Muszą się mieć z pyszna obrońcy praworządności, którzy tak wierzyli w nieskazitelność byłej pierwszej prezes Sądu Najwyższego w zaciętych bojach o uczciwość sędziów i niezawisłość sądów, bowiem nieskazitelna i uczciwa pani w święta wielkanocne zawiodła wielbicieli, wykazując się razem z mężem, także uczciwym sędzią, nadzwyczajnym brakiem spostrzegawczości na drodze S8 w okolicach Zambrowa, nie zatrzymując się w sytuacji „bycia świadkiem” wypadku drogowego. Szanowna Pani była pasażerem, więc mogła rzeczywiście mieć oczy zamknięte, ale kierowca, jej mąż, sędzia przecież, powinien był zauważyć niezwykłe wydarzenia, które z niebywałą dramaturgią rozgrywały się w bardzo bliskim sąsiedztwie ich samochodu, tym bardziej że motocykl, któremu czcigodni sędziowie być może zajechali drogę, gonił ich samochód już bez kierowcy dosyć długo i bardzo blisko, a nawet wyprzedził w pewnym momencie, wznosząc przy tym tumany dymu. No cóż, nie wiem, jak sobie poradzi z tym problemem nasza niezawisła policja, a także nasze sądy, szczególnie te niezawisłe, bo wiadomo, kto jak kto, ale sędziowie to już chyba najlepiej znają te wszystkie kruczki prawne i wiedzą, jak się wybronić nawet z takiej sytuacji. Co innego my, zwykli zjadacze chleba, w podobnym położeniu pewnie nie znaleźlibyśmy słów, żeby się wytłumaczyć z takiej niefrasobliwości.
Z pyszna muszą się mieć także gorący zwolennicy szczypawkowania w czasie niedawnej pandemii, które najpierw miało chronić przed zakażeniem, z czasem przed zachorowaniem, potem już tylko przed ciężkim przebiegiem choroby, a na końcu nie chroniło przed niczym, ale rząd zrobił zapasy na tyle duże, że wystarczyłoby nawet po 5 dawek dla każdego rodaka z naszej topniejącej w oczach populacji (w lutym i marcu mieliśmy ponoć najniższy przyrost naturalny po wojnie). No cóż, musiała za tym stać albo ogromna naiwność, że Polacy pokornie schylą głowy i poddadzą się eksperymentowi bez szemrania, albo rozkazy szły z bardzo wysokiej góry i nasz suwerenny rząd nie miał wyjścia, albo dowody wdzięczności były tak atrakcyjne, że nie dało się inaczej. W każdym razie dostawcy chcą realizować kolejną transzę zamówienia, a tu nie ma na nią chętnych. No i będą teraz wielkie gniewy, w których nasz kraj ma reprezentować międzynarodowa kancelaria prawna na wysokim poziomie, bo też i chodzi o miliardowe sumy. Jakiś poseł zawiadomił ponoć prokuraturę w tej sprawie, ale czy znajdzie zrozumienie w naszych niezawisłych instytucjach egzekwowania sprawiedliwości?
Na domiar złego w tych dniach firma BioNTech opublikowała sprawozdanie roczne, z którego, jak donosi redaktor Gadowski, wynikają dosyć niespodziewane wnioski, mogące przyprawić zwolenników szczypawkowania, takich jak ja, o niemały zawrót głowy. W raporcie czytamy m.in.: „Firma BioNTech nie może zagwarantować ani skuteczności, ani bezpieczeństwa stosowania szczepionek”, „skuteczność, profil działań niepożądanych i trwałość odpowiedzi immunologicznej są nieprzewidywalne”, „kwestie bezpieczeństwa i roszczenia dotyczące obrażeń ciała lub śmierci wynikających ze stosowania naszej szczepionki mogą być nieznane”. Ciekaw jestem, czy to szczere wyznanie poruszy tych wszystkich naszych rodaków, którzy w okresie pandemii zamiast głowy nosili na karku telewizor? Tak więc widzimy, że rząd tańczył z nami wesołego oberka przez całą pandemię, a teraz się okazuje, że oberek wcale nie był wesoły. Może dlatego śmierć dr. Zbigniewa Hałata, byłego wiceministra i Głównego Inspektora Sanitarnego, który jako jeden z pierwszych tak trzeźwo punktował niefrasobliwość rządu i w tej sprawie, umknęła uwadze naszych wolnych mediów.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze