Hipopotam karłowaty w płockim zoo czuje się jak w zakładzie kosmetycznym. Ma np. zapewniony masaż oliwką dla dzieci. Marzą mu się jeszcze ptaki do wydziobywania resztek jedzenia z paszczy. Ale chętnych jak na razie brak. Król lew doprowadził do walk między dotychczas najlepszymi koleżankami. Z kolei żyrafa tej zimy na pewno nie zamierza tańczyć na lodzie. Jeszcze jej życie miłe. Będzie siedziała z rodziną w swoim ciepłym, wysokim domku, zajadając się przy okazji cytrynami. W świecie długoszyich witamina C ponoć dobra jest nie tylko na odporność. Odwiedzając płockie zoo, możecie obejrzeć 3,5 tys. zwierząt z ponad 300 gatunków. Mijacie klatki, obserwujecie zwierzaki i często nawet nie wiecie, że rozgrywają się tam historie bardziej skomplikowane niż w brazylijskich telenowelach. Weźmy pierwszy przykład z brzegu. Nie ma co kryć, Amor to lwi przystojniak. Przyjechał do Płocka w zeszłym roku prosto ze stolicy. Swoim pojawieniem się na wybiegu od razu poruszył dwie starsze lwice.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze