Na nabrzeżu – Rascwietali jabłoni i gruszy. Przy katedrze św. Ruperta bardziej eleganckie dźwięki – ktoś na skrzypcach gra Fields of Gold Stinga. W powietrzu unoszą się piosenki z musicalu Dźwięki muzyki i mozartowskie symfonie. A wieczorem będzie słychać śpiewy adwentowe. Salzburg przygotowuje się do świąt... Adwent, czyli czas oczekiwania, to w całej Austrii bardzo przyjemny okres. Ulice miast i miasteczek rozświetlają kolorowe dekoracje, na głównych placach płoną lampki na choinkach. W niewielkim kraju organizuje się chyba najwięcej świątecznych jarmarków w Europie. Wszystkie – te małe i te duże mają niepowtarzalny urok, są okazją do miłych spotkań z przyjaciółmi i dawno nie widzianymi znajomymi, do rozmów przy kubku grzanego wina, drobnych zakupów. Wszystkie drogi w mieście krzyżują się właśnie tam, gdzie jest najradośniej i najsympatyczniej. Jarmarki zaczynają się pod koniec listopada i kończą przed Bożym Narodzeniem. W Salzburgu można odwiedzić kilka, niektóre – całkiem przypadkiem, po skręceniu w niewielką, jakby się wydawało, bramę. Najbardziej znany Christkindlmarkt, odbywający się wokół katedry św. Ruperta, swoimi korzeniami sięga XV wieku. Zalicza się do najsłynniejszych jarmarków w Europie, a w 2007 roku okrzyknięto go nawet „najpiękniejszym” na całym niemieckim obszarze językowym. Dobre opinie zbiera także jarmark przy pałacu Hellbrunn – ukończonej w 1612 roku wspaniałej rezydencji księcia arcybiskupa Markusa Sittikusa położonej na przedmieściach, którą otacza fantastyczny kompleks ogrodów. Stoiska są też na placu Mirabell, w opactwie św. Piotra, w Sankt Leonhard. Wystarczy pójść za tłumem, żeby prędzej czy później znaleźć się w jarmarkowym sercu miasta. Mam tylko kilka godzin, żeby zanurzyć się w tę adwentową atmosferę, przejść ślicznymi uliczkami, obejrzeć kilka najważniejszych zabytków. Gdy przyjeżdżam do miasta podwieziona przez wycieczkę słoweńskich pingpongistów, którzy nazajutrz rozgrywają mecze ligowe, jest prawie południe. Z dworca spaceruję nad rzekę Salzach. Przechodzę przez most przy szkole i idę dalej, w kierunku widocznych na horyzoncie wież kościołów.
Tekst i foto Marta Szatkowska-Kunavar
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze