Trwa spór pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami przyłączenia Bądkowa Kościelnego do Brudzenia Dużego. Według tych pierwszych, takie połączenie rozwiązałoby wiele problemów administracyjnych, zdaniem tych drugich to „zamach” na ich niezależność. Problem powstał w momencie, gdy w miejscowościach pojawił się pomysł wprowadzenia nazw ulic.
Zofia Kowalska, sołtys Bądkowa Kościelnego jest za wprowadzeniem nazw ulic, ale nie za rozbiorem Bądkowa. – Część miejscowości bez naszej wiedzy wcielono już do Brudzenia w latach 70. Bądkowo zostało rozdrobnione na Bądkowo Kościelne, Jeziorne, Rochny, Podlasie i Rumunki. Kiedyś to była jedna duża miejscowość.
Stanisław Nowak mieszka w Bądkowie od blisko 30 lat. – Wieś istnieje już od ponad 800 i nie można jej sobie ot tak zlikwidować.
– Pierwszy z pomysłem połączenia miejscowości wystąpił przewodniczący Rady Gminy. W tej sprawie zwołał zebranie, które początkowo miało odbyć się w remizie, potem zmieniono miejsce spotkania na gimnazjum. Z powodu niedoinformowania wyniknął bałagan, część osób poszła na zebranie do siedziby straży, a część do szkoły – mówi Nowak.
Na zebraniu przewodniczący oświadczył, że Bądkowo będzie przyłączone do Brudzenia. Odbyło się głosowanie, z którego wynikło, że większość osób jest za przyłączeniem. Nowak twierdzi, że na zebraniu był głównie „narybek”, czyli osoby, które mieszkają tutaj bardzo krótko.
Rdzenni mieszkańcy Bądkowa nie mogli pogodzić z takim obrotem sprawy. Uznali, że głosowanie było nieważne. W Bądkowie jest zameldowanych 268 osób, do głosowania uprawnionych 160. W zebraniu uczestniczyło jedynie 45, więc nie było wymaganej liczby osób do podejmowania tak poważnych decyzji (na głosowaniu musiałoby być minimum 60 proc. mieszkańców). Mieszkańcy Bądkowa postanowili działać. Chodzili po wiosce i zbierali podpisy. Okazało się, że 91 osób było przeciwko scaleniu miejscowości. – Poszliśmy z tą listą na spotkanie Rady Gminy, aby przekazać władzy głos ludu. Nasza sołtys oświadczyła, że nie odda nawet kawałka bądkowskiej ziemi – dodaje Stanisław Nowak. Wyjaśnia też, dlaczego przed laty część bądkowskiej ziemi została przyłączona do Brudzenia. – Za czasów PRL-u jeden z przedstawicieli PZPR-u ze względu na poglądy ideologiczne nie chciał mieszkać w Bądkowie Kościelnym. Towarzysz partii nie mógł przecież mieszkać we wsi kościelnej.
Stanisław Kowalski, przewodniczący Rady Gminy w Brudzeniu Dużym uważa, że wcześniejsze przyłączenie integralnej część Bądkowa do Brudzenia było błędem i wywołało to całe zamieszanie. Ukształtowanie okolic Brudzenia i Bądkowa jest charakterystyczne. Te dwie miejscowości, w sposób naturalny, oddziela rów melioracyjny i kotlina. Tak było od lat. Obecnie na terenie granicznym rozbudowało się osiedle domków jednorodzinnych. Część budynków stoi na terenie Brudzenia, a część na terenie Bądkowa. – Słuszne są pretensje do przedstawicieli władz samorządowych, aby tę sytuację uporządkować. W obu miejscowościach chcemy wprowadzić ulice, ponieważ, z tego co wiem, Brudzeń jest jedyną miejscowością z siedzibą gminy w powiecie płockim, gdzie nie ma nazw ulic. Zaznaczam, że Bądkowo jako miejscowość historyczna musi pozostać. Nie można usunąć jej z mapy – stwierdza Stanisław Kowalski. Był pomysł, aby do Brudzenia wcielić tę część terenu, która jest już praktycznie integralną jego częścią. Na to jednak mieszkańcy Bądkowa nie chcą się zgodzić.
Do rady gminy wpłynęły dwa protesty. Zwolennicy i przeciwnicy podzielili się na dwa obozy. Czy będzie referendum? Na razie działania skupią się na organizowaniu zebrań wiejskich, na których będzie dyskutowany pomysł wprowadzenia ulic. Radni chcą, aby ulice miały swoje nazwy już od nowego roku. Jednak jest jeden problem. Jeśli miejscowości nie zostaną ze sobą połączone, to czy ulice, które przebiegają jednocześnie przez Brudzeń i Bądkowo będą miały taką samą nazwę? Radni chcą, aby właśnie tak się stało. Ale powstaje kolejne pytanie, co z numeracją domów? Jeśli w Brudzeniu będzie na przykład budynek przy ulicy Kochanowskiego 1, to taki sam numer będzie także w Bądkowie. – Nie wiem na dzień dzisiejszy jak rozwiązać kwestię numerów – komentuje przewodniczący. – Może powstać sytuacja, że ulica o wspólnej nazwie będzie miała dwa identyczne numery domów. Może to doprowadzić do wielu problemów.
Już teraz wjeżdżając do Bądkowa Kościelnego wiele osób nie wie, że znajduje się w tej właśnie miejscowości. Na każdej z dróg jest bowiem jedynie tablica „Brudzeń Duży”. Paradoks występuje na skrzyżowaniu przy remizie Ochotniczej Straży Pożarnej. Strażnica znajduje się bowiem w Bądkowie, a znak drogowy informuje, że do tej miejscowości dojedziemy po przejechaniu kilometra.
Która miejscowość jest starsza? Zdaniem Zofii Kowalskiej wieś ma ponad 800 lat i kiedy powstawało Bądkowo, Brudzenia nawet nie było na mapie, była za to podobnie brzmiąca miejscowość Brudzew. Zdaniem przewodniczącego te miejscowości są równorzędne pod względem historycznym. Nie zapominajmy, że z Brudzenia pochodzi wielki uczony Paweł Włodkowic, który żył na przełomie XIV i XV wieku. Jednak przed wojną to w Bądkowie była policja, urząd gminy, szkoła, a Brudzeń był miejscowością o mniejszym znaczeniu.
Marcin Śmigielski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze