Reklama

Zwrot w kwestii ratowania podpłockich zbiorników. Jezioro Ciechomickie zasilane z Wisły

26/05/2020 17:00

W jednym z kwietniowych numerów Tygodnika Płockiego pisaliśmy o katastrofalnej sytuacji łąckich jezior, które bardzo mocno dotknęła susza. W tym roku jest najniższy poziom od lat, jezioro oddało pięć, w niektórych miejscach nawet sześć metrów plaży. Jak tak dalej pójdzie, jeśli nie uda się tego procesu zatrzymać, to w sezonie będzie znacznie gorzej.

Jak w ostatnich tygodniach przed sezonem wyglądała sytuacja jezior łąckich, można było obserwować z brzegu. Najlepiej efekty suszy widać było na największej w okolicy plaży – Patelni, która była jeszcze większa niż przed rokiem, bo wody w jeziorze było coraz mniej.
Wójt gminy Łąck twierdził, że jedynym ratunkiem dla wysychających jezior jest uruchomienie istniejącej od dawna przepompowni Dobrzyków i wpompowywanie wody z Wisły do jeziora Ciechomickiego.
Zbigniew Białecki, który zna temat od podszewki, zajmując się nim od lat, teraz wieszczy wielką klęskę. – Podobna sytuacja była jakieś cztery lata temu, ale wtedy zimą przyszły obfite opady i woda w jeziorach się podniosła. Teraz normalne opady nie zmienią sytuacji, potrzeba deszczu przez kilka miesięcy. Wszystkie dopływy się zatrzymały, w pionie jest nawet do półtora metra ubytku wody – tłumaczy wójt gminy i martwi się, bo Łąck to gmina turystyczna, obfity deszcz przez kilka miesięcy zminimalizuje skutki suszy, ale odstraszy turystów. Brak deszczów – wysuszy jeziora i też turyści nie przyjadą.
I zdradził nam wówczas sposób, jak uzdrowić tę sytuację. – Wystąpiłem do Wód Polskich o uruchomienie instalacji powodującej wpompowanie wody z Wisły. Gdyby Marszałek Województwa zarządzał jeziorami, to już pewnie by wszystko działało. Instalacja jest wykonana, wystarczy wystąpić o pozwolenie wodnoprawne, by wykorzystać istniejącą inwestycję. Pompy i tak musiałyby działać kilka miesięcy, żeby uzupełnić wodę z Wisły. Dalsza zwłoka powoduje, że jest jej coraz mniej. Zdaję sobie sprawę, że to kosztowny kierunek działań, ale jedyny w tej sytuacji, by ratować jezioro Górskie i Ciechomickie – tłumaczył.
Bo już wiadomo, że na długotrwałe i obfite opady tego lata nie ma co liczyć. Prognozy długoterminowe mówią wyraźnie, że deszczów zbyt dużo nie będzie. A tu potrzebne jest, by woda spływała strugami, wtedy będzie jakiś efekt.
Wójt próbował porozumieć się z Państwowym Gospodarstwem Wodnym Wody Polskie, Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej w Warszawie, ale szefowie firmy byli innego zdania co do sposobu zapobiegania wysychaniu jezior łąckich.
Próbowaliśmy i my, ale Urszula Tomoń, rzeczniczka Wód Polskich sprowadziła nas na ziemię: „Sprawa „przetaczania wody z Wisły” była analizowana przez Wody Polskie. W tym pomyśle (istniejącego wówczas zarządu melioracji) sprzed kilku lat chodziło o wykorzystanie pompowni w Dobrzykowie. W pozwoleniu wodnoprawnym tego obiektu jest jednoznaczny zapis mówiący o zagospodarowaniu wód przepompowywanych przez ten obiekt: wody z pompowni Dobrzyków muszą być kierowane do Wisły. Nie możemy działać wbrew pozwoleniu i wbrew przepisom. Zatem nie możemy w oparciu o te przepisy przepompować wody do jezior Górskiego i Ciechomickiego”.
Tak było pod koniec kwietnia, potem ukazał się w Tygodniku Płockim artykuł o fatalnej sytuacji wysychających jezior łąckich i otrzymaliśmy od Urszuli Tomoń znacznie lepszą informację.


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie.  W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.

Reklama

Jola Marciniak
fot. t

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości