Reklama

Ze spinningiem po letnią troć (1)

10/07/2019 12:31

Lato, a szczególnie jego pierwsza połowa, to dobry moment, żeby podczas spędzanego z rodziną urlopu nad morzem spróbować złowić królową bądź króla (troć wędrowna, łosoś) pomorskich rzek. Ja staram się w tym czasie bywać jak najczęściej nad trociowo-łososiowymi rzekami Pomorza, żeby zwiększyć tym samym swoje szanse na spotkanie z którąś z tych wspaniałych, szlachetnych ryb. Na pomorskie rzeki przyciągają mnie nie tylko piękne ryby, urzekają mnie też stosunkowo dzikie jeszcze i mało zurbanizowane tereny, przez które te rzeki przepływają, tworząc fascynujące klimaty wędkarskich poczynań.

Na dobre bądź słabe efekty letnich trociowych eskapad duży wpływ ma aura. Jeżeli lato jest upalne i w rzekach utrzymuje się niski poziom wody, a wyżowe cyrkulacje sprawiają, że wiatry są słabe i na morzu nie ma silnych sztormów, to letnie ciągi troci i łososi z morza do rzek są zazwyczaj marne, a ilość wpływających ryb niewielka. Wówczas łososi i troci jest w rzece bardzo mało i są to przeważnie ryby stagnujące, które wpłynęły do rzek na przełomie końca wiosny i początku lata. Ryby są rozproszone niemal na całej długości rzeki i trudno na nie natrafić, a jeszcze trudniej sprowokować do brania. W ekstremalnie gorące i suche lata pierwszy duży ciąg tarłowy ryb może mieć miejsce dopiero pod koniec września, a nawet w październiku.
Dobrym połowom troci wędrownych i łososi sprzyja zmienna pogoda, kiedy to słoneczne wyże przeplatają się z deszczowymi i wietrznymi niżami. Wtedy opady deszczu powodują okresowe wezbranie wody w rzekach, a towarzyszące im silne wiatry wzniecają na morzu sztormowe fale, co zachęca trocie i łososie do wpływania z morza do uchodzących do niego rzek. A to sprawia, że cały czas wpływają do rzek kolejne stada salmonidów, które w przeciwieństwie do tych zasiedziałych, bytujących w rzekach od początku czerwca ryb, są impulsywne i zazwyczaj żywiołowo reagują na wędkarskie wabiki. Sukcesom dodatkowo sprzyja duża ilość ryb znajdujących się w tym czasie w rzekach.
Najkorzystniejsze warunki są zawsze po przejściu niżu bądź frontu niżowego. Towarzyszące tym zjawiskom pogodowym ochłodzenie, zachmurzone niebo, silne wiatry – najlepiej z kierunku północno-zachodniego – i opady deszczu sprawiają, że woda w rzekach wzbiera, mętnieje i się ochładza. A to powoduje, że ryby – nawet te zasiedziałe, stagnujące w rzece od dłuższego czasu – stają się znowu aktywne, przemieszczają się po rzece i bardziej żywiołowo reagują na to, co dzieje się wokół nich. Stąd i częstsze ataki na przemykające w wodzie wędkarskie wabiki. Wówczas brań można się spodziewać w ciągu całego dnia. Takie sprzyjające wędkarskim poczynaniom warunki utrzymują się zwykle przez kilka, rzadziej kilkanaście dni po każdym przejściu przez Pomorze niżowego frontu. Znacznie mniej optymistycznie przedstawia się sytuacja, gdy dominuje pogoda wyżowa. Słoneczna i gorąca aura powoduje, że woda w rzekach jest niska, czysta i ciepła, a aktywność przebywających w niej salmonidów znacznie się obniża. Wówczas poza chłodniejszymi i bardziej zaniecającymi nurt rzeki rankami i wieczorami trudno sprowokować je do brania.
Latem stanowisk troci wędrownych i łososi można się spodziewać wszędzie tam, gdzie jest głęboko i utrzymuje się wyraźny przepływ wody. Dodatkowym atutem takich miejsc jest ich zacienienie (wiklinowe nawisy bądź zwisające nad lustrem wody gałęzie przybrzeżnych drzew i znajdujące się w pobliżu podwodne przeszkody – wszelkiego rodzaju zwałki, podmycia brzegowe, głazy i kamienie) zapewniające rybom poczucie bezpieczeństwa i schronienie w razie potrzeby.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości