W połowie lipca przez Płock przeszła nawałnica. Wiatr wyrywał drzewa z korzeniami, wyrywał dachy, łamał maszty, niszczył wszystko, co napotkał na swojej drodze. Jedne rejony miasta były zniszczone bardziej, inne nieco mniej. Po niemal trzech miesiącach prawie wszystkie szkody zostały naprawione. Nadal jednak widać skutki nawałnicy w Borowiczkach, w parku przy ul. Mazowieckiej.
Czytelniczka napisała list do redakcji. „W Borowiczkach jest lasek przy ul. Mazowieckiej. Po nawałnicach, jakie były w lipcu, nasz lasek też ucierpiał. Wycinka połamanych drzew rozpoczęła się na początku września i trwała przez niecałe dwa tygodnie. Obecnie jest moment wyciągania drewna. I tu zaczyna się problem. Lasek jest bardzo zniszczony, rozjechany, drzewa, które zostały, są naruszone przez ciężki sprzęt, wszystko wygląda bardzo źle. Żal patrzeć. Proszę, może coś można zrobić, żeby sprzątając, nie niszczyć. Był w lasku park linowy, teraz wygląda okropnie. Nie wiemy kto za to odpowiada, a nie chcemy żeby nasz lasek był w takim stanie”.
Park przy ul. Mazowieckiej należy do Urzędu Miasta Płocka. Jego część dzierżawi od miasta Tomasz Paluch, który stworzył tu Park Linowy Kraina Wrażeń. Było to miejsce zabaw nie tylko dla dzieci, także dla dorosłych. Dziś, choć od nawałnicy minęło kilka miesięcy, trwa porządkowanie terenu. W części, którą nadal zarządza miasto, już uprzątnięto duże drzewa, pozostały tylko ścinki i niewielkie gałązki.
Tomasz Paluch stracił chyba najwięcej. Przed rokiem jego Park nie działał, bo został zaliczony do działu fitness, który najpóźniej otworzył swoje podwoje. W tym roku zaczął działalność w czerwcu, ale Park mógł działać tylko w weekendy, a potem przez dwa tygodnie lipca. Nawałnica sprawiła, że firma musiała zaprzestać swojej działalności.
Na terenie Borowiczek i Imielnicy nawałnica poczyniła największe szkody. Wyrywała drzewa, niektóre z korzeniami, niszczyła wszystko, co napotkała. Zniszczyła doszczętnie Park Linowy, wszystkie linie były wykluczone, bo na każdej coś było połamane.
– Przez pierwsze tygodnie po nawałnicy czekałem na decyzję, kto będzie sprzątał tym terenie. Na ścieżkach parku były resztki drzew, niektóre były częściowo połamane, to stwarzało niebezpieczeństwo dla spacerowiczów. Potem okazało się, że mam w umowie zapis, że do mnie należy uprzątnięcie terenu. Nie mając innego wyjścia, zacząłem usuwać to, co zniszczyła nawałnica. Dziś już wszystko zostało wywiezione, nie ma przeszkód, przynajmniej na terenie Parku Linowego. Teraz remontuję trasy, ale wiadomo, że w tym sezonie Park już nie zostanie otwarty. Będziemy się szykować na przyszłoroczną majówkę – wyjaśnia T. Paluch.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze