa mądrość będzie nam jeszcze ubarwiać życie przez parę miesięcy, bo zaraz po zakończeniu kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego rozpocznie się ważniejsza kampania – parlamentarna. Ciekawe, czy ten nagły przypływ wybiórczej troski o dobro dzieci przetrwa obydwie te kampanie, czy też umrze razem z nimi, jak razem z nimi się narodził.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości