Reklama

„Żywcowy” początek szczupakowego sezonu (2)

24/05/2016 10:08
W maju szczupak, choć słaby i nieruchliwy, jest bardzo żarłoczny. Trzeba go szukać. Nie polecam trzymania zestawu w jednym miejscu dłużej niż kwadrans. Najlepszą metodą jest puszczanie zestawu z falą.
W takim przypadku należy ustawić swoją łódź po nawietrznej stronie podwodnej górki, jeszcze na dość głębokiej wodzie. Proponuję prowadzić przynętę wzdłuż skraju roślin, co pewien czas zmieniając głębokość od 0,5 do 4 metrów. O ile mamy przejrzystą wodę, warto obserwować zachowanie drobiazgu rybiego w roślinach. Całkowity jego brak nie wróży nam nic dobrego.
Z moich majowych doświadczeń wynika, że najlepszą pogodą na szczupaka jest pochmurny, ciepły dzień z ustabilizowanym niskim ciśnieniem atmosferycznym. Często bywało, że w taki dzień brania urywały się, gdy nagle wychodziło słońce. Po godzinie, gdy chmury ponownie się nasunęły, brania szczupaków natychmiast powracały. Dobre brania zdarzały się także przy słonecznej, ale zimnej i wietrznej pogodzie. W takim przypadku większość brań zaczynała się po godzinie 17.00. Przy pochmurnym niżu dobre brania miały miejsce wczesnym rankiem, w południe od godziny 12.00 do 14.00 oraz wieczorem po 17.00 i między 19.00 a 20.00. Jednak każdy zbiornik wodny potrafi mieć swoje specyficzne pory brań szczupaków. Pamiętajmy o tym, że w maju ranki i wieczory mogą być jeszcze bardzo zimne, odczujemy to zwłaszcza podczas łowienia z łodzi.
Nikomu nie polecam szukania podwodnej górki na nieznanym sobie jeziorze, nawet jeśli miejscowy wędkarz wskaże nam z brzegu jej położenie. Bez mapy batymetrycznej czy echosondy będzie to bardzo trudne. Pamiętam swoje problemy w znalezieniu górki, a przecież poprzedniego lata łowiłem na niej wiele razy. Tymczasem w maju nie widać wynurzonych roślin, krajobraz brzegu jest tak odmienny od letniego, że trudno odnaleźć charakterystyczne punkty, które latem służyły nam do określenia jej położenia. Górki podwodne mają to do siebie, że często są oddalone od brzegów jeziora. Dlatego niezbędna jest łódka. Przy obławianiu pasa przybrzeżnego, łodzią możemy spenetrować większy obszar wody. A w razie słabych brań łatwiej nam będzie przemieszczać się w poszukiwaniu lepszych łowisk. Na brzegu mamy mniejszą możliwość zmarznięcia, ja jednak wybieram łódź. Pamiętajmy jeszcze o jednym – dużego szczupaka nie zmieścimy do standardowego podbieraka, ręką też nie zawsze udaje się go podebrać. Pamiętam – chociaż było to już dawno temu – jak kolega, z którym łowiłem razem na łodzi, usiłował podebrać standardowym podbierakiem ponad metrowego szczupaka, którego zapiąłem po kilku bezowocnych godzinach łowienia. Po trzech mrożących krew w żyłach próbach wydobycia ryby z wody, zadecydowałem przypłynąć łodzią do brzegu, aby tam dopiero podebrać szczupaka ręką i wytaszczyć na brzeg.
Dawniej, kiedy prawie wszystkie złowione ryby zabierało się do zjedzenia, doświadczeni wędkarze do podbierania dużych szczupaków używali osęki, tylko nieliczni podbierali je ręką. W dzisiejszych czasach, gdy większości złowionych ryb zwraca się wolność, najodpowiedniejszym narzędziem do podbierania dużych ryb drapieżnych jest chwytak. Są też i obecnie wędkarze, którzy podbierają duże szczupaki ręką, ale z nałożoną nań rękawiczką chroniącą dłoń przed ostrymi zębami tych drapieżników. Oczywiście można także użyć do tego celu odpowiedniej wielkości podbieraka – najlepiej żyłkowego, który ma tę dodatkową zaletę, że znacznie łatwiej wyplątać z niego groty kotwiczki.
Tekst i fot. Andrzej Konowrocki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości