Wiem, znowu! Ale nic na to nie poradzę. Jakby na problem nie spojrzeć, wydarzenia na wschodniej granicy nie pozwalają o sobie zapomnieć. Media, w tym „najbardziej opiniotwórczy dziennik w kraju” bez chwili wytchnienia sypią opał do tego pieca, nie zważając nawet na kilogramy dwutlenku węgla unoszące się do i tak już „przegrzanej” atmosfery. Każdy pretekst jest dobry. Ostatnio na przykład Dzień Edukacji Narodowej, czyli „święto polskich nauczycieli”. Dla porządku należy dodać, że uczniowie, wprawdzie z rzadka, bez nadmiernego entuzjazmu, też włączali się do tego świętowania. Ale do rzeczy!
Czytam we wspomnianym dzienniku tekst Pani Pedagog (nie pedagożki, chyba niedopatrzenie korekty), a w nim pytanie „czego więc uczy dzisiaj sytuacja na granicy z Białorusią?”. I odpowiedź. „Imigrant to nie człowiek”. Oczywiście intencji autorki nie trzeba tłumaczyć, ale… Jak się zapewne Szanowni Czytelnicy domyślają, dalej będzie inaczej niż w jej tekście. Będzie apel. Bez nadziei na zrozumienie w pewnych kręgach, ale będę konsekwentnie drążył temat, jak kropla skałę.
Szanowni oponenci! Zacznijcie traktować ludzi, którzy próbują przekroczyć granicę Rzeczypospolitej Polskiej (a jeśli ten argument wydaje się Wam za słaby, to się poprawiam: granicę Unii Europejskiej), jak ludzi. Normalnych, inteligentnych, może w niejednym przypadku bardziej od Was, a nie jak zwierzątka, pieski czy kotki, porzucone w lesie przez okrutnych właścicieli, którym utrudniają wyjazd na wakacje. Tu jak najbardziej właściwym jest „altruizm, empatia, humanistyczne podejście” itd. Porzucony pies nie ma żadnego wpływu na położenie, w jakim się znalazł. Sam się do lasu nie wywiózł i nie przywiązał do drzewa. Zrobił to człowiek, przedstawiciel naszego gatunku. I niekoniecznie należący do „elektoratu” koalicji obecnie rządzącej w naszym pięknym kraju. Nie wiem czy robiono badania „w tym temacie”, ale coś mi podpowiada, że przewaga, i to bardzo wyraźna, należy tu do sympatyków dzisiejszej opozycji. Nieważne, tak czy inaczej ofiarom tego barbarzyństwa bezwzględnie należy się współczucie i pomoc.
Czy chcę przez to powiedzieć, że ludziom przekraczającym nielegalnie granicę taka pomoc się nie należy? Pozwolę sobie pominąć to pytanie milczeniem. Ale powtórzę raz jeszcze. Imigranci forsujący naszą granicę to ludzie świadomi, zaradni, inteligentni i odpowiedzialni za swoje wybory. Czego się mogli spodziewać? Że w każdym miejscu, w którym zechcą przekroczyć granicę Rzeczypospolitej Polskiej będzie ich oczekiwać delegacja mieszkańców gminy, z wójtem na czele, by ich powitać po staropolsku, chlebem i solą?
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze